I LIGA

Smuda odchodzi z Górnika Łęczna. Gorzkie słowa (wywiad)

Dodano: 3 lipca 2017, 19:25

Franciszek Smuda 30 czerwca wygasł kontrakt z Górnikiem i do tej pory nie został przedłużony<br />
<br />
Franciszek Smuda 30 czerwca wygasł kontrakt z Górnikiem i do tej pory nie został przedłużony

(fot. Maciej Kaczanowski)

ROZMOWA z Franciszkiem Smudą, trenerem Górnika Łęczna, obecnie bez ważnego kontraktu

  • Dzisiaj o godzinie 10 miał pan zasiąść do rozmów z działaczami klubu na temat nowego kontraktu. Jak przebiegły rozmowy?

- Nie było żadnych rozmów. W klubie są inne rozmowy, widocznie ważniejsze. Najprawdopodobniej moja nie jest taka ważna. Byłem w klubie dziś przez kilka godzin, ale potem poszedłem do domu.

  • Chce pan jakoś to skomentować?

- To jest trudna sprawa, kiedy nie ma się podpisanych kontraktów z zawodnikami. Nie wiem od czego trzeba zaczynać, ale wiem, że to niemożliwe, żebym dalej pracował w takich warunkach.

  • Czy domyśla się pan, czemu pana tak potraktowano?

- Nie wiem. Chyba za to, że ten zespół się tak wypromował.

  • Czy zespół miał w związku z tym trening z panem?

– Ostatni trening odbyliśmy 30 czerwca, bo tego dnia wygasały mi i wielu zawodnikom kontrakty. Potem nikt nie podpisał nowych i trzeba było odwołać sparing ze Stalą Stalowa Wola. Nie było komu grać. W poniedziałek powiedziałem chłopakom jakie ćwiczenia mogą sobie wykonać indywidualnie.

  • Czy w środę zagracie z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza?

– Prawdopodobnie ten mecz też się nie odbędzie.

  • A co z zawodnikami testowanymi w dotychczasowych sparingach?

– Nie wiem co się z nimi dzieje, przestałem się tym interesować. Nie chcę też nikogo „wsadzić na minę”, bo piłkarze też chcą wiedzieć na czym stoją. Nie może być tak, że podpisuję nowy kontrakt i mam wdrażać system naprawczy, kiedy klub nie opłacił mi jeszcze wynagrodzenia ze starego kontraktu. Wyszło na to, że pracowałem w Górniku prawie za darmo, bo do tej pory dostałem jedną wypłatę. Nie zapłacono mi za poprzednią umowę, a teraz miałbym podpisać nową? Także raczej w Łęcznej nie zostanę.

  • Pojawiały się informacje, że jesteście w stanie osiągnąć z klubem porozumienie. Pana asystentem miał zostać Marcin Broniszewski.

– Przez dziewięć lat Broniszewski ze mną współpracował i obojętne gdzie teraz będę trenował, to chcę działać wspólnie z nim. Ostatnio w Górniku asystentem był Dariusz Marzec, bo Broniszewski prowadził Pogoń Siedlce.

  • Czy to prawda, że chciano panu zmniejszyć wynagrodzenie o ponad połowę?

– Nie chce się do tego odnosić. Nie zawsze wszystko się kręci wokół pieniędzy. Ale wiadomo, że ja sam jako trener nie mogę się dawać poniżać. To samo dotyczy piłkarzy. Zresztą jak widać, nikt jeszcze nie podpisał nowej umowy.

  • Na stronie klubowej pojawiła się informacja, że bliscy podpisania nowych kontraktów są Sergiusz Prusak i Dariusz Jarecki.

– Ja nie mogę się na to zgodzić. Mogę pracować z grupą 22-24 zawodników, a nie z sześcioma i firmować to własnym nazwiskiem. Zresztą już w grudniu, kiedy obejmowałem Górnika, część osób twierdziła, że robię błąd. Tymczasem drużyna zaczęła grać zdecydowanie lepiej.

  • A pracował pan w klubie, gdzie latem aż tylu zawodników odeszło?

– Nie, to mnie jeszcze nigdy nie spotkało. Ale powiem o pozytywach. Ci zawodnicy sprawili mi wielką radość z pracy. Złapali bakcyla gry ofensywnej. Trener przychodząc do drużyny musi jak najszybciej rozpoznać umiejętności poszczególnych zawodników. Wtedy można poukładać odpowiednio zespół. Ja zrobiłem kilka roszad jak z Pawłem Sasiem i Przemysławem Pitrym i wypaliło. Teraz oni i ich koledzy znaleźli się w kręgu zainteresowań innych zespołów. Menedżerowie dzwonili i pytali o poszczególnych graczy. W telewizji często nasze mecze określano mianem spotkań kolejki. To wszystko wpłynęło na wypromowanie się tych piłkarzy. Jesienią byli w piłkarskiej trumnie. Brakowało tylko gwoździ żeby ją zamknąć. A teraz ci sami zawodnicy są znów na topie.

  • Większość z nich faktycznie znalazła zatrudnienie i to w ekstraklasie.

– A telefon nadal dzwoni, pytają o Grzegorza Bonina. Cóż, teraz klub musi się postarać o nowego trenera i zawodników do gry. Wcześniej były telefony w sprawie przyjścia do Górnika. Wielu chciało się tu wypromować.

  • Pamiętam, że po meczu w Chorzowie mówił pan, że jeżeli zostanie w Łęcznej to tylko po to aby szybko wrócić do ekstraklasy.

– Zdecydowanie. Bo po co miałbym dostawać pensję, obojętnie czy wysoką czy niską, jeżeli na ten moment nie ma drużyny. To nielogiczne.

  • Arkadiusz Onyszko stwierdził ostatnio w wywiadzie, że pan się chyba zakochał w tym klubie... 

- Przez pięć miesięcy nie było żadnego konfliktu, panowała dobra atmosfera, a zawodnicy byli chętni do pracy, obojętnie czy przyłożyłem im mocniej na zajęciach czy nie. Nikt nie marudził. A z reguły w grupie zawsze się znajdzie jakiś maruda, czarna owieczka. A ja tej drużyny nie mogę się nachwalić. Ktoś mi niedawno powiedział „ po co ty z nich zrobiłeś taki zespół? Teraz zostałeś sam”.

  • Bo piłkarze na boisku pokazywali się z dobrej strony.

– Przecież Bartek Śpiączka w rundzie jesiennej nie był podstawowym zawodnikiem, a wiosną co mecz bramkę strzelał. A ilu sytuacji przy tym nie wykorzystał! I jeszcze gdybyśmy nie mieli tych problemów ze stoperami. To był duży kłopot. W żadnym klubie nie ma sześciu stoperów, a w pewnym momencie czterech było jednocześnie kontuzjowanych. Mimo wszystko, jakoś dawaliśmy sobie radę. I może gdyby nie sędzia Frankowski to Górnik zostałby w ekstraklasie. No i ten mecz „na żywo” w Lubinie… Gdyby nie to, to też byśmy się utrzymali. W przeciągu czterech miesięcy zrobił się za silny zespół, żeby być kandydatem do spadku.

  • Ale teraz już po „herbacie”...

– To była kumulacja wszystkiego. Brak wypłat… Dobrze, że piłkarze mimo, że nie mieli płaconych pensji przez trzy miesiące, nie zgłosili tego do PZPN. Przecież staliby się wolnymi zawodnikami. Trenowaliśmy i graliśmy na zasadzie: ja dla nich, a oni dla mnie. Dawno tak przyjemnie mi się nie pracowało.

  • Dzwonią do pana z klubów z ekstraklasy i pytają o pana sytuację?

– Nie wiedzieli czy odejdę z Łęcznej. Dopiero teraz się to wyjaśnia.

  • Może pan jeszcze zmienić decyzję?

– Raczej nie. W Górniku przyjęto wersję oszczędnościową. Siedem milionów długu… To przecież niebywałe! Aż się nie chce wierzyć, że w takim małym klubie doszło do czegoś takiego. To może mieć miejsce w Legii, Wiśle, ale tu? Przecież zawodnicy nie zarabiają takich pieniędzy jak w najlepszych polskich klubach.

  • Wraca pan jak najszybciej do Krakowa?

– Absolutnie nie. Przez ten krótki okres poznałem wielu przyjaciół. Mieszkają tutaj bardzo fajni ludzie. Zostaję do czwartku. Muszę się rozliczyć z mieszkania. Poza tym jest mi tu bardzo przyjemnie. Lubię tutejsze powietrze. Dawno w tak krótkim czasie nie przywiązałem do się tak do żadnego miejsca i środowiska. Na Lubelszczyźnie jest głód dobrej piłki. Widać to było po frekwencji na trybunach pod koniec sezonu. Kiedy graliśmy pierwszy mecz z Piastem Gliwice to była ich garstka. Później kibiców przybywało.

  • A miał pan czas na zwiedzanie regionu?

– Nie, czasu było za mało, ale jeszcze może coś zobaczę. Często jeździłem do Lublina, który bardzo mi się podoba. Jest to naprawdę fajne i tętniące życiem miasto.

  • Do startu ligi pozostał niecały miesiąc, a pan nie ma z kim trenować i kogo wystawić na sparing…

– Niech sam mi pan powie, czy radziłby mi w takich okolicznościach tu zostać?

  • Serce mówi zostań, ale rozum podpowiada co innego...

– Możecie spytać chłopaków z zespołu. Oni od razu pytali mnie czy ja zostaje na stanowisku. Cały czas była taka rozmowa. Na początku mówiłem im, że jak oni zostają to ja też. Ale potem im powiedziałem, że nie może być tak, że zostanę tu sam.

  • Przecież Adamiakowa grać nie będzie…

– Dokładnie. Zdzisław Kapka też dużo tu pomagał. Mieliśmy prawie dogadanych nowych zawodników na I ligę. Ale teraz, jak już wiemy, że tu nie zostajemy, to nie będziemy zawracać głowy. Nie było żadnych rozmów. W klubie są inne rozmowy, widocznie ważniejsze. Najprawdopodobniej ta ze mną nie jest taka ważna.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 lipca 2017 o 02:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak, tak - najpierw wisła puławy a potem motor panie Smuda. I będziemy mieli po jakiejkolwiek piłce nożnej na lubelszczyźnie.
Rozwiń
Gość
Gość (5 lipca 2017 o 02:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tyle Ci Smuda zapłacił Górnik ileś wart, a nawet więcej. oczywiście sytuacja górnika to "zasługa" nie tylko Smudy ale ma w tym spory udział.
Rozwiń
Gość
Gość (4 lipca 2017 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
od razu wiedziałem ,że bedzie po klubie ,jak zatrudnili tego buraka bez sensu
Rozwiń
Gość
Gość (4 lipca 2017 o 13:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I bardzo dobrze.Dziadek na emeryturę i do kościoła.
Rozwiń
gość
gość (4 lipca 2017 o 12:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak lepiej grali że aż spadli
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

NICE. 1 LIGA

WYNIKI KOLEJKI

3. KOLEJKA (11-13 sierpnia)
Raków Częstochowa - Chojniczanka 0:1
GKS Katowice - Puszcza Niepołomice 1:2
Odra Opole - Miedź Legnica 2:4
Zagłębie Sosnowiec - Pogoń Siedlce 1:0
Wigry Suwałki - Górnik Łęczna 0:0
Stal Mielec - Olimpia Grudziądz 1:0
Chrobry Głogów - GKS Tychy 1:0
Bytovia Bytów - Ruch Chorzów 2:1
Stomil Olsztyn - Podbeskidzie 3:1

TABELA

1. Bytovia 3 9 7-2
2. Chrobry 3 7 3-1
3. Odra 3 6 7-5
4. Puszcza 3 6 6-4
5. Chojnicznka 3 6 4-2
6. Olimpia 3 6 3-1
7. GKS Tychy 3 6 3-2
8. Stal 3 6 2-1
9. Miedź 3 5 5-3
10. Raków 3 4 3-3
11. Górnik 3 4 2-4
12. Pogoń 2 3 3-3
13. Zagłębie 3 3 2-3
14. Stomil 3 3 4-7
15. GKS Katowice 3 1 3-5
16. Wigry 3 1 1-4
17. Podbeskidzie 3 1 2-6
18. Ruch 3 -5 1-4
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!