sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Rozrywka

Sprzedam się diabłu byleby żyć wiecznie

Dodano: 26 września 2008, 17:18

Rozmowa z Krzysztofem Cugowskim, wokalistą Budki Suflera

• Byłeś kiedykolwiek czynnym uczestnikiem Winobrania w Zielonej Górze?

- Nigdy. Jest zwykle tak, że zaraz po koncercie pakujemy się i wracamy do domu, albo do hotelu. Nie mam nawet pojęcia jak to wszystko wygląda.

• A jak sobie to Winobranie wyobrażasz?

- Że urywa się kiść winogron z krzaków, potem jest taka wielka beka i niewiasty w podkasanych kiecach te kiście ugniatają.

• Twoja wyobraźnia rzeczywiście daleko sięga... A jest tak, że ludzie wino przez cały tydzień piją.

- A to im współczuję. Kiedyś miałem bardzo przykre zdarzenie związane z czerwonym winem. Studiowałem w Rzeszowie i moi koledzy tacy jak Romek Lipko przyjechali na gościnne występy. Natychmiast kupiliśmy skrzynkę wina czerwonego, tunezyjskiego, które było wówczas jedyne na rynku.

• No i…

- Wino z radością spożyliśmy w hotelu. Nie miałem mocy, żeby przejść do akademika, więc na noc zostałem z chłopakami. Rano się budzę, jakiś niepokój... idę do lustra i nie wierzę własnym oczom: przede mną stoi Indianin, gęba cała w czerwonych plamach. Jakieś uczulenie się przypałętało. No, w końcu we trzech obaliliśmy całą skrzynkę. W panice myśląc, że to już ostatnie chwile mojego życia, wsiadłem w PKS do Lublina, żeby w moim rodzinnym mieście dokonać żywota. Ale w Janowie zaczęło to gasnąć... Dlatego piję wyłącznie czystą. No, ale i tu już nie domagam, choć jeszcze parę lat temu dzielnie stawałem do zawodów. Dziś niestety, zdrowie zawodzi i głowa coraz bardziej boli.

• To pogadajmy o żużlu.

- Oooo, proszę bardzo!

• Wiesz, jak nazywają się dwie lubuskie drużyny?

- W Gorzowie to zawsze była Stal Gorzów, a w Zielonej Górze był Falubaz, był Morawski, a teraz to bodajże znów są jakieś zmiany...

• U nas jeździ ZKŻ Kronopol, a w Gorzowie Caelum Gorzów.

- Kto taki?! Rany Boskie! Ani jedno, ani drugie nie wiem co to jest! Co za dziwne nazwy... Dla mnie Stal to Stal, a Falubaz, to Falubaz.

• A naszych czołowych żużlowców mógłbyś wymienić?

- W Zielonej Górze wiem na pewno, że Rafał Dobrucki, Grzegorz Walasek...hm... O, Protasiewicz jeszcze... Pan Piotr to jeździ po całej Polsce... A w Gorzowie Golob. Też jest takim obieżyświatem....Ale jakoś nie bardzo im idzie.

• Nie najgorzej z twoją wiedzą. Ale jak na fana żużla, to ciut za mało.

- Nie jestem, aż takim fanem, żebym znał składy, choć powinienem... Kiedyś w Lublinie był bardzo silny Motor Lublin, ale de facto od tego sezonu już prawie nie ma. Rok temu jeździła tak zwana liga amatorska...Niestety u nas brak jest poważnych sponsorów, bo ściana wschodnia jest biedna. A żużel nie jest sportem tanim. Nie wystarczy kupić trampki, majtki i koszulki i dać piłkę do ręki. Żal mi Motoru... Pierwszy raz na zawodach byłem w latach ‘50. Ojciec mnie zawsze zabierał.

• A potem pewnie chciałeś zostać żużlowcem.

- Nie. Ale, pod koniec lat ‘80 jak żył Witek Zwierzchowski, znaleziono dla mnie skórę z jakiegoś dużego żużlowca i przejechałem kilka kółek po torze. Do dziś od czasu do czasu jeżdżę motocyklem.

• I jakie wrażenie z toru?

- Tor to kartoflisko i jeśli ktoś myśli, że jest on równy jak stół, to się grubo myli. Po przejechaniu czterech okrążeń musiałem stanąć, bo mi kierownica wypadała z rąk. To sport dla ludzi, którzy są wytrenowani. I to widać na zawodach: kto trenuje, a kto własnym talentem próbuje. Są na przykład tacy zawodnicy, że przejadą dwa okrążenia i zaczynają przystawać, bo im siłki brak. Jak żużlowiec nie przepracuje właściwie zimy, to nie ma do czego już startować w lecie. To naprawdę szalenie trudny i ciężki sport. Każdy kibic dla własnej chęci powinien przejechać kółko i zobaczyć jak to jest. To tak samo jak z każdym sportem... Zresztą u nas w Polsce wszyscy są mistrzami sportu, najlepszymi kochankami, żużlowcami, kierowcami, politykami, lekarzami...

• I artystami!

- Ależ oczywiście ! W związku z tym nikt nie szanuje cudzych umiejętności. Mądry Polak, głupi świat.

• Jesteś ryzykantem?

- Nie da się przeżyć życia bez ryzyka. Ale ryzykantem nie jestem.

• A jak siądziesz na motor to pewnie wiatr we włosach i mkniesz szosą bez opamiętania.

- Jazdę na motorze to mi Romek zaszczepił, bo on pierwszy kupił motocykl. Ja sobie też kupiłem, ale po paru miesiącach doszedłem do wniosku, że w Polsce to na motocykl jest jeszcze za wcześnie. Większość kierowców nie widzi samochodów, a tym bardziej motocyklisty, więc pozbyłem się motocykla, żeby nie mieć pokus. Z jazdą samochodem też nie przesadzam.

• Człowiek z wiekiem staje się ostrożny.

- Nie ukrywam, że coraz bardziej zaczyna być ważny dla mnie spokój. I brak niepotrzebnych zakrętów życiowych, brak kłopotów... Gdy mam do wyboru jakąś atrakcyjną sytuację, to z niej rezygnuję.

• Wolisz zapaść się w głęboki fotel, zamykasz oczy i przenosisz się w przeszłość.

- Na pewno. Wiesz, im człowiek jest starszy, tym coraz częściej myśli o finale doczesnego pobytu.

• Boisz się śmierci?

- Pewnie. Tylko głupi się nie boi. Najchętniej żyłbym wiecznie. Dlatego świetnie rozumiem dylematy Fausta. Ja też chętnie sprzedałbym się diabłu. Albo w drugim wcieleniu jako pies chciałbym się odrodzić, bo bardzo lubię psy. Ale oczywiście nie chciałbym być psem w Chinach, bo by mnie jeszcze zjedli.

Danuta Kuleszyńska/Gazeta Lubuska
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!