poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Styl życia - Plotki i ciekawostki

Justin Bieber nie jest już nastolatkiem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 marca 2014, 13:45
Autor: PAP Life

"Młode gwiazdy często wyrastają na ludzi niegodnych naśladowania. Ja chciałbym dawać dobry przykład" - mówił jeszcze parę lat temu Justin Bieber. Piosenkarz, wkraczając w dorosłość, zdążył zgubić po drodze dawne ideały.

Kanadyjski gwiazdor pop Justin Bieber 20. urodziny świętował w sobotę w towarzystwie rodziców i najbliższych przyjaciół, którzy dołożyli wspólnie starań, by impreza nie trafiła na pierwsze strony portali plotkarskich. Tort, prezenty i życzenia powrotu do formy - na tylko i aż tyle mógł liczyć wokalista, który ostatni rok jako nastolatek spędził na typowo rockandrollowych wybrykach. Zaczęło się od palenia marihuany w towarzystwie kolegów-raperów. Publikowane przez Justina zdjęcia ze skrętem w dłoni miały mu przydawać "wiarygodności». Nieuchronne uzależnienie od konopi jest jednak niczym w porównaniu z upodobaniem Biebera do koktajlu sizzurp, będącego mieszanką syropu na kaszel i kodeiny oraz... pastylek na uspokojenie, popijanych napojami wysokoprocentowymi. Jak każdy młody mężczyzna, w którego ciele buzują hormony, Justin Bieber z lubością otacza się przedstawicielkami płci pięknej. Gwiazdor korzysta nie tylko z awansów czynionych mu przez liczne grono wielbicielek jego śpiewu, ale także z usług profesjonalnych dam do towarzystwa. Głośnym echem w mediach odbiło się amatorskie nagranie drzemiącego piosenkarza, dokonane przez brazylijską prostytutkę "po wykonaniu zlecenia». Piosenkarz nie szczyci się manierami gentlemana. Głośno krytykuje mankamenty urody przypadkowo spotykanych dziewcząt. Zdarza mu się ostentacyjnie milczeć podczas... płatnych spotkań z fankami za kulisami jego koncertów. Na trasach koncertowych Bieber pozwala sobie na rozmaite wybryki. W Łodzi na lotnisko przybył bez koszulki, mimo panującej minusowej temperatury. W Amsterdamie księgę gości w Muzeum Anny Frank opatrzył niekulturalnym wpisem. Podczas pobytu w Chinach kazał nosić się ochroniarzom na plecach. Wykonawca przeboju "Baby» jest częstym gościem w salonie tatuażu. Jego ciało pokrywa już kilkanaście wzorów, większość z nich tworzy pełen "rękaw» na lewym ramieniu. Permanentne ozdoby mają jeden cel - zburzyć jego wizerunek grzecznego chłopca. Z wykreowanym image Justin Bieber zerwał ostatecznie w styczniu tego roku. Wokalista został zatrzymany na ulicach Miami Beach, które przemierzał wynajętym lamborghini, po tym jak "oblał" test trzeźwości. Postawiono mu zarzuty jazdy pod wpływem alkoholu, marihuany oraz leków antydepresyjnych, przekroczenie dozwolonej prędkości, prowadzenie auta bez ważnego dokumentu oraz stawianie oporu podczas zatrzymania. Destrukcyjna ścieżka, którą podąża wokalista została mu niejako wytyczona przez... rodziców. Jego matka Paulette wpadła w alkoholizm w wieku zaledwie 14 lat, była też uzależniona od narkotyków. Ojciec gwiazdora Jeremy również w młodym wieku nie stronił od używek. W obliczu tych faktów, menedżer Justin - Scooter Braun podjął decyzję o zaostrzeniu dyscypliny wobec swego klienta. Czy krnąbrny gwiazdor wzorem koleżanki po fachu Britney Spears zdoła pokonać uzależnienia i w wielkim stylu powróci do tego, co faktycznie potrafi najlepiej - nagrywania melodyjnych piosenek pop? Czas pokaże. Tymczasem 20-latek stoi w obliczu... deportacji. Zmęczeni jego daleką od ideału postawą Amerykanie złożyli w Białym Domu petycję o odebranie Kanadyjczykowi wizy. Wizja powrotu do ojczyzny nie trapi jednak wokalisty. Kanadę Justin Bieber nazywał wielokrotnie "najwspanialszym krajem tego świata.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Justin Beiber
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje