czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Rolnictwo

Dzik jest dziki, rolnik jest zły

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 czerwca 2014, 12:30

Rolnicy z gminy Kłoczew skarżą się, że dziki niszczą im uprawy. Apelują, aby zwiększyć odstrzał tych zwierząt. - To nie takie proste. O tej porze roku dziki na polu trudno zauważyć - odpowiadają im myśliwi.

Co roku dziki niszczą mi uprawy, ale teraz straty są wyjątkowo duże. Rozorały mi półtora hektara kukurydzy i pół hektara łąki - wylicza Mateusz Piątek, rolnik z miejscowości Stryj w powiecie ryckim.

Póki kukurydza nie wzeszła nocami rolnicy patrolowali swoje uprawy i odstraszali dzikie zwierzęta. - Wychodziliśmy z latarkami, petardami, armatami hukowymi. To trwało jakieś trzy tygodnie. Sporo upilnowaliśmy, ale nie wszystko. To praktycznie niewykonalne - dodaje Piątek.

Rolnicy, którym dziki zniszczyły uprawy, mogą wystąpić do kół łowieckich po odszkodowanie. Jednak nie zawsze z zaproponowana kwota ich satysfakcjonuje. - Dziki zniszczyły mi łącznie 40 arów kukurydzy - podaje Zbigniew Rodak, rolnik z miejscowości Stryj. - Zgłosiłem szkodę do koła łowieckiego. Przyjechali na pole i zaproponowali mi 100 zł - denerwuje się rolnik. I dodaje: Machnąłem na to ręką. Przecież po sądach chodzić nie będę.

W sprawę zaangażowali się również urzędnicy. - Na początku wnioski o odszkodowanie rolnicy składali do nas, a my przekazywaliśmy je do łowczych - mówi Franciszek Filipek z Urzędu Gminy w Kłoczewie. - Później zaproponowaliśmy, by zwracali się bezpośrednio do kół łowieckich.

Dziki niszczą głównie uprawy kukurydzy i ziemniaków. Ryją też łąki. Poszkodowani szukają pomocy zarówno w Polskim Związku Łowieckim, jak też w Starostwie Powiatowym w Rykach, które jest dzierżawcą terenów łowieckich.

- Dochodzi do przepychanek między rolnikami, a kołami łowieckimi. W takich sytuacjach pełnimy rolę mediatora - mówi Stanisław Jagiełło, starosta powiatu ryckiego. I podaje przykłady. - Problem jest m.in. wtedy kiedy rolnik przygotuje sobie kilka hektarów pola pod uprawy. Albo dziki zniszczą łąkę, gdzie była posiana droga trawa.

Starosta rycki zapowiada, że będzie apelował do poszczególnych kół łowieckich o zwiększenie odstrzału. Ale zdaniem Mariana Flisa, przewodniczącego Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Lublinie, na wiele się to nie zda. - Będzie to sztuczne zwiększanie odstrzału, tylko "na papierze” - mówi Flis. - Obecny plan jest wykorzystany tylko w 30 proc.

Składa się na to wiele czynników. - Do 15 sierpnia obowiązuje zakaz strzelania do loch - mówi Flis. - Na rozpoznanie osobnika musimy więc mieć więcej czasu. Poza tym o tej porze roku, dzika trudno jest wypatrzyć w wysokich roślinach na polach.

Jego zdaniem, dzików wcale nie jest więcej niż w ubiegłych latach. - Za to rekordowo dużo jest roszczeń rolników - wskazuje Flis. - Jeszcze dzik dobrze nie wejdzie na pole, a już jest zgłoszenie. I tłumaczenie, że aby oszacować straty należy zaczekać do zbioru.

Rocznie do kół łowieckich lubelskiego okręgu wpływa średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu wniosków o odszkodowania. Według szacunków, w Polsce żyje ok. 220 tys. dzików.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: zwierzęta rolnictwo Kłoczew
myśliwy
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

myśliwy
myśliwy (24 czerwca 2014 o 14:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W miastach jest dużo więcej dzikich.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!