piątek, 20 października 2017 r.

Rolnictwo

Kto wytruł pszczoły pana Stanisława? "Musiały dostać dużą dawkę substancji owadobójczej"

Dodano: 11 lipca 2016, 13:55
Autor: Ewelina Burda

Tysiące wytrutych pszczół w pasiece pszczelarza z Parczewa. Stanisław Chojak sprawę zgłosił już na policję, ale sprawcy jeszcze nie ujęto.

– W ubiegłym tygodniu podczas objazdu swoich pasiek zauważyłem, że pszczoły nie fruwają. Otworzyłem, jeden, drugi, trzeci ul i wszystko padło od góry do dołu. To było dla mnie ogromne przeżycie – relacjonuje Stanisław Chojak, pszczelarz z 30-letnim stażem. – Miałem tzw. pasiekę wędrowną i w zależności od pory roku rozwożę ją na rzepak czy akację. A siedem uli ustawiłem koło gryki w gminie Niedźwiada. To było stałe miejsce, z którego od kilku lat korzystałem, w porozumieniu z zaprzyjaźnionym rolnikiem – przyznaje pan Stanisław.

Skąd wiadomo, że ktoś celowo wytruł pszczoły? – Przy pszczołach pracuję codziennie od kilkudziesięciu lat. W pobliżu nie było plantacji z opryskami przeciwko owadom. Pszczoły musiały dostać dużą dawkę substancji owadobójczej wprost do uli – uważa pszczelarz.

Pan Stanisław dziwi się kto mógł to zrobić, bo pszczoły przynoszą wiele korzyści. – To udowodnione przez naukowców, że im pszczoły więcej zapylą, tym większe plony, nawet o 60 proc. Teraz jest zresztą taka fala na hodowanie i ochronę pszczół – dodaje.

Pszczelarz zawiadomił policję. – Czekamy na wyniki ekspertyzy. Dopiero wyniki dadzą nam odpowiedź czy wszcząć postępowanie. Na miejscu zdarzenia nie było żadnych dowodów aby takie postępowanie wszcząć – przyznaje mł. asp. Grzegorz Paśnik, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie.

Pan Stanisław przy pomocy Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Lublinie przygotował odpowiednie próbki do badań. – To co mogliśmy zrobić, to umożliwić pszczelarzowi bezpłatne badania próbek w instytucie w Puławach. Ale życia pszczołom to nie przywróci. Niestety ktoś z premedytacją to zrobił. W przyszłości pomyślimy nad zbiorową polisą dla takich przypadków – mówi Stanisław Próchniak, kierownik biura WZP w Lublinie.

– Mam nadzieję, że w Puławach sprawdzą jakim środkiem wytruto pszczoły. Będę dochodził swoich roszczeń aby sprawcę ukarano – zapowiada Chojak. – Wszystko muszę odbudować od początku. Ule zostały już zdezynfekowane i zasiedlone małymi rodzinami pszczelimi. Zobaczymy czy się rozwiną. Jeżeli nie, to znaczy że ule są na tyle skażone, że należy się ich pozbyć – stwierdza pan Stanisław. Swoje straty oszacował na ok. 7 tys. zł.

Czytaj więcej o: policja pszczoły Niedźwiada
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Korvin
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 lipca 2016 o 08:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Korvin! - nie masz zielonego pojęcia o tym co komentujesz, co Ty wypisujesz? Cz Ty rozumiesz co napisałeś?. - Zanim zaczniesz cokolwiek komentować przeczytaj ze zrozumieniem artykuł (czego on dotyczy), zapoznaj się z obowiązującymi przepisami a przede wszystkim zacznij myśleć.
Rozwiń
Gość
Gość (14 lipca 2016 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak ja nienawidzę takich pajaców co nie znają się na temacie a piszą takie głupoty. Sprzedaż produktów pszczelarskich z pasieki składającej się do 80 uli nie podlega oposatkowaniu
Rozwiń
Korvin
Korvin (12 lipca 2016 o 15:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
koleś zawiózł ule w inno miejsce i pszczoły z tych terenów zagryzły te pszczoły najezdne . Ja bym bardzie przyjrzał się temu jak koleś rozlicza się ze sprzedarzy miodu ? Jakieś paragony wystawia ? Rozlicza się z podatku? Wiemy ile w tym miodzie jest cukru ? Urząd skarbowy się kłania . Już ktoś wspomniał o tym !!!! Jak z przydatnością miodu do spożycia ? Sanepid też powiniem przyjrzeć się sprzedawcom miodu którzy na czarno go sprzedają bez płaceia podatków i wystawiania paragonów .
Rozwiń
Gość
Gość (11 lipca 2016 o 19:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zapytam poszkodowanego . Czy może pan przedstawić niezbędne dokumenty na uzgodnienia związane z ustawieniem tych uli na terenie innej gminy a może nawet i powiatu oraz badania lekarskie pszczół . Wyrazy ubolewania dla pszczół ,a pytanie do gospodarza pasieki ,czy ma uzgodnienia z kołami na teren których wywiózł swoje ule. Każdy gospodarz zna teren swojego gospodarstwa , pojawienie się nieznanej pasieki na terenie bez aktualnych badań bez zgody ze strony miejscowych pszczelarzy jest naruszeniem zasad dobrego sąsiedztwa . Wszystko możliwe ,ze padły z głodu . Jest jeszcze jedna możliwość ,stan chorobowy rodzin przywiezionych a może tych które są w pobliżu .Niestety ale pasieki wędrowne prawdopodobnie będą wracać coraz częściej puste .Przy takim podejściu rolnika, ogrodnika i takiego pszczelarza będzie to coroczne zjawisko. Przecież ci wszyscy powinni wiedzieć ,gdzie jest pasieka , czym pryskam ,i kiedy mogę to robić. A mamy rano pszczoły z ulami na ugorze przy lesie , właściciel ugoru nic nie wie bo jest nieobecny od nastu lat, sąsiad nic nie wie o pszczołach a najbliższe były 5 km więc nic im nie grozi pryska te hektary tak aby wyrobić sie do wieczora . Dalszy ciąg znamy .
Rozwiń
kll
kll (11 lipca 2016 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może pszczoły z głodu pozdychały . 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!