Reprezentacja

Reprezentacja: Pod wodzą nowego selekcjonera Polska przegrała z Rumunią. Smudzie poszło jak po grudzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 listopada 2009, 18:51
Autor: ARTUR OGÓREK

Kiedy selekcjonerem "biało-czerwonych” został Franciszek Smuda odżyły nadzieje w sercach polskich kibiców. Jednak już pierwszy mecz pokazał, że sama zmiana szkoleniowca nie dokonana cudu. Przed nowym trenerem mnóstwo pracy i daleka do droga, aby w Euro 2012 nie przeżyć rozczarowania. W sobotę niepoprawnych entuzjastów na ziemię sprowadzili Rumunii, zwyciężając 1:0.

Kiedy w Europie nie dokończyły się jeszcze zmagania do przyszłorocznego mundialu, Polacy i Rumuni myślami są już przy mistrzostwach Europy w 2012 roku. Obie drużyny narodowe kompletnie rozczarowały w eliminacjach, zajmując w swoich grupach dopiero piąte miejsca.

W dodatku nasi reprezentanci skompletowali serię trzech kolejnych porażek i w żadnym z tych meczów nie strzelili nawet gola. A po raz ostatni na przyzwoitym poziomie zagrali w sierpniu, z Grecją, kiedy byli jeszcze jednym z faworytów do wyjazdu do RPA.

Franciszek Smuda, debiutujący w roli selekcjonera, już w środę podczas zgrupowania w Grodzisku Wielkopolski podkreślał po kilku treningach, że dostrzega progres w grze zawodników. Ogłosił też szybko, w przeciwieństwie do Leo Beenhakkera, skład jedenastki, który rozpocznie mecz z Rumunami. Nie spodziewał się jednak, że przy Łazienkowskiej zastanie fatalną nawierzchnię.

Co prawda taką samą dla obu drużyn, ale to w tym później upatrywał jedną z przyczyn porażek. Podobnie zresztą jak jego podopieczni. Suchej nitki na organizatorach nie zostawili także, lepiej wyszkoleni technicznie, goście. – Murawa była beznadziejna. Graliśmy jak na plaży – rzucił swoim dziennikarzom Ciprian Marica.

Pierwsza połowa była słaba. I choć inicjatywę posiadali Polacy, to nie potrafili wypracować okazji strzeleckich. Dopiero w 26 min Ireneusz Jeleń uderzył z kilkunastu metrów, ale rumuński bramkarz odbił piłkę. A tuż przed przerwą powodzenia próbował Ludovic Obraniak.

Po zmianie stron szczęście dopisało rywalom. Daniel Niculae kopnął z 14 m, piłka odbiła się od nogi Dariusz Dudki, kolegi Rumuna z AJ Auxerre, i przelobowała Tomasz Kuszczaka. A za chwilę ten sam zawodnik mógł podwyższyć jeszcze prowadzenie strzałem głową. Polacy dopiero w samej końcówce mogli odmienić losy meczu. Dwie sytuacje sam na sam miał rezerwowy Sławomir Peszko. Ale za pierwszym razem przegrał pojedynek z Costelem Pantilimonem, a potem niepotrzebnie zwlekał z oddaniem strzału.

– Gdybyśmy szybko zdobyli bramkę, to obraz gry były nieco inny. Ale i tak można znaleźć kilka elementów, które sprawiają, że widać trochę zmian w naszej grze. Były momenty chaotyczne i były też dobre. W sumie mieliśmy dwie klarowne okazje, obie niewykorzystane. Natomiast Rumunii strzeli nam gola szczęśliwie – ocenił Michał Żewłakow.

Niestety w sobotę kiepskie statystyki nie uległy zmianie – Polacy przegrali czwarty kolejny mecz i znowu nie trafili do bramki rywala. W środę to wreszcie powinno się zmienić, bo "biało-czerwoni” zmierzą się w Bydgoszczy z Kanadyjczykami.

Polska – Rumunia 0:1 (0:0)

BRAMKA
0:1 – Daniel Niculae (59)
SKŁADY
Polska: Kuszczak – Kowalczyk, Michał Żewłakow (90 Sadlok), Kokoszka, Piotr Brożek – Błaszczykowski (80 Peszko), Dudka, Obraniak (80 Roger), Kosowski (75 Rybus) – Jeleń, Lewandowski (70 Małecki).
Rumunia: Pantilimon – Maftei (79 Sapunaru), Radoi, Chivu, Rat – Roman (46 Nicolita), Codrea (52 Ghioane), Apostol, Tanase (69 Goian) – Niculae, Marica (61 Bucur).
Żółte kartki: Lewandowski, Kokoszka – Radoi, Codrea. Sędziował: Menashe Mashiah (Izrael). Widzów: 5000.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!