czwartek, 19 października 2017 r.

Rolnictwo

Problemy producentów tytoniu. Produkujemy 30 tys. ton, a potrzeba 100 tys. ton

Dodano: 19 sierpnia 2015, 13:47

Fot. Archiwum prywatne
Fot. Archiwum prywatne

W weekend plantatorzy tytoniu bawili się na Tytoniakach w Łukowej. Dzień po tym, jak przebrzmiały dźwięki muzyki, powróciły dawne problemy.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

• Centralne Obchody Święta Producentów Tytoniu na stałe wpisały się już do kalendarza imprez dożynkowych.

Józef Grzyb, prezes Łukowskiej Grupy Producentów Tytoniu: – Spotykaliśmy się już po raz 30. To zwieńczenie wielomiesięcznych starań plantatorów tytoniu o to, aby plon był obfity, a jego jakość najlepsza. Miejsce zabawy wybrane zostało nieprzypadkowo. W tych okolicach tytoń uprawiany jest od ponad 50 lat. Staramy się zrobić dużą imprezę z wielkimi gwiazdami żeby o naszym tytoniu usłyszeli szefowie wielkich tytoniowych firm w Europie. Niech wiedzą, że mamy dobry surowiec, za który wystarczy tylko godnie zapłacić, by popłyną do nich wartkim strumieniem.

• Liczy pan na to, że tytoń będzie tu uprawiany przez kolejne 50 lat?

– Mam nadzieję, że tak. Chociaż w tym roku plantatorzy nie mają wielu powodów do zadowolenia. To pierwszy sezon, w którym nie dostajemy dopłat. Musimy utrzymać się z tego, co otrzymamy na skupie. I chociaż cena skupu jest w tym roku o około 20 proc. wyższa niż 12 miesięcy temu to zarobimy zdecydowanie mniej. Szacuję, że za I klasę tytoniu w tamtym roku otrzymywaliśmy 18 zł. Teraz 14 zł.

• Czy to znaczy, że plantatorzy będą likwidowali swoje plantacje?

– Aż tak czarnego scenariusza nie wieszczę. W przygotowanie plantacji, które w niczym nie ustępują tym z zachodu Europy, poświęciliśmy zbyty dużo pracy i wkładu finansowego. Dlatego nie sądzę żeby ktoś zdecydował się na tak drastyczny krok. Mam też cichą nadzieję, że za rok, czy dwa cena skupy pójdzie w górę. Może nie jakoś drastycznie, ale jednak.

• Plantatorzy powinni więc gorszy okres przeczekać.

– Tak, ale nie mogą sobie pozwolić na produkcję byle jakiego tytoniu. Musimy utrzymać wysoką jakość starając się jednocześnie zwiększyć oszczędności. Można na przykład wstrzymać się z modernizacją upraw. Można sprzedawać towar od razu po wysuszeniu, by nie ponosić kosztów przechowywania.

• Mimo kiepskiej koniunktury polecił by pan przyjacielowi zakładanie w tej chwili plantacji tytoniu?

– Tak, ale tylko wtedy, gdy mój przyjaciel spełniałby odpowiednie cechy. To musi być człowiek niezwykle pracowity. Przy tytoniu pracuje się przez okrągły rok. W dodatku nie można nic przełożyć nawet o dzień czy dwa. Kiedy trzeba pracować to się pracuje. Na przykład tegoroczne żniwa. Jest upał, a tytoń trzeba zbierać. Jedyne co może zrobić plantator żeby nie męczyć się w najgorszy upał to pracować od 4 rano i późnym wieczorem. Nowi plantatorzy tytoniu są potrzebni. W Polsce produkuje się 30 ton tytoniu, a potrzeba 100 tys. ton. Zbyt na tytoń będzie.

• Także na zachodzie Europy?

– Zdecydowanie tak, tylko musimy pokazać, że niczym nie odbiegamy od zachodnich standardów. Musimy też głośno mówić o tym, że skoro produkujemy towar taki jak na zachodzie Europy, to tak samo powinniśmy zarabiać.

Czytaj więcej o: Łuków tytoń Józef Grzyb
Korwin w psychiatryku
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Korwin w psychiatryku
Korwin w psychiatryku (19 sierpnia 2015 o 15:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak coś się plantatorom nie podoba to niech sprzedają swoją ziemię. I idą do pracy na kasę do " Biedronki" , do roznoszenia ulotek lub niech wyjeżdżają do Anglii pracować na zmywaku lub jako robole .

Racja . Niech spier....ają  do Anglii i niech ze sobą wezmą prywatnych przedsiębiorców nierobów, tmanów bez szkoły i wyzyskiwaczy.

Rozwiń
Gość
Gość (19 sierpnia 2015 o 14:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak coś się plantatorom nie podoba to niech sprzedają swoją ziemię. I idą do pracy na kasę do " Biedronki" , do roznoszenia ulotek lub niech wyjeżdżają do Anglii pracować na zmywaku lub jako robole .
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!