środa, 23 sierpnia 2017 r.

Rozrywka

Bóg, Honor, Harley

Dodano: 12 września 2008, 17:12

Beata mówi, że najpierw zakochała się w Darku, a dopiero potem w jego harleyu.

On zaprzecza: - Żeby nie ta maszyna, to nie zwróciłaby na mnie uwagi. - Fakt, taki harley to jest coś - przyznaje dziewczyna.

- Jak się zaczęło? Odwiedziłem kolegę na Kostaryce i on mnie po prostu przewiózł - opowiada Darek Wierciak z Rzeszowa. - To było sześć lat temu i to był początek mojej fascynacji harleyami. Wcześniej jeździłem ścigaczami, czyli na motocyklach sportowych.

113 000 zł

Darek prezentuje swoją maszynę. Za ile taka przyjemność? - Różnie, ale to droga pasja - odpowiada. - Średnio kosztują od 40 do 140 tysięcy. Ja za swojego zapłaciłem 113 tysięcy, ale to tylko goły motocykl, który trzeba ubrać. Za dodatkowe lampy, światła, chromy, malowanie można zapłacić nawet drugie tyle.

Darek tłumaczy, że nie ma dwóch takich samych motocykli. Każda maszyna ubrana jest inaczej. - To taki przejaw indywidualizmu w grupie, jaką stanowią harleyowcy - mówi.

Sam jeździ z grupą, ale nie są mu obce również samotne wypady. - Głównie do pracy - śmieje się.

40 000 km

Na swojej maszynie dojeżdża, gdzie się da. Stąd też jest rekordzistą wśród polskich harleyowców. - Można powiedzieć, że w ubiegłym roku objechał ziemię, bo na liczniku miał 40 tysięcy kilometrów - mówi o koledze Krzysztof Kołodko, sekretarz największego klubu harleyowców w Polsce, "Warsow Chapter Poland”. Sam też jest niezły. W jego garażu stoją cztery motocykle, z tego trzy to harleye. - Jak wychodzę z domu, to klepię je po zbiorniku. Taki przyjacielski gest - śmieje się.
Krzysztof w swoim mundurze prezentuje się bardzo dostojnie. Siwa broda, spojrzenie intelektualisty. Czy każdy, kto kupi harleya, jest przyjmowany do zrzeszenia? - Nie, staż kandydacki jest dosyć długi. Trzeba najpierw poznać nasze zwyczaje, zasady, wczuć się w atmosferę.

Zasady? - Najważniejsze to myśleć o grupie - tłumaczy Krzysztof. - Harleyowiec musi pamiętać o ludziach, z którymi jedzie, zostawić przy wyprzedzaniu miejsce dla kolegi, patrzeć w lusterko, czy wszystko jest w porządku z pozostałymi. Największy grzech to zostawić kolegę. Za to można zostać wykluczonym. Nawet za to, że nie pomogę innemu motocykliście, niekoniecznie na harleyu.

Audyt

A szybkie te harleye? - Nie są szybkie, na nich się zwiedza, to maszyny, które kupuje się w celach turystycznych - podkreśla Krzysztof. - Na tym motorze zwiedziłem pół świata. I nieważne, gdzie jesteś, harleyowiec zawsze pomoże harleyowcowi. Do kolegi, który ma firmę, przyjechał kontroler na audyt. Atmosfera była sztywna, dopóki panowie nie zobaczyli emblematów harleya wpiętych w garnitury. I audyt wyszedł pozytywnie …

Iwona Siemińska
Głos Koszaliński
Czytaj więcej o:
on
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

on
on (14 września 2008 o 21:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
miło się czyta takie rzeczy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!