BOKS

Debiut Adriana Kowala w lidze WSB. Przegrana na punkty z Eliasem Gonzalezem

Dodano: 14 lutego 2016, 19:27
Autor: Kamil Kozioł

Fot. Facebook LOZB<br />
<br />
Adrian Kowal to największy talent bokserski, jaki w ostatnich latach pojawił się w województwie lubelskim
Fot. Facebook LOZB

Adrian Kowal to największy talent bokserski, jaki w ostatnich latach pojawił się w województwie lubelskim

Nie tak wyobrażał sobie swój debiut w najważniejszych klubowych rozgrywkach świata Adrian Kowal. Młody lublinianin walczył dzielnie, ale Elias Gonzalez pokazał mu miejsce w szeregu. Argentyńczyk wypunktował pięściarza Olimpu Lublin i wygrał pewnie 3:0. Kowal był w stanie przeciwstawić się rywalowi tylko w ostatniej rundzie.

Polak leciał do Buenos Aires z olbrzymimi nadziejami. – Odbyłem dużo sparingów. Mój styl walki zmienia się. Kiedyś cały czas szedłem do przodu i biłem haki oraz sierpy. Teraz wyprowadzam więcej ciosów prostych i częściej staram się bić w półdystansie. Jedyne co może mi przeszkodzić w dobrym występie w Argentynie, to problemy aklimatyzacyjne. Obecnie w Ameryce Południowej jest upalne lato – tłumaczył przed wylotem.

Wydaje się jednak, że młodego lublinianina zjadła nieco trema. Od pierwszego gongu w oczy rzucała się spora dysproporcja w sile fizycznej obu zawodników. Argentyńczyk posyłał mocne ciosy, które przesuwały Polaka. Kowal nie miał w swoim arsenale takich argumentów, dlatego musiał skupić się na obronie. Próbował rewanżować się rywalowi, ale jego ciosy nie robiły na Gonzalezie najmniejszego wrażenia. Szczególnie ciężkie chwile Kowal przeżywał w trzeciej rundzie, kiedy przyjął dwa potężne sierpy. Olbrzymia liczba uderzeń, które otrzymał odbiła się również na jego kondycji, bo Polak słabł z rundy na rundę. W ostatnim starciu pokazał jednak charakter i rzucił się do ataku. Nie pozwoliło to oczywiście wygrać całej walki, ale Kowal przynajmniej pozostawił po sobie niezłe wrażenie.

– Ten pojedynek oceniam dość krytycznie, bo mój podopieczny nie walczył tego co umie. Był bardzo spięty i bił się zupełnie nie w swoim stylu. On jest typowym „fighterem”, a w tym razem zabrakło mu charyzmy. Zadawał mało ciosów na korpus, powinien być bardziej agresywny. Aby jednak nie było tak smutno, to musze podkreślić, że jestem dumny. Bokser Olimpu walczy w tak prestiżowych rozgrywkach. To wielka sprawa dla klubu i całego miasta – dodaje Andrzej Głąb, trener Olimpu Lublin.

Porażka Kowala była jedną z trzech, jakie ponieśli tego dnia w Buenos Aires pięściarze Rafako Hussars Poland. Swoim przeciwnikom ulegli również Dawid Jagodziński i Mateusz Kostecki. Wygrali natomiast Tomasz Jabłoński i Igor Jakubowski. Szczególnie efektownie zwyciężył ten ostatni, który zamęczył swojego rywala – Dario Acpanę. Argentyńczyk w czwartej rundzie nie był w stanie już walczyć zgodnie z przepisami i został przez sędziego zdyskwalifikowany.

Argentina Condors – Rafako Hussars Poland 3:2

Walki – kat. 49 kg: Junior Leandro Zarate – Dawid Jagodziński 3:0 (50:45, 50:45, 50:45) * 56 kg: Elias Gonzalez – Adrian Kowal 5:0 (49:46, 49:46, 50:44) * 64 kg: Rohan Nahuel Sanchez – Mateusz Kostecki 3:0 (49:44, 49:44, 50:43) * 75 kg: Joqauin Lingua – Tomasz Jabłoński 0:3 (46:49, 45:50, 45:50) * 91 kg: Dario Acpana – Igor Jakubowski dyskwalifikacja w 4 rundzie Alpacana.

 

Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 lutego 2016 o 04:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie mam pojęcia o boksie. Ale. Przyszły mistrz na mistrzami powinien mieć: długi zasięg ramion (wyjatkiem był Jerzy Kulej, który nie dysponował dużym zasiegiem ramion), widoczny szyld (czyli dość długi nos - nie do obijania), wyborny refleks (którego nie wolno sparać nieodpowiednimi ćwiczeniami ze sztangą), dostęp do mieseczki z najwyższej półki, wyrozumiałą female, dużą i ciężką piąchę (taką miał szczupły Tkaczenko, który prostymi zmiatał rywali na deski), ponadprzeciętną zdolność spostrzegania szybkich elementów (piąchy przeciwnika też bywają szybkie), odporność na ciosy, wspaniałą odporność psychiczną, znakomite nogi-tancerza, zdolność oceny możliwości rywala podczas walki, cierpliwość na przyjście momentu sieknięcia kończącego i radość z wykonywania takich uderzeń w walce, których nie byłby w stanie wykonać na żadnym treningu. Wtedy będzie mistrzem nad mistrzami. Tak jest. Zdolność do bicia w wielu plaszczyznach nie przyjdzie od razu. Trzeba mocno na nią zapracować. Tryb życia musi być higieniczny. Nie zawsze da się osłabić przeciwnika ciosami w okolice pasa. To tylko namiastka tego, co jest niezbędne. Relacje w domu. Relacje ze znajomymi. Wszystko musi grać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!