Piłka ręczna

Piotr Masłowski: Mało kto w nas wierzył

Dodano: 9 lutego 2015, 05:20

Rozmowa z Piotrem Masłowskim, reprezentantem Polski oraz brązowym medalistą mistrzostw świata

• Brązowy medal wywalczony w Katarze pewnie smakowałby lepiej, gdyby otrzymał pan szansę na pojawienie się na parkiecie choćby przez minutę…

– W żaden sposób nie czuję się mniej wartościowym reprezentantem. W podobnej sytuacji był bramkarz Marcin Wichary z Płocka. Wyjazd na MŚ, przebywanie najpierw w szerokiej 18-osobowej kadrze, następnie wskoczenie do meczowej 16-tki było dla mnie ciekawym przeżyciem i wartościowym doświadczeniem. Poczułem atmosferę mistrzostw, poznałem całą otoczkę najważniejszej światowej imprezy w piłce ręcznej. Jestem o to bogatszy. Mam pewność, że to co przeżyłem przez miesiąc z reprezentacją, również w Katarze, zaprocentuje w mojej dalszej pracy.

• W prognozach przed MŚ mówiło się o grze w 1/8 finału. Marzeniem był już ćwierćfinał. Tymczasem Polska wróciła z medalem. To ogromny sukces?

– Mało kto wierzył, że uda nam się powalczyć o medal. Tym bardziej, że od razu nie graliśmy dobrze. Zaczęliśmy bardzo słabo z Niemcami, co było potwierdzeniem sceptycznych opinii. Wiedzieliśmy jednak, że jesteśmy dobrze przygotowani do rywalizacji w mistrzostwach. Z każdym kolejnym spotkaniem rozkręcaliśmy się. Pojawiły się dreszczowce w naszym wykonaniu. Po ograniu Szwecji naprawdę uwierzyliśmy w swoje umiejętności i ogromne możliwości. Potem przyszło zwycięstwo z Chorwacją i nieszczęsny półfinał z Katarem. Bardzo szybko wymazaliśmy z pamięci ten mecz i podeszliśmy z pełnym zaangażowaniem do ostatniej szansy medalowej. Zdetronizowaliśmy mistrzów świata Hiszpanów i udowodniliśmy, że zasłużyliśmy na medal.

• Po kilkunastu dniach od potyczki z Katarem myśli pan, że mogliście wyjść zwycięsko z półfinałowej rywalizacji?

– Ten mecz był do wygrania. Przez 40 minut pokazywaliśmy to na parkiecie. Nie będę odosobniony w swojej opinii: nie można wygrać meczu grając w siedmiu na dziewięciu. Każdy kto widział to spotkanie, wie jak pracowali sędziowie z Serbii.

• Głośnym echem odbiła się sprawa tzw. sportowych paszportów w ekipie gospodarzy…

– Nie mogę zrozumieć sportowca, który zmienia swoje obywatelstwo. To po prostu jest chore. Czegoś takiego, ani ja, ani moi koledzy z reprezentacji by nie zrobili. Wielokrotnie dyskutowaliśmy z chłopakami na ten temat. Wiadomo, że w tej sprawie decydowały pieniądze. Każdy zawodnik powinien zastanowić się co jest dla niego najważniejsze. Poza tym, wszystkie inne sprawy zostały przez gospodarzy dopięte na ostatni guzik. Organizacja mistrzostw była perfekcyjna.

• Po tym, co zrobiliście jesteście bohaterami narodowymi. Nie męczy pana ta popularność?

– To fajne i przyjemne, że ktoś podejdzie na ulicy, czy w sklepie, pogratuluje, poklepie po ramieniu. To nie męczy. Odczuwam jednak zmęczenie, gdyż od dwóch miesięcy solidnie trenowaliśmy z reprezentacją. Medal dedykuję wszystkim kibicom, którzy w nas wierzyli.

• Powrót na ligowe boiska wam się nie udał. Doznaliście wysokiej porażki 22:37 z Orlenem Wisłą Płock…

– Po 20 minutach stanęliśmy. Nie wychodziła nam gra w ataku, nie broniliśmy. Tak doświadczony zespół, jak wicemistrz Polski szybko to wykorzystał. Nie stanowiliśmy zespołu, graliśmy zbyt indywidualnie. Nasza postawa w niczym nie przypominała gry w piłkę ręczną.

• W takiej dyspozycji ciężko wam będzie zdobywać, tak bardzo potrzebne, punkty?

– Musimy koncentrować się na tym, co robimy. Chcemy awansować do play-off i przede wszystkim powinniśmy liczyć na siebie. Potrzebujemy zgrania. W spotkaniu z Orlenem pojawili się już nowi zawodnicy: rozgrywający Hrvoje Tojcić i obrotowy Aleksander Titow. Obaj potrzebują zrozumienia naszych zagrywek. Z czasem powinni wdrożyć się do drużyny.

• Aby myśleć o dotarciu do strefy medalowej powinniście zająć co najmniej szóste miejsce, wówczas unikniecie w ćwierćfinale faworytów Vive Turonu Kielce i Orlen Wisły Płock…

– Trzeba będzie nie tylko wygrywać, ale również liczyć na korzystne wyniki przeciwników. Jeśli gdzieś pojawią się wpadki, los może nas skojarzyć z potentatami. A wówczas walka o medale będzie już tylko marzeniem.
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA

WYNIKI KOLEJKI

26. kolejka 8-9 kwietnia
Azoty Puławy - Wybrzeże Gdańsk 29:32
Piotrkowianin - KPR Legionowo 29:26
Stal Mielec - Chrobry Głogów 30:27
Sandra Spa Pogoń - Górnik Zabrze 25:33
MMTS Kwidzyn - Meble Wójcik Elbląg 25:28
Orlen Wisła Płock - Vive Tauron Kielce 18:23
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 34:29

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 26 57 856:607
2. Azoty Puławy 26 50 801:701
3. Gwardia Opole 26 40 712:722
4. Górnik Zabrze 26 39 772:715
5. Stal Mielec 26 18 633:741
6. Zagłębie Lubin 26 15 685:747
7. Piotrkowianin 26 13 667:772
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!