środa, 23 sierpnia 2017 r.

Styl życia - Rozrywka

Pete Seeger, ojciec amerykańskiego protestsongu nie żyje (wideo)

Dodano: 29 stycznia 2014, 15:31

Wczoraj zmarł Peter Seeger, legendarny śpiewak i muzyk amerykański, legenda amerykańskiej ballady, ojciec protestsongu. Odszedł w Nowym Jorku, z którym był związany swoje całe swoje 95-letnie życie.

Nie da się go porównać z nikim w polskiej muzyce, bo kogoś takiego nie było. Być może z rosyjskimi bardami Włodzimierzem Wysockim i Bułatem Okudżawą. Pochodził z rodziny niemieckich emigrantów. Chciał zostać dziennikarzem, studiował dziennikarstwo na Harvard University, ale po drugim roku porzucił edukację. Był zwolennikiem muzyki folkowej i wprowadził ja do największych sal koncertowych i na anteny radiowe. Potem wykreował kierunek zaangażowanej ballady krytykującej politykę, niesprawiedliwość społeczną, poniżenie ludzkie, przemoc i wojnę. Był ojcem protestsongu. Debiutował w 1954 roku w kultowej grupie "The Almanac Singers” z Woodym Guthrie. W czasach prześladowań McCarthy'ego został postawiony przed jego niesławnej pamięci komisja d/s antyamerykańskich. Zaowocowało to bojkotowaniem go przez media. Miał krótki okres fascynacji ZSRR, ale po ujawnieniu zbrodni stalinowskich, stał się zagorzałym przeciwnikiem systemu komunistycznego. W 1958 roku wykonał kultową "Where Have All the Flowers Gone”. Krótko potem "We Shall Overcome”. Śpiewał ją cały świat, w tym legendarna Marlena Dietrich. W Polsce, jako "Gdzie są kwiaty z tamtych lat”, znamy ją z wykonania Sławy Przybylskiej. Piosenkę uważa się za początek protestsongu. W latach 60. zdobył światowy rozgłos koncertując ze swymi dwoma bandami "Kingston Trio” oraz "Peter, Paul and Mary”. Jego utwory wykonywane były przez całą Amerykę. Znana była jego przyjaźń z Bobem Dylanem, którego karierę promował. Poróżniło ich nowatorstwo Dylana i wprowadzanie do koncertów instrumentów elektrycznych. Podobno porąbał mu na scenie toporem strażackim kable elektryczne. Do jego wielbicieli zaliczała się m.in. Joan Baez czy Bruce Silversteen. Odegrał ogromna rolę w ogólnonarodowym proteście przeciwko wojnie wietnamskiej. Angażował się przeciwko wszystkim kolejnym wojnom i wspierał ruch społecznego sprzeciwu. W tym "Solidarność”. Jako jeden z pierwszych publicznie protestował przeciwko stanowi wojennemu w Polsce. Niedawno powiedział, że chciałby zagrać na kijowskim Majdanie. Od 1943 roku towarzyszyła mu w drodze przez życie jego żona, Toshi Aline Oshta. Zmarła w lipcu ubiegłego roku. Mówił często, że bez niej już dawno by nie żył. Przeżył ją tylko o siedem miesięcy. Ich troje dzieci też zajmuje się muzyką. Odeszła legenda. Byłem na jego dwóch koncertach. Mogłem rozmawiać. Był prostolinijnym, otwartym i uroczym facetem. Kiedy tacy odchodzą, sam coś tracisz... Pete Seeger, legenda amerykańskiej ballady

WIDEO

Czytaj więcej o: pete seeger protestsong
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje