czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Puławy

Zakochani w Nałęczowie

Dodano: 6 listopada 2005, 19:24

• Divertimento Nałęczowskie, konkurs na rysunek im. M. E. Andriollego i biennale sztuki dziecięcej, wreszcie słynne już Majówki z Panem Prusem i cieszący się niesłabnącym zainteresowaniem konkurs na najpiękniejszy ogródek. Wszystko to pomysły Towarzystwa Przyjaciół Nałęczowa. A przecież takich działań było dużo więcej...
– Nie będzie przesady jeśli powiem, że Nałęczów byłby innym miastem gdyby nie towarzystwo. Być może brzydszym, o niszczejącej przyrodzie i zdegradowanym krajobrazie. Już 95 lat temu, kiedy organizacja powstawała, jej głównym celem była potrzeba ochrony naturalnej urody tego miejsca. Tworzyli ją ludzie zakochani w Nałęczowie: ziemianie, lekarze, nauczyciele a także bogaci rzemieślnicy. Jednym z pierwszych przedsięwzięć ówczesnych działaczy TPN było postawienie szlabanu tak, aby piękną aleją Lipową nie jeździły zaprzęgnięte w konie i niszczące to miejsce fury chłopskie. I tak było aż do lat powojennych. Towarzystwo niestrudzenie walczyło o zachowanie starannej zabudowy, o to, by wśród zabytkowych, stylowych willi nie powstawały architektoniczne potwory; by las okalający uzdrowisko nie uległ parcelacji; by nie niszczały wąwozy. W latach 60. ta działalność wygasła, bo to nie były czasy dla społeczników.
• Ale w 1970 roku organizacja odrodziła się z nową siłą?
– Pojawili się ludzie, którzy chcieli robić coś dla Nałęczowa. Po reaktywowaniu główną energię skierowaliśmy na działalność wydawniczą (mamy m. in. rocznik „Głos Nałęczowa”; serie o ludziach tu tworzących i historii miasta) w naturalny sposób nawiązując do tradycji literackich (Żeromski, Prus, Szelburg-Zarembina); staramy się też promować lokalnych artystów; przed pałacem Małachowskich stanęła słynna ławeczka Prusa; od lat dbamy o renowację zabytkowych nagrobków na nałęczowskim cmentarzu. Z okazji jubileuszu wznowimy książkę prof. Tadeusza Kłaka „W krajobrazie Nałęczowa”.
• Paradoksem jest, że tak
zasłużona organizacja nie ma własnej siedziby.
– I nigdy nie miała. Nasze archiwalia przechowywane są kątem na zapleczu Muzeum B. Prusa i w sieni Pałacu Małachowskich. Co gorsza, wciąż nie zanosi się na to, abyśmy znaleźli własny kąt. Zwyczajnie nie stać nas na czynsz.

Tę wystawę warto zobaczyć

Jutro – z okazji urodzin Towarzystwa Przyjaciół Nałęczowa – nastąpi otwarcie wystawy Zenona Kononowicza, należącego do najwybitniejszych polskich kolorystów, malarza mocno związanego z Lublinem, Kazimierzem nad Wisłą i Nałęczowem, w którym mieszkał i tworzył w latach 50. Kilkanaście obrazów olejnych – w tym jedyny w całym dorobku artysty o tematyce nałęczowskiej i 6 grafik będzie można oglądać w salach Muzeum Bolesława Prusa. Wszystkie prace pochodzą ze zbiorów Muzeum Lubelskiego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!