piątek, 17 listopada 2017 r.

Rozrywka

Kuchenne rewolucje: Magda Gessler zrobiła porządek w Karczmie Nałęczowskiej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 listopada 2011, 22:51

To w tej karczmie Magda Gessler przeprowadziła kuchenną rewolucję (Jacek Świerczyński)
To w tej karczmie Magda Gessler przeprowadziła kuchenną rewolucję (Jacek Świerczyński)

W czwartek mogliśmy zobaczyć w telewizyjnym show TVN "Kuchenne rewolucje” jak Magda Gessler zmienia Karczmę Nałęczowską. Z powodzeniem. - To było genialne – tak restauratorka podsumowała na koniec odcinka jedzenie w karczmie.

Magda Gessler przyjechała do Karczmy Nałęczowskiej w lecie. Zaczęła od przetestowania jedzenia, które serwuje restauracja.

Testowanie dań

Spróbowała m.in. pstrąga na zimno, forszmaku, gołąbków, skarbów nałęczowskich, czy sernika.

Pstrąga Magda Gessler wypluła. Stwierdziła, że "jest do dupy” i nazwała potrawę "lodem z karpia”.

O forszmaku lubelskim restauratorka powiedziała, że nie jest niesmaczny, ale bardzo tuczący.

Gołąbek Magdzie zasmakował, ale potrawę zrujnował sos. Skarby nałęczowskie, czyli polędwiczki wieprzowe, pachniały dla Magdy Gessler spalenizną. Restauratorka wywnioskowała, że ruszt na którym pieczono polędwiczki musiał być brudny.

Sernik podpadł Magdzie ze względu na sztuczny aromat dodany do ciasta.

Gessler podsumowała jedzenie w karczmie: - Tak smakuje komuna. Dodała, że w restauracji królują smaki lat 60., a karczmie brakuje charakteru.

Porządki w kuchni i wśród załogi

Magda Gessler wizytę w kuchni karczmy zaczęła od wytknięcia brudu. Kazała wyszorować i odtłuścić przypalone garnki.

- Kuchnia ma być doprowadzona do czystości – powiedziała Gessler.

Restauratorka zrobiła też porządki w spiżarni. Najbardziej zirytowały ją zgniłe ziemniaki. – Ale syf! – krzyknęła po spojrzeniu na pokryte pleśnią ziemniaki.

- Sytuacja przekroczyła moją wyobraźnię. Takiego zaniedbania i niezrozumienia kuchni nie widziałam od dawna – powiedziała załodze.

Zganiła przede wszystkim właściciela karczmy Wojtka i menadżerkę Mariolę, narzeczoną właściciela.

Do tej ostatniej uwagi miała też załoga karczmy. Wytykali jej, że zamiast pracować, siedzi w biurze i układa pasjanse.

- Zacznijcie traktować tę restaurację jak własny dom i zacznijcie gotować tak, jakbyście chcieli nakarmić własne dzieci, bo na razie to wygląda tak, jakbyście chcieli oszukiwać – dodała restauratorka.

Załoga zabrała się za porządkowanie kuchni. Niestety i to stało się przyczyną kolejnej kłótni. Pracownicy karczmy czyścili kuchnię mocnymi środkami chemicznymi. Gessler stwierdziła, że przy takim zapachu nie da się gotować.

Restauratorka nakrzyczała na menadżerkę. – Pani pięknie wygląda, ale nie o to chodzi, pani powinna być w tenisówkach i zapylać razem z załogą – ganiła panią Mariolę.

Na zebraniu z załogą obarczyła winą za stan kuchni menadżerkę. Powiedziała jej, że czystość kuchni trzeba sprawdzać codziennie.

Zmiany, zmiany, zmiany

Magda Gessler zaproponowała, by stanowisko menadżera objął Krzysiek, dotychczas kelner w karczmie.

Następnie zabrała załogę na naukę robienia regionalnych potraw. Podczas gdy pracownicy kuchni uczyli się lepienia pierogów, znowu dostało się menadżerce.

- Czy pani jest blondynką naprawdę? Ja uważam, że pani jest niebezpieczna – mówiła menadżerce po przeczytaniu składu chemii, którą załoga karczmy musiała czyścić kuchnię.

Gotowanie kolacji

Aby zachęcić gości do przyjścia do karczmy, Magda Gessler wraz z załogą przygotowała potrawy na uroczystą promocyjną kolację.

Przygotowano m.in. roladę z karpia po żydowsku, pierożki, zupę kurkową, a także daniela i dzika.

Przy okazji wspólnego gotowania, właściciel restauracji obiecał, że nie będzie używał gotowych marynat, czy masła klarowanego "bez masła” z plastikowego baniaka.

Kolacja w nowym wnętrzu

Magda Gessler odświeżyła wnętrze karczmy, które zrobiło się bardziej przytulne.

Promocyjna kolacja bardzo przypadła gościom do gustu. – Nasze ludowe, nasze wiejskie, o to trzeba dbać – mówili goście i dodawali, że wszystko było wyśmienite.

- Goście byli zadowoleni, dziękują i mówią, że wrócą. Czekam na nich – powiedział właściciel karczmy.

Wizyta kontrolna

Po kilku tygodniach Magda Gessler wróciła na wizytę do Karczmy Nałęczowskiej, by zobaczyć, czy jej wysiłki nie poszły na marne.

Spróbowała m.in. faszerowanego karpia, pierogów z dziczyzną czy sarniny.

- Karp jest obłędny – powiedziała Magda Gessler, wyraźnie zadowolona z potraw. – Warto przyjechać tu z Warszawy – dodała. Pierogi z dziczyzną Gessler określiła niesamowitymi. "Super” był także dzik w śmietanie i musztardzie, sarnina była "pyszna”.

- To było genialne – podsumowała restauratorka i poprosiła, by przysmaki zapakować jej do domu.

- Na taki przysmaki zapraszam ja – dodała zadowolona ze zmian w Karczmie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Kristof
nie jadam w resteuracjach.
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 lutego 2013 o 23:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Waldek !
Daj spokój !

Te twoje "recenzje" stają się już nudne...

Wymyśl coś innego !
Potrafisz ?!
Rozwiń
Kristof
Kristof (16 lutego 2013 o 20:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moja noga tam więcej nie postanie. poza wystrojem i tym, że w karczmie były kuchenne rewolucje to nic ciekawego. W daniu, które zostało przeze mnie zamówione surówki miały być w cenie, a piwo grzane zamiast z przyprawami dostałem z sokiem. Zapłaciłem dodatkowo za surówki 7zł + 3 zł ( różnica dwóch piw grzanych z sokiem a przyprawami). Po zapłaceniu jakoś trochę dużo mi się wydawało, ale jak przeanalizowałem rachunek to poczułem niesmak. Przy tych piwach to kelner mógł się pomylić ( choć nie było dużo ludzi) za to nawet nie miał co liczyć na napiwek, ale z tymi surówkami, które miały być w cenie a dodatkowo musiałem zapłacić to już porażka. Wystrój na plus, ale jedzenie nie zachwyciło mnie, zarówno smakowo, a na pewno cenowo. Pomyłka przy zamówieniu i przy obliczeniu rachunku, oczywiście na korzyść karczmy. Są znacznie lepsze miejsca na romantyczną kolację. Moja noga więcej tam nie postanie.
Rozwiń
nie jadam w resteuracjach.
nie jadam w resteuracjach. (7 czerwca 2012 o 23:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='widz' timestamp='1322210539' post='562896']
W spiżarni były nowe, czyste pojemniki z sosem do pieczeni, rosołem i chyba jeszcze jakimś sypkim produktem i oczywiście trzeba było to wyrzucić...
Lista zakupów na barze chyba podłożyli, dla mnie to wszystko było pod show zrobione. W każdym odcinku jest wykorzystywany wzór tych samych emocji i problemów.
Za bardzo to wszystko jest naciągane.
[/quote]
No tak, grila też zapuścili na potrzeby show!!!!
Drogi widzu, świadcze usługi w lokalach gastronomicznych, i wiem jak wygląda kuchnia od kuchni. Powiem tylko że z reguły najczyściej jest w małych barach, bo tam właściciela nie stać na gratyfikację dla sanepidu.
Rozwiń
blady
blady (15 grudnia 2011 o 11:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
P. Mariola jest w karczmie na zdjęciach z wilką strzelbą, psem myśliwskim i leżącym przed nią dzikiem. Ostatnio jak byliśmy ze znajomymi widzieliśmy ją- miała trampy, spodnie moro i ogromną kurtkę, wszystko na niej wisiało. Wróciła z polowania więc wynika, że nadal się spotyka z właścicielem... ) W telewizje ją bardzo brzydko przedstawili a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej!
Rozwiń
meg
meg (27 listopada 2011 o 07:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mariola - wkurzająca blondynka, wyfiokowana, niemyśląca i ograniczona - mam nadzieję, że p. Wojtek wyautował ją całkowicie z biznesu i swojego życia
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!