Koszykówka

Wikana-Start Lublin gra o awans do finału. Teraz dwa mecze u siebie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 maja 2014, 08:00
Autor: KAMIL KOZIOŁ

Wikana-Start Lublin jest największym zaskoczeniem fazy play-off. Podopieczni Dominika Derwisza przystępowali do decydującej rozgrywki z ósmego miejsca i tylko najwięksi optymiści wierzyli w to, że lublinianie tak długo będą liczyć się w walce o pierwszą ligę.

Tymczasem, już w pierwszej rundzie "czerwono-czarni” rozbili w wielkim stylu Polski Cukier SIDEn Toruń. W półfinale trafili na WKK Wrocław i z Dolnego Śląska wracają z bilansem 1:1.

- Wierzę, że uda nam się zakończyć rywalizację już w ten weekend. Aby to zrobić musimy wygrać oba mecze. Przed nami długa droga, ale jesteśmy maksymalnie zmobilizowani. Bardzo liczymy na kibiców, którzy w poprzedniej rundzie byli dobrym duchem tej drużyny - powiedział Grzegorz Mordzak, rozgrywający Wikany-Startu.

Trzeba jednak przyznać, że oba spotkania we Wrocławiu nie stały na najwyższym poziomie. Zarówno gospodarze, jak i Wikana-Start nie imponowały skutecznością. Szczególny problem z trafianiem do kosza mieli zawodnicy WKK - w niedzielnym spotkaniu nie przekroczyli nawet 30 procent celnych rzutów.

- W play-off nie ma już pięknej gry. To są mecze, w których nie można odpuścić nawet na chwilę rywalowi. Myślę, że słaba skuteczność jest spowodowana tym, że znamy się już jak łyse konie i naprawdę ciężko jest czymś zaskoczyć rywala. Dodatkowo, we Wrocławiu graliśmy innymi piłkami, niż zazwyczaj. Niby to były Spaldingi, ale to był model sprzed kilku lat - wyjaśnia Mordzak, który w niedzielnym spotkaniu trafił tylko jeden z ośmiu rzutów.

Na jego usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, że wciąż walczy z urazem uda. W niedzielę słabiej zagrał również drugi z ważnych dla Dominika Derwisza zawodników - Wojciech Szawarski.

- Przez większość sezonu mówiono, że jesteśmy drużyną bez długiej ławki rezerwowych. Tymczasem w fazie play-off okazuje się, że to właśnie zmiennicy są naszą główną siłą. Jesteśmy bardzo trudnym zespołem do rozpracowania. U nas każdy z koszykarzy potrafi rzucić po kilkanaście punktów - twierdzi Mordzak.

Jego słowa potwierdzają statystyki z meczów we Wrocławiu. W pierwszym najlepszy był Paweł Kowalski. Kapitan Wikany-Startu spędził na boisku 32 minuty, co było jego rekordem w tym sezonie. W niedzielnym spotkaniu brylował inny rezerwowy

- Kamil Michalski. 27-letni rozgrywający grał przez 31 minut i zdobył siedemnaście punktów. Po raz ostatni Michalski przebywał na boisku przez ponad pół godziny w połowie lutego.

Zarówno sobotni, jak i niedzielny mecz rozpoczną się o godz. 18. Ewentualne piąte spotkanie odbędzie się 7 maja we Wrocławiu.
  Edytuj ten wpis
KIBIC
zygmunt
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

KIBIC
KIBIC (1 maja 2014 o 12:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

AZS!!! 

Rozwiń
zygmunt
zygmunt (1 maja 2014 o 11:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ale gdzie te mecze? mosir?

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

TAURON BASKET LIGA

WYNIKI KOLEJKI

4 KOLEJKA
Polski Cukier Toruń - Miasto Szkła 92:75
PGE Turów Zgorzelec - GTK Gliwice 120:86
Polpharma Starogard - Stelmet Zielona Góra 82:77
Anwil Włocławek - Rosa Radom 86:65
BM Slam Stal Ostrów - Czarni Słupsk 76:74
TBV Start Lublin - Legia Warszawa 95:85
Trefl Sopot - MKS Dąbrowa 85:78
Polski Cukier Toruń - Asseco Gdynia 87:79
King Szczecin - AZS Koszalin

TABELA

1. Polski Cukier 4 7 345:360
2. Anwil 3 6 267:207
3. Stelmet 4 6 325:297
4. King Szczecin 4 6 299:299
5. Turów 4 6 347:355
6. Polpharma 3 5 259:237
7. TBV Start 3 5 274:257
8. Dąbrowa Górnicza 3 5 251:234
9. Asseco 3 5 247:240
10. Trefl Sopot 3 5 256:252
11. Czarni 3 4 240:245
12. Miasto Szkła 3 4 214:256
13. Rosa Radom 2 3 151:150
14. Ostrów Wlkp. 2 3 152:154
15. Legia 3 3 227:268
16. Gliwice 3 3 226:288
17. AZS Koszalin 2 2 148:183
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!