Sport

Marcin Kurowski (Azoty Puławy): Czeka nas walka na noże

Dodano: 7 maja 2016, 08:12

FOT. DW
FOT. DW

ROZMOWA z Marcinem Kurowskim, drugim trenerem piłkarzy ręcznych Azotów Puławy

  • Zapewne doskonale pamięta pan maj 2013, kiedy to Azoty, pod pana opieką, walczyły o brązowy medal mistrzostw Polski, właśnie z MMTS Kwidzyn?

– Pamiętam i to doskonale. Przystępowaliśmy do walki o medal. Wówczas było to nasze drugie w historii podejście do rywalizacji o jedno z trofeów mistrzostw Polski. Nie udało się. Po pięciu meczach przegraliśmy rywalizację 2:3.

  • W weekend odżyją wspomnienia: na waszej drodze ponownie ekipa z Pomorza…

– To już nie są takie same kluby, co trzy lata temu. Zmieniły się składy zespołów, nie możemy porównywać obecnego tzw. małego finału z poprzednim.

  • Mimo to drzemie w panu chyba chęć odegrania się za porażkę sprzed trzech lat?

– Takie wydarzenie zostaje w pamięci na całe życie. Byłem wtedy trenerem na dorobku, można powiedzieć, że byłem takim „trenerskim gołowąsem”. Nie mieliśmy, w przeciwieństwie do MMTS, doświadczenia w walce o stawkę. Stąd, mimo że zaczynaliśmy rywalizację na własnym parkiecie, to nie potrafiliśmy wykorzystać tego atutu. Najbardziej doświadczonym z naszych zawodników był bramkarz Maciej Stęczniewski, który wcześniej grał w Kielcach i lidze niemieckiej. Tacy zawodnicy jak Robert Orzechowski i Michał Adamaszek wykazali się wielkim cwaniactwem w piątym spotkaniu i zwyciężyli po raz trzeci odbierając nam medal. Jest zatem normalne, że chciałbym się zrewanżować.

  • Obecnie, znowu zaczynacie rywalizację na własnym parkiecie. To na was ciąży większa presja za wyniki pierwszych dwóch spotkań?

– Przed tą rywalizacją to my występujemy w roli faworyta. Raz z racji gospodarza i handicapu decydującego meczu na swoim parkiecie, dwa, obecny sezon mieliśmy naprawdę bardzo dobry. Rundę zasadniczą zakończyliśmy na wysokim trzecim miejscu. To wszystko jednak nie może nas uśpić. Musimy być czujni. Zagramy przeciwko bardzo dobrej drużynie, prowadzonej przez młodego, bardzo ambitnego trenera. Patryk Rombel stworzył w Kwidzynie bardzo ciekawy zespół, który już pokazał, że potrafi nawiązać walkę z najlepszymi. W żadnym wypadku nie może być mowy o nie docenieniu MMTS. To są mecze o brązowy medal. Goście przyjadą po zwycięstwo.

  • Dodatkowym obciążeniem dla psychiki może być też fakt, że to Azoty bronią wywalczonego przed rokiem brązowego medalu?

– Rok temu, po nieudanym początku sezonu, mieliśmy rewelacyjny koniec rozgrywek. Do play-off przystąpiliśmy z szóstego miejsca, w ćwierćfinale wyeliminowaliśmy obrońcę brązu Górnika Zabrze, a o trzecie miejsce w kraju pokonaliśmy Pogoń Szczecin. Każdy z nas bardzo by chciał ponownie znaleźć się na najniższym stopniu podium MP.

  • Po czyjej stronie jest więcej atutów?

– Po naszej. Pierwszy to własny parkiet, drugi, bardziej doświadczeni zawodnicy. W półfinale z Orlen Wisłą Płock pokazaliśmy, że potrafimy walczyć. W weekend nie może być miejsca na jakiekolwiek kalkulacje i kombinowanie z wynikiem. Nie możemy odpuścić. Będzie to walka na noże o brązowy medal. Mamy nadzieję, że to my będziemy górą

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Ekstraklasa

WYNIKI KOLEJKI

23. KOLEJKA
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 4:1
Jagiellonia Białystok - Cracovia 1:0
Lech Poznań - Pogoń Szczecin 2:0
Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 0:2
Sandecja Nowy Sącz - Korona Kielce 3:3
Wisła Kraków - Arka Gdynia 3:2
Wisła Płock - Zagłębie Lubin 2:0
Górnik Zabrze - Bruk-Bet Termalica

TABELA

1. Legia 23 44 35-24
2. Jagiellonia 23 42 32-24
3. Lech 23 40 32-16
4. Górnik 22 36 42-36
5. Wisła P. 23 36 32-29
6. Korona 23 35 38-31
7. Wisła K. 23 35 34-29
8. Arka 23 32 28-23
9. Zagłębie 23 32 33-29
10. Śląsk 23 27 28-37
11. Cracovia 23 25 30-34
12. Lechia 23 25 31-36
13. Piast 23 23 24-33
14. Sandecja 23 22 24-37
15. Bruk-Bet 22 21 23-36
16. Pogoń 23 20 25-37
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!