środa, 18 października 2017 r.

Puławy

Wyboista droga do sprawiedliwości

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 listopada 2007, 17:31

Jestem załamana - mówiła wczoraj po wyjściu z sądu Danuta Kelner. Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił wyrok skazujący lekarza z Puław

za zaniedbania, które doprowadziły do śmierci jej syna. Rodzinę zmarłego Łukasza czeka kolejna batalia o sprawiedliwość.

O skandalu w puławskim szpitalu po raz pierwszy pisaliśmy ponad dwa lata temu, kilka dni po śmierci Łukasza. 8 sierpnia 2005 roku 22-letni mieszkaniec Starachowic przyjechał do Puław z grupą akwizytorów. Obok stacji benzynowej przy ul. Kazimierskiej nagle upadł na betonową posadzkę. Karetka pogotowia zawiozła go do izby przyjęć puławskiego szpitala. Lekarz dyżurny Krzysztof Ch. polecił położyć nieprzytomnego pacjenta na łóżku. Chorym niewiele kto się zajmował. W karcie napisano, że chłopak miał napad epilepsji i dostał relanium.

Wieczorem Łukasz zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że miał złamaną kość czaszki, a przyczyną śmierci był krwiak nadtwardówkowy. Zaraz po przywiezieniu do szpitala powinien przejść odpowiednie badania i trafić na stół operacyjny.

Proces Krzysztofa Ch. toczył się przez półtora roku w Sądzie Rejonowym w Puławach. Lekarz nie przyznawał się do winy. Wiosną za zaniedbania został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Dostał też trzyletni zakaz wykonywania zawodu.

Wczoraj sędziowie z Sądu Okręgowego w Lublinie byli jednak innego zdania. Rozpatrując apelację doktora doszli do wniosku, że sąd w Puławach popełnił błędy i sprawę trzeba sądzić jeszcze raz. - Będę dochodziła sprawiedliwości - zapowiada matka Łukasza.

- To jest bardzo klarowna sprawa - uważa mecenas Jerzy Bigos, który na procesie reprezentował rodzinę Kelnerów. - Chłopak został w szpitalu potraktowany, jak walizka na dworcowej przechowalni. Nie było żadnych podstaw do uchylenia tego wyroku. (DJ)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
MARKUS-46
(Anonimowy)
(Anonimowy)
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MARKUS-46
MARKUS-46 (28 listopada 2007 o 15:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
JESTEM Z TOBĄ PLUS SYBERJA.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (28 listopada 2007 o 11:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to kto przez osiem godzin opiekował się tym chłopakiem, gdzie był lekarz dyżurny, jeśli go badał to popełnił błąd, ale to jest w porządku bo to jest PAN doktor.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (28 listopada 2007 o 10:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A może choć raz dzienikarze napisaliby obiektywny artykuł. Bardzo łatwo jest pluć na kogoś, gdy sie nie zna sprawy, tylko goni za sensacją. A wszystkim pacjentom śmiało mogę polecic tego lekarza. Uratował życie wielu pacjentom. A sąd apelacyjny w tym wypadku miał absolutną rację.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (28 listopada 2007 o 10:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
życzę ci abyś trafił pod opiekę tak znakomitego, doświadczonego lekarza który przez 8 godzin będzie się tobą opiekował, aż pożegnasz się z tym światem, no chyba że jesteś takim samym lekarzem.ponadto chłopak był trzeźwy i nie miał padaczkiDO WSZYSTKICH TĘPAKÓW , BARANÓW, NIEUKÓW - STUDIUJCIE MEDYCYNĘ - BĘDZIECIE MOGLI ROBIĆ WSZYSTKO I NIE PONIESIECIE ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI.
Rozwiń
Sprawiedliwość Osobiście!
Sprawiedliwość Osobiście! (28 listopada 2007 o 09:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ci sędziowie są wspólnikami w przestępstwie. Takich jest większość, jeśli nie wszyscy.(99% sędziów robi reszcie złą opinię...)Dla nich więzienie, bez żadnego zawieszenia, przepadek mienia na pokryciekosztów przez nich spowodowanych i na odszkodowanie za urazy psychicznespowodowane swoją bezwzględną dyktaturą ich ofiarom, zabronienie sędziomwykonywania pracy wiążącej się z odpowiedzialnością osobistą i związaną z ludźmi.Niedopuszczenie do objęcia tychże zawodów ich dzieciom i krewnym, noszącymdemoniczne znamię tego samego przekleństwa.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!