środa, 18 października 2017 r.

Puławy

Wybuch w Końskowoli: Dlaczego dzieci zginęły?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 marca 2011, 18:54

Miejsce wybuchu w Końskowoli sprawdzali saperzy (Jacek Świerczyński)
Miejsce wybuchu w Końskowoli sprawdzali saperzy (Jacek Świerczyński)

Niewypał w Końskowoli na miejscu zabił 10-letniego Mateusza. O rok młodsza siostra Natalia zmarła w szpitalu dwa dni później.

Do tragedii doszło we wtorek po godzinie 16. Mieszkańcy Końskowoli usłyszeli huk. Niektórzy z nich pobiegli zobaczyć, co się stało.

– Dzieciaki leżały w ubraniach, miały pokrwawione twarze. To był straszny widok, którego nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć – mówił Robert, który był na miejscu zaraz po wybuchu.
Dziesięcioletni Mateusz zginął na miejscu. Nieprzytomną Natalię śmigłowiec przetransportował do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie.

– Dziewczynka trafiła do nas w bardzo ciężkim stanie. Miała liczne obrażenia wielonarządowe, w tym urazy czaszki – mówi Agnieszka Osińska, rzecznik prasowy DSK. – Niestety, nie odzyskała przytomności. Lekarzom nie udało się jej uratować. Zmarła w czwartek rano w szpitalu.

Materiał wybuchowy eksplodował w jarze przy ul. Młyńskiej. Według jednego z mieszkańców, dzieci najprawdopodobniej oddaliły się na chwilę od matki, zauważyły coś w chaszczach i poruszyły motyką...
Oprócz ratowników i lekarzy, na miejsce natychmiast przyjechali policjanci i saperzy z jednostki wojskowej w Dęblinie.

– Zabezpieczyliśmy teren i zebraliśmy odłamki. Wstępnie ustaliliśmy, że eksplodował niewybuch z czasów II wojny światowej – wyjaśnia porucznik Tomasz Długi z I Batalionu Drogowo-Mostowego w Dęblinie.

– Okoliczności zdarzenia badają między innymi pracownicy laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie – dodaje Waldemar Łazuga, rzecznik prasowy policji w Puławach.

– Czekamy na ostateczne ekspertyzy i opinię biegłego w tej sprawie. Wtedy będziemy mogli stwierdzić, czy wybuchł granat, czy pocisk artyleryjski – mówi Dariusz Lenard, prokurator rejonowy w Puławach. – Zakończyła się już pierwsza sekcja zwłok. Na jutro zaplanowaliśmy kolejną.

Urząd Gminy wspólnie z Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Końskowoli zapewniły już rodzicom dzieci wsparcie psychologa i pomoc socjalną. – Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie – potwierdza Małgorzata Teper z OPS.

Nauczyciele ze szkoły podstawowej, w której uczyli się Natalia i Mateusz, zajęli się też ich najbliższymi kolegami. – Rozmawia z nim pedagog, wychowawcy i ksiądz – mówi Beata Antolak, dyrektor Zespołu Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Końskowoli.

Wszyscy jesteśmy bardzo poruszeni tym, co się stało. O wypadku dowiedzieliśmy się chwilę po całym zajściu. Natalia i Mateusz to były wyjątkowe dzieci, grzeczne i spokojne. Nigdy nie mieliśmy z nimi problemów. Rodzice bardzo dbali o ich wychowanie

– wspomina Beata Antolak.

Mieszkańcy gminy twierdzą, że w okolicy bardzo często znajdują niewybuchy, niewypały czy przestrzelone hełmy z czasów II wojny światowej. – Podobnie jest w pobliżu Jastkowa. Kilkanaście lat temu znaleźliśmy tam zatopiony niemiecki czołg – twierdzi pan Marek z Końskowoli.

Informacje potwierdza por. Tomasz Długi.

W ciągu roku średnio 3 razy interweniujemy w podobnych sytuacjach w okolicach Końskowoli. Od początku roku wyjeżdżaliśmy już 24 razy do tego typu zdarzeń na terenie całego województwa.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
mac
Pietrek
szpak
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mac
mac (26 marca 2011 o 21:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Straszna tragedia ...
Zgadzam siez opiniami ze artykul to tania sensacja w tekscie sa duze niescislosci.
Oficer podaje ze w okolice Konskowoli jezdza srednio 3 razy do roku - to bardzo rzadko i nie ma to spójności z 'legendami-historiami' jakie opowiadaja dziennikarzowi lokalni mieszkancy ze tam znajdują duzo niewypałow i helmy przestrzelone.
W takim razie co z lokalni robia z tymi niewybuchami skoro saperzy jezdza tylko 3 razy na rok.
Czy dziennikarz nie widzi co pisze? podaje informacje której za chwile kilka linijek nizej zaprzecza...
W okolicy tej zadnych ciezkich walk podczs wojny nie było.Bardziej toczyly sie na lini wisly i na jej drugim brzegu.
Rozwiń
Pietrek
Pietrek (25 marca 2011 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='pab' timestamp='1300997797' post='454518']
Tytuł "Dzieci pomagały w polu rodzicom. Dlaczego zginęły?" nie miał niczego sugerować, nie miał też na celu nikogo obrażać. Jeśli stało się inaczej, przepraszamy. Rozumiejąc ogrom tragedii i ból rodziców po stracie dzieci, zmieniliśmy tytuł.

Paweł Buczkowski
[/quote]
Panie Buczkowski to nie pierwsza taka wpadka(błędy w tytułach,treści)....Ktoś powinien wyciągnąć wnioski i zmienić nie tylko tytuł, bo tych ''redaktorskich'' wpadek i tanich głupich sensacji trochę było.
Pogoń za tanią sensacją kosztem tragedii tych rodziców wstyd!!!
Rozwiń
szpak
szpak (25 marca 2011 o 10:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
szkoła*
Rozwiń
szpak
szpak (25 marca 2011 o 10:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja się zastanawiam gdzie jest szkła w takich sytuacjach!! . za moich czasów każdy rocznik zaczynający szkole miał pogadankę na temat jak się zachować z niewybuchami i niewypałami!!!!
Rozwiń
Piotr
Piotr (24 marca 2011 o 22:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Popieram moich przedmówców, gonicie za sensacją nie baczac na czyjes uczucia , czyjeś życie, byleby tytuł był chwytliwy. Ale wydawca powinien mieć aparat do kontrolowania takich dziennikarz .
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!