INNE

Thunderstrike Fight League 11 w Kraśniku. Wieczór mocnych ciosów

Dodano: 1 kwietnia 2017, 14:56
Autor: Kamil Kozioł

W sobotę o godz. 20 w hali im. Arkadiusza Gołasia w Kraśniku odbędzie się wielka gala Thunderstrike Fight League 11. W najciekawszej walce Michał Oleksiejczuk z GKS Górnik Łęczna zmierzy się z brazylijską gwiazdą – Charlesem Andrade.

MMA błyskawicznie podbiło serca kibiców w całej Polsce. Gale KSW regularnie gromadzą na widowni kilkanaście tysięcy fanów oraz grubo ponad milion przed telewizorami.

Mamed Chalidow czy Joanna Jędrzejczyk mają w naszym kraju status już nie tylko sportowców, ale prawdziwych celebrytów, których każdy ruch jest śledzony przez media. A trzeba pamiętać, że mówimy o sporcie, który na szerokie wody wypłynął w Polsce dopiero na początku XXI wieku. Mimo tak krótkiej historii, MMA pod względem popularności już zdecydowanie dystansuje boks.

Popularność

- Jesteśmy dużo bardziej nieprzewidywalni. U nas nie ma rekordów 30-0 tak jak w boksie zawodowym. W MMA najlepsi zawodnicy też czasem przegrywają. Najbardziej liczy się jednak widowiskowość walk. Tu nikt nie przestoi całego pojedynku czekając na zadanie jednego ciosu - mówi Jacek Sarna, organizator gali w Kraśniku.

- Olbrzymią robotę dla tego sportu wykonał Mariusz Pudzianowski. Jego przyjście do MMA sprowadziło zainteresowanie mediów i kibiców. Gale zaczęły być transmitowane w telewizji i stały się gigantycznym show - wyjaśnia Michał Oleksiejczuk, zawodnik Górnika Łęczna.

- O popularności MMA świadczy frekwencja na zajęciach w Szkole Drwala w Krakowie, której jestem zawodnikiem. Mamy mnóstwo chętnych, którzy chcą spróbować swoich sił w MMA. W tym gronie są m.in. lekarze czy prawnicy. Prowadzimy również zajęcia dla kobiet, które dzięki temu uczą się samoobrony. Uważam, że każdy powinien umieć obronić swoją rodzinę - mówi Sebastian Kotwica ze Szkoły Drwala w Krakowie.

Dźwignie w parterze

Kibice w Kraśniku z niecierpliwością czekają na jego pojedynek z Guilherme „Warrior” Cadeną Martinsem. Kotwica pochodzi z Kraśnika, a pierwsze kroki w sportach walki stawiał w miejscowym klubie zapaśniczym Suples.

- Chcę walczyć z dobrymi wojownikami, wygrywać z nimi i zdobywać doświadczenie. Liczę na wsparcie swoich kibiców i głośny doping w Kraśniku - mieście, które otworzyło mi sportową karierę - zapowiada Sebastian Kotwica.

24-latek ma na swoim koncie 10 walk zawodowych, z czego aż 8 zakończyło się jego triumfem. W 2015 r. w Lublinie pokonał Mateusza Smolaka, a kilka miesięcy później w Kraśniku nie dał szans Sebastianowi Kujawiakowi. - Kilka osób twierdziło, że po gali FEN nie wystąpię w moim mieście. Oczywiście, że będę walczył i to z najtrudniejszym rywalem w mojej karierze. Będę jeszcze mocniej i lepiej przygotowany! Chcę tę walkę utrzymywać jak najdłużej w stójce, ponieważ mój rywal wywodzi się z brazylijskiego jiu-jitsu. Tacy zawodnicy zawsze szukają walki w parterze, gdzie mogą zakładać dźwignie na ręce czy nogi. Zapraszam wszystkich 1 kwietnia na galę TFL 11 do Kraśnika. Postaram się dać Wam wielkie emocje i nie zawieść.

Walka wieczoru

Kotwicę czeka olbrzymie wyzwanie, bo Guilherme „Warrior” Cadena Martins to świetny zawodnik. Brazylijczyk z ostatnich 5 walk 4 rozstrzygnął na swoją korzyść. - On będzie największym wyzwaniem w karierze dla Sebka. Nasz zawodnik nigdy nie walczył z tak dobrym w parterze zawodnikiem. Dla kibiców z Kraśnika i fanów TFL to prawdziwa gratka. Zobaczymy czy silniejsze okażą się zapasy Polaka, czy legendarny parter Brazylijczyka. Dla Kotwicy jest to walka o wszystko, walka o marzenia i kolejny krok ku dużej karierze sportowej - mówi Jacek Sarna.

Walką wieczoru będzie jednak starcie Michała Oleksejczuka z Charlesem Andrade. Obaj zawodnicy legitymują się znakomitymi rekordami. Oleksiejczuk stoczył 12 zawodowych walk, z czego 10 wygrał. Andrade ma na swoim koncie aż 63 walki, w tym 31 zwycięskich. Ostatnio nie ma jednak dobrej serii: w 2016 r. bił się 8 razy, z czego aż 6 kończył jako przegrany. - Doświadczenie jest po stronie Brazylijczyka. Nie ma to jednak dla mnie znaczenia. Chcę być na szczycie, więc muszę wygrywać z każdym przeciwnikiem - zapowiada Oleksiejczuk.

5 lat

Zawodnik Górnika Łęczna ćwiczy MMA od 5 lat. - Kumpel pokazał mi pojedynki gwiazd z dawnych lat. Od razu wciągnąłem się w ten sport, chociaż wcześniej trenowałem m.in. lekkoatletykę czy piłkę ręczną. Z moich pierwszych amatorskich walk niewiele pamiętam. Adrenalina była zbyt duża. Później nauczyłem się panować nad stresem. W klatce trzeba mieć otwarty umysł - wyjaśnia gwiazda Górnika.

Dzisiaj Oleksiejczuk ma za sobą niezwykle profesjonalny zespół. - Na co dzień ćwiczę z Konradem Płazą, ale pomaga mi również m.in. Tomasz Iwan z K1 Fighting Center Lublin i Andrej Molchanov. Nieoceniona jest również pomoc Anny Angelloni-Wójcik, mojej dietetyczki. Zawsze mogę liczyć na pomoc moich sponsorów. Olbrzymią pomoc oferują mi zawsze również właściciele siłowni Spartakus – dodaje Oleksiejczuk.

Kontuzje i emocje

Wspomniana pomoc jest niezwykle ważna, zwłaszcza w najtrudniejszych momentach, takich jak kontuzje. - Miałem ich kilka w karierze. Najpoważniejsza zdarzyła mi się blisko rok temu, podczas walki z Wojciechem Januszem. W pierwszej rundzie rywal połamał mi oczodół i kość nosową. Udało mi się jednak dociągnąć do końca pojedynku i nawet wygrać. Po 3 godzinach udałem się jednak na szpitalny oddział ratunkowy, gdzie udzielono mi pomocy. Pamiętam jednak, że z bólu nie przespałem wówczas dwóch nocy. W takich chwilach olbrzymim oparciem jest dla mnie narzeczona, Wioleta. Jest ze mną od początku mojej kariery w MMA i zawsze motywuje mnie do jeszcze cięższej pracy - mówi zawodnik Górnika Łęczna.

1 kwietnia w Kraśniku pojawi się jeszcze wiele innych gwiazd. Sporo emocji dostarczy na pewno starcie Cezarego Kęsika z Mateuszem Ostrowskim, którego stawką będzie Pas Mistrzowski TFL w kategorii średniej. - Czarek od początku buduje swoją karierę z organizacją TFL i zasłużył na walkę o pas. Jest niepokonany. Tym razem stawka walki dla niego jest inna niż wszystkie amatorskie i zawodowe starty. Walczy o pas z doświadczonym rywalem ze świetnego klubu. Będzie to najcięższy sprawdzian w jego życiu - mówi Sarna.

Sporo emocji powinna dostarczyć także konfrontacja pochodzącego z Łęcznej Łukasza Bieńka z Ukraińcem Nikolayem Ivkovem. - Moim celem jest walka o pas TFL. Do tego będę dążył ponieważ uważam, że zasłużyłem na ponowną szansę i dlatego nadchodząca walka będzie dla mnie bardzo ważna - dodaje Łukasz Bieniek.

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!