poniedziałek, 23 października 2017 r.

Puławy

Właściciel stawu spuścił wodę. Młode ptaki w niebezpieczeństwie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 września 2012, 20:09
Autor: Ewa Kowalska

Łabędzie rodzina uwięziona w wysychającym stawie. Trzeba jakoś im pomóc (Jacek Świerczyński)
Łabędzie rodzina uwięziona w wysychającym stawie. Trzeba jakoś im pomóc (Jacek Świerczyński)

Klementowice: Łabędzie są uwięzione w stawie, z którego właściciel spuścił wodę – alarmują mieszkańcy. Młode prawdopodobnie nie potrafią jeszcze latać.

Tu jest bardzo ładnie, ale teraz widok jest bardzo smutny – mówią mieszkańcy Klementowic koło Kurowa (powiat puławski), który powiadomili nas o uwięzionych łabędziach.

Miejsce, w którym jeszcze wczoraj znajdowały się ptaki jest tuż przy drodze. – Żal nam tych łabędzi. W ubiegłym tygodniu właściciel stawu spuścił wodę, zresztą nie pierwszy raz. Na suchym dnie było dużo śniętych ryb i ta rodzina łabędzi – dwa dorosłe i siedem młodych – opowiada jeden z mieszkańców.

– Tutaj, co roku osiedlają się te ptaki i mają dość liczne potomstwo. Dziś już brakuje jednego dorosłego i jednego młodego – dodaje kolejna z osób.

– Boimy się, że mogą paść ofiarą psów albo lisów – przypuszcza kolejny z mieszkańców. – Nie rozumiem, jaki jest cel spuszczania wody. Miejsce jest dzikie, niezagospodarowane. Gdyby spadło trochę deszczu to jest szansa, że woda by trochę napłynęła.

Staw należy do prywatnego właściciela. – On tutaj nie mieszka, rzadko przyjeżdża – tłumaczy Stanisław Wójcicki, wójt Kurowa.

Tymczasem okazuje się, że trudno będzie pomóc ptakom.

– Jeśli łabędzie są mimo, że nie ma wody to jest duże prawdopodobieństwo, że młode są jeszcze nie lotne – podejrzewa Marcin Urban z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego.

– Trudno je będzie zabrać, tak by nie zrobić krzywdy. One też mogą być agresywne. A jak młode dadzą się złapać w siatkę, to dorosłe mogą odlecą. Może pomogą coś osoby z Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt – podpowiada.

– Nigdy nie przenosiliśmy łabędzi w inne miejsce. Mieliśmy ranne, albo chore ptaki. Trzeba znaleźć miejsce, gdzie będzie można je wypuścić i transport, żeby w sposób humanitarny przewieźć. Na pewno będzie potrzebna pomoc ornitologa – komentuje Aleksandra Lipianin-Białogorzywy z LSOZ.

– We czwartek spróbujemy skontaktować się w tej sprawie z ornitologiem – obiecuje wójt Kurowa.

Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Tomek
ja
olo
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tomek
Tomek (28 lipca 2015 o 12:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chciał bym się dowiedzieć czy ten staw czasami nie jest na sprzedaż bo bym był zainteresowany
Rozwiń
ja
ja (24 lipca 2013 o 21:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Mój staw i mam prawo spuścic wodę. Znam takich co specjalnie spuszczają i wyławiają ryby na siatki gm Pienieżno i tez dobrze.

Rozwiń
olo
olo (14 września 2012 o 11:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam wrażenie, że u nas szeroko pojęta "ochrona środowiska" działa w jedną stronę. Są, jak trzeba pobrać opłatę za ścięcie drzewa, które często stwarza zagrożenie dla ludzi. W tej konkretnej sprawie wyczuwam chęć wykręcenia się od pomocy. Czy inni też odnoszą takie wrażenie?
Rozwiń
wędkarz
wędkarz (13 września 2012 o 09:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piękne ptaki wywieźć do nałęczowskiego parku i po ptokach.Tam są warunki do ich pobytu .Tu w Klementowicach skończą jak te na stawie w Olesinie,gdzie wrogie stada powybijały swoje młode.
Rozwiń
wędkarz
wędkarz (13 września 2012 o 09:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piękne ptaki wywieźć do nałęczowskiego parku i po ptokach.Tam są warunki do ich pobytu .Tu w Klementowicach skończą jak te na stawie w Olesinie,gdzie wrogie stada powybijały swoje młode.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!