Piłka ręczna

Azoty Puławy - Nilufer BK 39:31. Potrzebowali trzech kwadransów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lutego 2014, 22:00

W obu meczach puławianie łącznie okazali się lepsi do rywala z Turcji aż o 15 bramek. Przed tygodniem, na wyjeździe drużyna trenera Bogdana Kowalczyka wygrała 36:29. Awansując do ósemki najlepszych zespołów w Challenge Cup Azoty powtórzyły osiągnięcie sprzed trzech lat. Wówczas, także pod wodzą Kowalczyka, trafiły tam po wyeliminowaniu Stord Handball z Norwegii.

Przystępując do sobotniego rewanżu gospodarze chyba zlekceważyli przeciwnika. Kibice aż przecierali oczy ze zdumienia. W drugiej minucie miejscowi przegrywali 0:2, w piątej 1:5. Nic dziwnego, że puławski szkoleniowiec natychmiast wykorzystał pierw-szy czas. Na niewiele się to zdało. Po 10 minutach Turcy prowadzili 7:2, a chwilę później 8:3. W międzyczasie nastąpiła zmiana w puławskiej bramce. I mimo udanej interwencji Macieja Stęczniewskiego Azoty nie dostroiły się do dyspozycji swojego golkipera. - Mieliśmy w głowach wygraną w Turcji i ciężko było nam się zmobilizować na mecz rewanżowy - przyznaje Mateusz Jankowski, obrotowy Azotów. Do końca pierwszej połowy trwała pogoń za grającymi ambitnie zawodnikami z Bursy. Pierwszy remis zanotowaliśmy dopiero w 30 min, po trafieniu Piotra Masłowskiego (14:14). Osiem minut później skrzydłowy Adam Skrabania dał Azotom pierwsze prowadzanie 19:18. Swoją piłkę ręczną puławianie zaczęli grać dopiero po kwadransie drugiej odsłony. Bramki Jana Sobola i Przemysława Krajewskie-go pozwoliły odskoczyć na 27:25. W 24 min Czech, po trzech trafieniach z rzędu sprawił, że prowadzenie wzrosło do pięciu bramek (34:29). Gospodarze nie wypuścili już zwycięstwa i po końcowej syrenie na tablicy zanotowaliśmy wynik 39:31. Na koniec Maciej Stęczniewski popisał się jeszcze obroną rzutu karnego etatowego wykonawcy Serba Borysa Grka. - Mimo ciężkiego początku, wierzyliśmy do końca w zwycięstwo - podsumował Jankowski. - Nasza niemoc trwała nieco dłużej niż kwadrans - przyznaje skrzydłowy Adam Skrabania. - Na pewno nie zlekceważyliśmy przeciwnika. Druga połowa pokazała, która drużyna była lepsza. Zasłużyliśmy na awans do kolejnej rundy. - Weszliśmy w to spotkanie bez odpowiedniej koncentracji. Dopiero od 20 min złapaliśmy właściwy rytm, ale musieliśmy gonić wynik - dodaje skrzydłowy Jan Sobol. - Jedynie pierwsze 15 min było dobre w naszym wykonaniu. Potem Azoty powoli się rozkręciły i zasłużenie wygrały - ocenił szkoleniowiec gości Mehmet Fatih Isik. Azoty Puławy - Nilufer BK 39:31 (14:15) Azoty: Grzybowski, Stęczniewski - Ćwikliński 2, Skrabania 7, Szyba, Masłowski 2, Barzenkow, Kus 3, Przybylski 2, Babicz 3, Krajewski 5, Łyżwa 2, Sobol 7, Tarabochia 4, Jankowski 2, Grzelak. Kary: 8 minut. Nilufer: Kliajic, Erten - Grk 5, Ucdag, Celik 4, Dolenko 1, Maksimovic 1, Djordjevic 9, Isildak 1, Ozturk 1, Kizylias, R. Mutlu 7, D. Mutlu 2, Dagci. Kary: 8 minut. Sędziowali: Mads Dahl Hermann, Jesper Madsen (obaj Dania). Delegat EHF: Antonin Stanek (Czechy). Widzów: 700.
  Edytuj ten wpis
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA (Grupa pomarańczowa)

WYNIKI KOLEJKI

14 kolejka
Chrobry Głogów - Piotrkowianin 30:28
MMTS Kwidzyn - Orlen Wisła Płock 24:38
Spójnia Gdynia - Meble Wójcik Elbląg 32:28
NMC Górnik Zabrze - Wybrzeże Gdańsk 33:24
MKS Kalisz - KPR Legionowo 27:25
Pogoń Szczecin - Stal Mielec 33:33
Azoty Puławy - PGE Vive Kielce 25:30
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 7 lutego

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 14 45 447:320
2. Azoty Puławy 13 39 387:317
3. Gwardia Opole 13 22 330:355
4. Stal Mielec 15 22 440:469
5. Piotrkowianin 14 19 385:409
6. Wybrzeże Gdańsk 14 18 367:384
7. MKS Kalisz 15 17 362:424
8. Pogoń Szczecin 14 12 352:389
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!