Piłka ręczna

Piłka ręczna: Azoty Puławy kontynuują dobrą passę. Polubili nerwowe końcówki?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 grudnia 2009, 19:23

Po emocjonującym i trzymającym w napięciu do końcowej syreny spotkaniu szczypiorniści Azotów wygrali z Zagłębiem Lubin 24:23. Mecz miał czterech bohaterów: bramkarzy Adama Malchera i Macieja Stęczniewskiego oraz skrzydłowych Wojciecha Zydronia i Bartłomieja Tomczaka. Zwycięstwo gospodarzom mogło wymknąć się w końcówce, na szczęście, w porę opanowali nerwy i zasłużenie wywalczyli dwa cenne punkty.

Nie wiadomo dlaczego gospodarze zamierzali uczynić bohaterem meczu Adama Malchera. Bramkarz Zagłębia i reprezentacji Polski odbijał rzut za rzutem. Golkiper mistrza Polski sprzed dwóch lat, siedmiokrotnie ratował swój zespół od utraty bramek. Do czasu... Michał Szyba w jednej z kontr trafił piłką w bramkarza i wpadł na niego. Bramki nie było, ale Malcher nie był w stanie kontynuować gry. W 22 min zastąpił go Michał Świrkula.

– Trudno wyrokować, co by było gdybym nie doznał urazu – mówi bramkarz Zagłębia. – Mój zmiennik, potrzebował trochę czasu by zacząć bronić na swoim poziomie. Nie ustrzegliśmy się błędów w ataku i obronie, które zaważyły na naszej przegranej.

Już w pierwszej części kibice oglądali pojedynek strzelecki dwóch snajperów. Bartłomiej Tomczak i Wojciech Zydroń, co chwila posyłali piłkę do bramki rywali. Obaj po 30 min mieli na koncie po siedem trafień. Bardzo długo gospodarze nie mogli wyjść na prowadzenie. Uczynili to pierwszy raz w 21 min (9:6), po czterech kolejnych bramkarz popularnego "Zygi”.

Kilkubramkowa przewaga utrzymywała się do 52 min, kiedy Azoty wygrywały 23:18. Wystarczyło jednak cztery minuty nieuwagi, przestrzelone rzuty, zmarnowane okazje sam na sam i atmosfera stała się bardzo nerwowa.

– Trochę zagotowały nam się głowy – mówi Wojciech Zydroń. – Zamiast kontrolować grę, niepotrzebnie chcieliśmy wygrać dziesięcioma golami i mogło się to źle skończyć. Do tego jeszcze nie najlepiej prezentowali się sędziowie naszego spotkania, wydając niezrozumiałe i krzywdzące decyzje. – Najlepiej nie mówić nic o pracy arbitrów – mówi wymijająco Paweł Orzłowski, obrotowy Zagłębia.

– Ochotę do gry odbierał nam dobrze dysponowany w Azotach Maciej Stęczniewski, który miał duży wpływ na wygraną gospodarzy. – Nie czuję się bohaterem, cały zespół zagrał dobry mecz – dodaje Stęczniewski. – Niepotrzebnie gracze chcieli odnieść rekordową wygraną i zwycięstwo mogło nam uciec. Na szczęście końcówkę wytrzymaliśmy nerwowo – stwierdził trener Marek Motyczyński.

Azoty Puławy – MKS Zagłębie Lubin 24:23 (12:10)

SKŁADY I BRAMKI
Azoty: Stęczniewski, Wyszomirski – Zydroń 10, Płaczkowski 3, Lasoń 2, Zinczuk 2, Gowin 2, Sieczka 1, Kus 1, Siemionow 1, Witkowski 1, Szyba 1. Kary: 10 minut.
Zagłębie: Malcher, Świrkula – Tomczak 11, Paweł Adamczak 4, Stankiewicz 3, Orzłowski 1, Niedośpiał 1, Kozłowski 1, Piotr Adamczak 1, Kieliba 1, Morawski, Jakowlew, Migała, Nowak. Kary: 8 minut.
Sędziowali: Mirosław Baum (Warszawa), Marek Góralczyk (Świętochłowice). Widzów: 650.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA (Grupa pomarańczowa)

WYNIKI KOLEJKI

14 kolejka
Chrobry Głogów - Piotrkowianin 30:28
MMTS Kwidzyn - Orlen Wisła Płock 24:38
Spójnia Gdynia - Meble Wójcik Elbląg 32:28
NMC Górnik Zabrze - Wybrzeże Gdańsk 33:24
MKS Kalisz - KPR Legionowo 27:25
Pogoń Szczecin - Stal Mielec 33:33
Azoty Puławy - PGE Vive Kielce 25:30
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 7 lutego

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 14 45 447:320
2. Azoty Puławy 13 39 387:317
3. Gwardia Opole 13 22 330:355
4. Stal Mielec 15 22 440:469
5. Piotrkowianin 14 19 385:409
6. Wybrzeże Gdańsk 14 18 367:384
7. MKS Kalisz 15 17 362:424
8. Pogoń Szczecin 14 12 352:389
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!