wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Rozrywka

Przedsiębiorca z Kraśnika hoduje kury z całego świata

Dodano: 6 lutego 2009, 18:12
Autor: Fabian Plapis

Eugeniusz Jakóbczyk, 71-latek, prywatny przedsiębiorca z Kraśnika, na co dzień zajmuje się produkcją kosiarek. Jednak w każdej wolnej chwili - od ponad roku - zajmuje się z zamiłowaniem hodowlą kur, kaczek i gołębi.

- Zawsze jakoś interesowałem się zwierzętami - mówi. - A w szczególności gołębiami. Lubię sobie wyjść przed dom, porzucać ziarna i posłuchać, co mi gołębie mówią. Jeden pije, drugi pali, a trzeci wydaje pieniądze na kobiety. Ja akurat polubiłem ptactwo - wyjaśnia Jakóbczyk.

Pogadać trzeba

Codziennie spędza przy ptakach kilka godzin. - Nakarmienie ich raz dziennie to około dwóch godzin - wylicza. - Do każdej klatki trzeba wejść, pogadać, pooglądać i zobaczyć, czy wszystko jest w porządku z ptakami.

Jeszcze wszystkiego o hodowli nie wie; dopiero się uczy. Jeździ na wystawy i pokazy hodowlane, najczęściej na Śląsk. Tam podgląda hodowców i wyszukuje sobie ciekawe i nietypowe gatunki.

- Dziwne kury znoszą dziwne jajka - śmieje się pan Eugeniusz. - Niektóre niosą zielone jajka, niektóre czerwone, a jeszcze inne brązowe. Mam kury, które niosą jajka dla dietetyków, bez cholesterolu. Łączy je wszystkie jedno: smakują tak samo.

Kury z różnych stron świata

Pan Eugeniusz hoduje u siebie kury z Węgier, Irlandii, Francji, Włoch, a nawet odległej Brazylii czy Japonii. W sumie blisko 200 sztuk ptactwa w kilkudziesięciu gatunkach.

- Mam kaczki Pingwinki, kury Jokohamy Japońskie, Bojowce, Liliputki, kury Padewskie. Ale mam i rodzime, polskie kury zielononóżki. Hoduję kury, które nie mają w ogóle piór, tylko sam puch. To są najlepsze matki, w ogóle nie schodzą z jaja.

Jakóbczyk kury ściąga z całego świata. Pomaga mu w tym syn mieszkający na stałe we Francji. - Teraz moim największym marzeniem jest kura Antay, ale para kosztuje 700 złotych.

Jaja po 30 zł

Nie kupuje małych piskląt tylko zamawia jaja i sam dba o to, żeby wykluły się z nich pisklaki. - Nie jest to łatwe, ale daje mnóstwo satysfakcji. Ostatnio zamówiłem dziesięć jajek z Irlandii. Udało się wyhodować tylko cztery pisklęta. Więc nie ma pewności, że będzie tyle piskląt, ile zakupionych jaj - mówi hodowca.
Jaja kosztują - w zależności od rodzaju - od 10 do 30 złotych. Sama hodowla wymaga również odpowiednich warunków, dobrego nadzoru i doglądania. - Ja nie chcę tu wielkiej hodowli na handel.

Domki zrobili mi pracownicy

Wjeżdżając do zakładu, nietrudno przeoczyć duży staw, w którym pływają kaczki i dwa ogromne gołębniki zawieszone kilka metrów nad ziemią. Wokół hal produkcyjnych ustawionych jest kilkadziesiąt małych domków, w których mieszkają kury. Wszystkie domki zostały wykonane przez pana Eugeniusza z pomocą jego pracowników.

- Jakieś dwa lata temu miałem ogromny kryzys w produkcji, praktycznie zakład stanął - wspomina Jakóbczyk. - Powiedziałem załodze: Pracujecie u mnie już długo, nie chcę was zwalniać, a i tak muszę wam zapłacić, więc robimy domki dla kur i gołębniki dla gołębi. I tak zrobiliśmy wszystko.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!