Sport

Podbeskidzie - Górnik Łęczna 2:0. Pechowa końcówka

Dodano: 1 marca 2016, 20:19

FOT. Przemysław Gąbka/gornik.leczna.pl
FOT. Przemysław Gąbka/gornik.leczna.pl

Górnik we wtorek musiał się pogodzić z pierwszą porażką w 2016 roku. Zielono-czarni przegrali z Podbeskidziem 0:2, a gole stracili w kilku ostatnich minutach

Wtorkowe spotkanie było toczone w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Przez 90 minut cały czas padał śnieg z deszczem. Dodatkowo powiedzieć, że murawa nie była w najlepszym stanie, to nic nie powiedzieć. Piłkarze obu ekip przekonali się o tym już w kilku pierwszych akcjach, kiedy zagrana po ziemi piłka stawała w kałużach.

Pierwszy kwadrans był trudny dla Górnika. „Górale” zepchnęli rywali do obrony. Groźnie strzelał Adam Mójta, ale na posterunku był Dziugas Bartkus. Później dosłownie w ostatniej chwili Roberta Demjana powstrzymał Damian Jakubik. Gdyby nie były obrońca Dolcanu Ząbki, to słowacki napastnik gospodarzy byłby sam przed bramkarzem zielono-czarnych.

Później podopieczni Jurija Szatałowa wreszcie zaczęli się odgryzać przeciwnikom. Najpierw groźnie głową uderzał Radosław Pruchnik. W 26 minucie ładną dwójkową akcję przeprowadzili Jakubik i Jakub Świerczok. Ten pierwszy zaskakująco zagrał do swojego kolegi po ziemi, czym oszukał defensywę rywali. Świerczok po starciu z Pawłem Baranowskim padł w polu karnym i domagał się jedenastki. Sędzia był jednak innego zdania i nie użył gwizdka. Po pół godzinie gry Łukasz Mierzejewski wypatrzył Świerczoka, ale napastnik Górnika został zablokowany. Do końca pierwszej połowy kibice nie doczekali się żadnego gola.

Od razu po zmianie stron przyjezdni ruszyli do natarcia. Mieli kilka szans, ale ich strzały były blokowane przez bardzo uważnych obrońców „Górali”. W 57 minucie na wrzutkę w pole karne zdecydował się Bonin. O piłkę dobrze powalczył Pruchnik, dzięki czemu w dobrej okazji znalazł się Przemysław Pitry. Były gracz Lecha Poznań uderzył jednak tuż obok słupka. Kilka chwil później po akcji Bonina gospodarzy uratował Jozef Piacek, który wślizgiem wybił piłkę spod własnej bramki.

W 71 minucie świetną kontrę wyprowadził Bonin. Na wysokości pola karnego oddał piłkę do Pitrego, a też dośrodkował do Świerczoka. Niestety odrobinę za lekko, bo znowu w odpowiednim miejscu znalazł się Piacek i zażegnał niebezpieczeństwo.

W 84 minucie Mójta świetnie wystawił piłkę przed pole karne do Mateusza Możdżenia. I ten pomylił się dosłownie o centymetry. Po chwili odpowiedział Świerczok, który wyraźnie złapał formę. Świetnie oszukał dwóch rywali, ale trzeci wybił piłkę na rzut rożny. Po drugim kornerze z rzędu Mierzejewski dobrze znalazł się w szesnastce rywali i trafił w... słupek.

Niestety w samej końcówce szczęście było po stronie podopiecznych Roberta Podolińskiego. W 89 min Mateusz Szczepaniak zdecydował się na strzał tuż sprzed pola karnego. Uderzył między nogami Mierzejewskiego, a dodatkowo piłka odbiła się od obrońcy Górnika i zmyliła Bartkusa. Litewski bramkarz w doliczonym czasie gry puścił kuriozalną bramkę. Po strzale z ostrego kąta w wykonaniu Mójty praktycznie sam wrzucił sobie piłkę do siatki.

IDZIE IDZIE PODBESKIDZIE

Dla drużyny z Bielska-Białej było to trzecie zwycięstwo z rzędu. Podbeskidzie w najbliższy piątek znowu ma zagrać u siebie, tym razem z Koroną Kielce. Nie wiadomo jednak, czy murawa tak szybko będzie się nadawała do gry. Łęcznianie zanotowali pierwszą porażkę w tym roku i muszą się szybko otrząsnąć. W sobotę o godz. 15.30 czeka ich kolejny pojedynek o sześć punktów. Tym razem z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Łęczna 2:0 (0:0)

Bramka: Szczepaniak (89), Mójta (90+4).

Podbeskidzie: Zubas – Sokołowski, Piacek, Baranowski, Mójta – Kato, Możdżeń, Kowalski (60 Tarnowski), Chmiel – Szczepaniak, Demjan (63 Stefanik).

Górnik: Bartkus – Mierzejewski, Pruchnik, Bozić, Jakubik – Piesio (40 Marquitos), Danielewicz (78 Tymiński), Pitry (85 Śpiączka), Bogusławski, Bonik – Świerczok.

Żółte kartki: Bogusławski, Świerczok (Górnik).

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 3829.

Gość
Gość
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 marca 2016 o 08:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W sobotę o godz. 15.30 czeka ich kolejny pojedynek o sześć punktów. - wtf?

Interesujesz sie wogle sportem, czego tu nie rozumiesz, czy to z racji poznej godziny? Na szczescie jest wujek google.

Rozwiń
Gość
Gość (2 marca 2016 o 06:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie trenerze . Czy Pan uczulił bramkarza, że Mójta strzela gole z lewego skrzydła nawet z poz. "O" ? Chyba nie bo gol padł i tylko chwalić zawodnika Podbeskidzia, że ma talent do zdobywania bramek z tak ostrego konta.
Rozwiń
Gość
Gość (2 marca 2016 o 00:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W sobotę o godz. 15.30 czeka ich kolejny pojedynek o sześć punktów. - wtf?
Rozwiń
Gość
Gość (1 marca 2016 o 20:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ani napastnika, ani bramkarza - od lat te same problemy...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Ekstraklasa

WYNIKI KOLEJKI

23. KOLEJKA
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 4:1
Jagiellonia Białystok - Cracovia 1:0
Lech Poznań - Pogoń Szczecin 2:0
Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 0:2
Sandecja Nowy Sącz - Korona Kielce 3:3
Wisła Kraków - Arka Gdynia 3:2
Wisła Płock - Zagłębie Lubin 2:0
Górnik Zabrze - Bruk-Bet Termalica

TABELA

1. Legia 23 44 35-24
2. Jagiellonia 23 42 32-24
3. Lech 23 40 32-16
4. Górnik 22 36 42-36
5. Wisła P. 23 36 32-29
6. Korona 23 35 38-31
7. Wisła K. 23 35 34-29
8. Arka 23 32 28-23
9. Zagłębie 23 32 33-29
10. Śląsk 23 27 28-37
11. Cracovia 23 25 30-34
12. Lechia 23 25 31-36
13. Piast 23 23 24-33
14. Sandecja 23 22 24-37
15. Bruk-Bet 22 21 23-36
16. Pogoń 23 20 25-37
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!