Sport

Andrzej Rybarski, trener Górnika: "Ważne, jak się kończy"


Andrzej Rybarski wreszcie wygrał z Górnikiem wyjazdowy mecz<br />
Fot. Maciej Kaczanowski
Andrzej Rybarski wreszcie wygrał z Górnikiem wyjazdowy mecz
Fot. Maciej Kaczanowski

 – Nastawialiśmy się na zwycięstwo i udało się wygrać – stwierdził trener Górnika Andrzej Rybarski po meczu z Wisłą Płock, w którym rywale dominowali przez większość czasu.

Gdyby nie ofiarne parady Sergiusza Prusaka i nieskuteczność Jose Kante, a przede wszystkim Giorgiego Merebaszwiliego, po pierwszej połowie spotkanie w Płocku mogłoby się skończyć. Piłkarze gospodarzy robili jednak wszystko, aby jak najdłużej utrzymać napięcie.

– Ten mecz powinien być rozstrzygnięty po pierwszych 45 minutach. Mieliśmy cztery bardzo dobre sytuacje do strzelenia bramki. Gdybyśmy je wykorzystali, ten mecz prawdopodobnie by się skończył – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej rozczarowany szkoleniowiec Nafciarzy Marcin Kaczmarek.

– Tak naprawdę, lepszego początku nie mogliśmy sobie wyobrazić. No bo czego chcieć więcej? Z tych czterech sytuacji powinniśmy wykorzystać przynajmniej dwie. Ale wszystkie zmarnować? Na poziomie ekstraklasy takie rzeczy nie mogą się wydarzać – dodał trener.

Po przerwie Wisła nie była już tak efektywna, jej zapał w ofensywie wyraźnie ostygł, częściej do głosu zaczynali dochodzić przyjezdni.

– Staraliśmy się podążać w tym samym kierunku co przed przerwą. Mieliśmy szukać kolejnych sytuacji do strzelenia bramek. Nie było ich jednak zbyt wiele. Ta pierwsza połowa odcisnęła piętno w głowach zawodników. Ale w zawodowej piłce nie powinno być czegoś takiego. Musimy mieć pretensje do zespołu za druga połowę, bo nie wyglądała ona tak, jakbyśmy sobie tego życzyli – ocenił Kaczmarek.

Kolejny raz okazało się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Łęcznianie, którzy dotychczas próbowali zagrażać bramce Seweryna Kiełpina głównie strzałami z dystansu, wykorzystali już pierwszą „setkę”. W 85 min po profesorsku uczynił to Grzegorz Piesio. I choć trzy minuty później Wisła wyrównała, to ostatnie słowo należało do Górnika.

– Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa . Początek był słabszy w naszym wykonaniu, ale końcówka już zdecydowanie lepsza. Zwyciężamy na wyjeździe, co jest dla nas bardzo istotne. Nastawialiśmy się na zwycięstwo i udało się wygrać. Cieszymy się z tego bardzo i wierzymy, że możemy utrzymać ten kierunek – stwierdził po meczu szkoleniowiec Górnika Andrzej Rybarski.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że akurat w sobotnie popołudnie, do zielono-czarnych uśmiechnęło się przede wszystkim szczęście. Bo jak na zespół, który przyjechał po trzy punkty, przez 85 minut zrobili niewiele, żeby je wywalczyć, a o zwycięstwie zdecydowała ostatecznie fatalna pomyłka Seweryna Kiełpina. Ale szczęście podobno sprzyja lepszym.

WOKÓŁ MECZU W PŁOCKU

Pierwszy raz Drewniaka

Decydujące trafienie dla Górnika zostało zapisane na konto Szymona Drewniaka, który dośrodkował z rzutu rożnego na tyle sprytnie, że Seweryn Kiełpin sam wpakował sobie piłkę do bramki. Dla 23-letniego pomocnika było to pierwsze trafienie w zielono-czarnych barwach i drugie w historii występów w ekstraklasie. Do tej pory, choć niemal wszystko gra od pierwszej do ostatniej minuty, brakowało mu nieco liczb. W 10 spotkaniach mógł pochwalić się zaledwie jedną asystą.

– Początek był słaby w naszym wykonaniu, a wtedy Wisła miała dwie, trzy sytuacje, w tym jedną stu procentową. Ale jak to w piłce bywa jak się nie wykorzystuje okazji to potem się to może zemścić. I tym razem tak było, na szczęście na naszą korzyść. Na boisku było dużo miejsca i w drugiej części gry więcej utrzymywaliśmy się przy piłce na połowie przeciwnika. To dało nam więcej pewności siebie. Czego efektem była na pewno akcja przy pierwszej bramce. Niestety nie utrzymaliśmy koncentracji i szybko Wisła odrobiła stratę. Najważniejsze jednak, że udało się jeszcze w ostatniej akcji strzelić drugiego gola i wracamy z trzema punktami – stwierdził po meczu Drewniak.

Wędka dla Komora

Aleksander Komor po raz drugi nie dokończył ligowego meczu. Tym razem nie stało się to jednak z powodu kontuzji. 22-latek nie radził sobie bowiem ze skrzydłowymi Wisły i w 32 min dostał „wędkę” od trenera Andrzeja Rybarskiego. To nie pierwszy raz, kiedy szkoleniowiec decyduje się na tak odważne zagranie. W tym sezonie wcześniej doświadczył tego już Krzysztof Danielewicz.

W miejsce Komora na murawie pojawił się Łukasz Mierzejewski, dla którego był to dopiero pierwszy występ w sezonie. Wcześniej Mierzej leczył kontuzję i przechodził długą rehabilitację. Jego występ należy ocenić poprawnie, bo wprowadził w defensywie sporo spokoju, nie popełniał błędów. Niewykluczone, że tym samym wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce na kolejne spotkanie.

Przełamali niemoc

Górnik Łęczna zawsze był zespołem, który zdecydowanie lepiej radził sobie na własnym stadionie niż na wyjazdach. W dwóch kolejnych sezonach w ekstraklasie na obcym terenie udało się wywalczyć po 16 punktów, wygrywając kolejno cztery i trzy razy. W tym roku statystyka długo wyglądała jeszcze gorzej, bo łęcznianie nie potrafili wygrać żadnego z pięciu spotkań. Fatalna passa została wreszcie przełamana w Płocku. To było pierwsze zwycięstwo zielono-czarnych na wyjeździe od 30 kwietnia i meczu z Termalicą.

 

wgw
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wgw
wgw (23 października 2016 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na koniec sezonu i tak będziecie pod kreską i spadniecie z ligi,wtedy z podkulonym ogonem wrócicie do domu do Łęcznej.
Rozwiń
Gość
Gość (23 października 2016 o 19:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Komor chyba na siłę jest wystawiany,żeby lubelskich Januszy ściągać a nie obejrzą "swojego"
Rozwiń
Gość
Gość (23 października 2016 o 17:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Drewniak ma dwie asysty i teraz gola i nie wykonał sprytnie tego rzutu roznego tylko idealnie wkręcił pilkę która i tak znalazłaby sie pod poprzeczką Kilpina a w zasadzie w prawym gornym rogu nawet gdyby jej Kiełpin nie dotknął. Poza tym Drewniak notuje mnóstwo odbiorów i byc może wlaśnie takie ma zadania na boisku. Dodać trzeba również , że Drewniak już nie raz dobrze wykonywał rzuty rozne i z niejednego rzutu roznego powinna paść bramka dla Lęcznej- nie trzeba daleko siegać pamięcią. Takich sytuacji po rzutach roznych Drewniaka byly 3 w ,eczu przeciwko Arce.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Ekstraklasa

WYNIKI KOLEJKI

17. KOLEJKA 24-27 listopada
Arka Gdynia - Sandecja Nowy Sącz 5:0
Cracovia - Lechia Gdańsk 2:1
Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 3:1
Korona Kielce - Legia Warszawa 3:2
Lech Poznań - Wisła Płock 2:1
Pogoń Szczecin - Piast Gliwice 2:2
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 1:0
Bruk-Bet Termalica - Wisła Kraków 3:3

TABELA

1. Górnik 17 32 36-24
2. Legia 17 31 22-17
3. Korona 17 29 28-17
4. Lech 17 28 26-15
5. Wisła K. 17 28 23-19
6. Jagiellonia 17 27 22-22
7. Arka 17 25 22-17
8. Zagłębie 17 24 22-18
9. Śląsk 17 23 21-24
10. Lechia 17 20 23-26
11. Wisła P. 17 20 19-25
12. Cracovia 17 18 21-25
13. Sandecja 17 18 14-23
14. Bruk-Bet 17 18 18-22
15. Piast 17 17 19-27
16. Pogoń 17 10 14-29
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!