środa, 18 października 2017 r.

Rozrywka

Znam swoje miejsce w szyku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 lipca 2008, 19:28

Rozmowa z Janem Kondrakiem, lubelskim bardem, który właśnie opublikował nowy, dziewiąty album w swojej karierze

• Od wydania twojego poprzedniego solowego longplaya minęło dziewięć lat.

- W tym czasie wystarczało mi, że mogłem się wypowiadać na płytach Federacji.

• Co się zmieniło w tym roku?

- Poczułem potrzebę indywidualnego kontaktu z odbiorcą. Zebrało mi się sporo piosenek, które z racji bardzo osobistej perspektywy niespecjalnie nadają się do wykonywania z zespołem złożonym z wielu osobowości.

• Album zatytułowałeś bardzo tajemniczo: "Kto, co”.

- Z kilku powodów.

• Poproszę o pierwszy.

- W kilku tekstach poruszam sprawy zasadnicze. Pytam o nie. Na przykład: Kto jest tam gdzieś ponad nami i co sprawia, że zachowujemy się tak, a nie inaczej, czyli jakie są narzędzia tego kogoś, kto nami steruje.

• Drugi powód?

- Pytania tytułowe nawiązują do odmiany przez przypadki. Przypadkiem wywołanym przez pytania jest mianownik - jedyny tzw. niezależny. A ta płyta ma charakter maksymalnej niezależności. Od mód, trendów, czasów, podobieństw, utartych schematów. Moją intencją było jak największe oddalenie się od bieżących presji. W muzyce i słowie. Kolejny powód jest związany z poprzednim. W wypowiedziach dominuje pierwsza osoba liczby pojedynczej. Podmiot, który się wypowiada, cały czas mówi od siebie. I zwraca się też do konkretnej osoby.

• Jakie to są osoby?

- Adresatami wypowiedzi są niepokojąco piękna nieznajoma, kochanka w fazie ostrej namiętności, przygodna kochanka, syn zakochany nieszczęśliwie, córka opuszczająca dom z racji dorosłości, przyjaciel z konspiracji spotkany po latach, ojciec wybierający się w przestrzenie międzygwiezdne.

• W wielu piosenkach pojawia się miłość, ale zwykle jest niejednoznaczna i trudna. Jak w "Zapalasz ogień”, gdzie są tak wielkie przeszkody między kochankami, że miłość nie może się spełnić.

- Nie mogę sobie pozwolić na zachęcanie ludzi do trzymania się za ręce. Staram się unikać banałów.

• Album zamyka piosenka nietypowa, w której zwracasz się do pychy, czyli do pojęcia.

- Na przykładzie tego pojęcia chciałem pewne rzeczy udowodnić. Chciałem pokazać, jak bardzo świat jest skomplikowany, trudno wytłumaczalny. Pycha, jeden z grzechów głównych, jest tak naprawdę tylko w połowie grzechem. Może być też zbawieniem, natchnieniem, motorem postępu. Pycha z jednej strony napędza do działania, poprzez chęć wyniesienia się ponad innych. Z drugiej strony cudza pycha niweluje moją akcję.

• Longplay jest bardzo różnorodny muzycznie. Żaden utwór nie przypomina innego. Nieco przejaskrawiając, można powiedzieć, że jego spójność opiera się na twoim głosie i na stałym zespole akompaniującym.

- Zawsze bardziej cieszyła mnie różnorodność niż powtarzalność pomysłów kompozytorskich. Lubię, jak na moich albumach co rusz dzieje się coś nowego. Raz użyty pomysł nie ma prawa powtórzyć się gdzie indziej. I teraz pozostałem wierny swoim nawykom.

• Dlaczego aż na Wybrzeże pojechałeś nagrywać?

- Bo tam w Radiu Gdańsk wymyślono bardzo fajny, korzystny dla artystów sposób na ożywienie artystyczne programu. Zapraszają co tydzień kogoś do wykonania koncertu, który jest transmitowany i nagrywany. Jego profesjonalny zapis, obrobiony na potrzeby wydania płyty, jest zapłatą za granie. I ja skorzystałem z takiej okazji.

• Czyli twój nowy album to longplay koncertowy.

- Tak i bardzo dobrze. Ja wolę nagrywać na żywo. W studiu nie potrafię wykrzesać z siebie takich emocji, jakie towarzyszą koncertowi. Zresztą nikt nie jest w stanie. Chyba że się wspomaga chemicznie.

• Ale brzmienie jest surowsze. Niektórym słuchaczom to może przeszkadzać.

- Trudno. To jest coś za coś. Nie masz dokładności i wielu planów. Ale masz temperaturę, której w innych warunkach nie da się osiągnąć. Tak nagrywana muzyka jest bardziej ludzka, naturalna. W warunkach koncertowych najbardziej ujawnia się osobowość artysty.

• Jednak to samo Radio Gdańsk nie puszcza takich koncertowych nagrań w porze największej słuchalności. W takim czasie pojawiały się kiedyś na antenach radiowych twoje piosenki zrealizowane z Zakonem Muzyczno-Literackim, które były dopieszczone w studiu. Nie zależy ci już na popularności?

- Znam swoje miejsce w szyku. Po wielu latach doświadczeń mogę stwierdzić, że szeroka i długofalowa popularność nie jest mi dana. Już się z tym pogodziłem i wyciągnąłem z tego wnioski.

• Planujesz koncert promocyjny albumu?

- W Lublinie zrobię coś takiego jesienią. Na przełomie października i listopada. W Kawiarni Artystycznej "Hades” albo w Akademickim Centrum Kultury "Chatka Żaka”. Natomiast na początku września wystąpię z tym materiałem jako reprezentant Polski na pierwszej edycji międzynarodowego mityngu bardów w Operze Leśnej w Sopocie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!