Sport

Polskie skoki wróciły do czasów sprzed epoki Małysza. Tylko Żyła punktuje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 listopada 2014, 17:45

Kolejny fatalny weekend w wykonaniu polskich skoczków narciarskich. Do Kuusamo polecieli w siedmiu, ale punktował tylko Piotr Żyła, który pod nieobecność Kamila Stoch a w pojedynkę musi bronić honoru naszej reprezentacji.

Bardzo słaby w wykonaniu naszej drużyny narodowej był już pierwszy weekend w Klingenthal. Wówczas nie udało się awansować do drugiej serii konkursu drużynowego, a w zawodach indywidualnych punkty zdobywali tylko Piotr Żyła i Maciej Kot. W Kuusamo było jeszcze słabiej. Reprezentacja Polski do mroźnej Finlandii udała się bez Kamila Stocha, który po zabiegu oczyszczenia stawu skokowego potrzebował kilku dni, żeby dojść do pełni zdrowia. Jego zastępcy zawiedli na całej linii. Oprócz skaczącego w miarę stabilnie Żyły, pozostali skoczkowie tylko w treningach i kwalifikacjach mieli przebłyski przyzwoitych prób. Gdy przychodziło do poważnego skakania, szło im znacznie gorzej. W piątek Żyła zakończył rywalizację na 17 miejscu, Aleksander Zniszczoł był 40, Krzysztof Biegun 43, a Dawid Kubacki 44. Dzień później do pierwszej serii awansowali jeszcze Maciej Kot i Stefan Hula, ale do finału tylko Żyła, sklasyfikowany na 25 pozycji. Pozostali nasi reprezentanci podpisali listę startową. Kubacki był 38, Kot 41, Zniszczoł 44, Biegun 45, a Hula 49. Usprawiedliwiłem dla naszych skoczków nie może być też wietrzna aura, panująca w Kuusamo. Mimo mocnych podmuchów warunki były dość sprawiedliwe, o czym najlepiej świadczą zbliżone wyniki obu zawodów. Jednak gdy mocniej zawiało, niektórzy, szczególnie młodsi zawodnicy mieli poważne problemy w powietrzu. Dotyczy to Niemca Andreasa Wellingera i Słoweńca Anze Lanizka, którzy zaliczyli poważnie wyglądające upadki. Na szczęście ich stan jest stabilny, według wstępnych prognoz nie doznali żadnych groźniejszych urazów. Żadnych problemów podczas inauguracyjnych zawodów nie mają za to najbardziej doświadczeni zawodnicy w stawce. W piątek zwyciężył 33-letni Simon Amman przed Daiki Ito, a na podium zmieścił się również 42-letni Noriaki Kasai. W sobotę na najwyższym stopniu podium Amman i Kasai stali razem, a na trzeciej lokacie uplasował się znacznie młodszy Anders Fannemel. - To nie jest pozytywna sprawa, że nasi zawodnicy poodpadali w kwalifikacjach i w pierwszej serii. Trzeba tą niekorzystną tendencję odwrócić. Sytuacja jest nam znana sprzed dwóch lat, ale źle, że się powtórzyła - mówi trener naszej kadry Łukasz Kruczek w rozmowie z portalem skijumping.pl. I dodaje: - Nie jesteśmy jakoś mocno podłamani. Sytuacja nie jest fajna, ale problem nie jest duży. Z tymże na skoczni na razie się on ciągle pokazuje. Do skoków zawodników wkradła się kontrola. Za bardzo zaczęli skupiać się na jednym elemencie, chcą go dobrze wykonać. Ne traktują skoków spontanicznie. Tą tendencję trzeba odwrócić. Najlepszym rozwiązaniem byłoby odbycie jednego luźnego treningu, by to wszystko poukładać. Z Polski dotarła do nas pozytywna informacja, prawdopodobnie uda się na środę przygotować skocznię w Zakopanem.
  Edytuj ten wpis
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Ekstraklasa

WYNIKI KOLEJKI

17. KOLEJKA 24-27 listopada
Arka Gdynia - Sandecja Nowy Sącz 5:0
Cracovia - Lechia Gdańsk 2:1
Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 3:1
Korona Kielce - Legia Warszawa 3:2
Lech Poznań - Wisła Płock 2:1
Pogoń Szczecin - Piast Gliwice 2:2
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 1:0
Bruk-Bet Termalica - Wisła Kraków 3:3

TABELA

1. Górnik 17 32 36-24
2. Legia 17 31 22-17
3. Korona 17 29 28-17
4. Lech 17 28 26-15
5. Wisła K. 17 28 23-19
6. Jagiellonia 17 27 22-22
7. Arka 17 25 22-17
8. Zagłębie 17 24 22-18
9. Śląsk 17 23 21-24
10. Lechia 17 20 23-26
11. Wisła P. 17 20 19-25
12. Cracovia 17 18 21-25
13. Sandecja 17 18 14-23
14. Bruk-Bet 17 18 18-22
15. Piast 17 17 19-27
16. Pogoń 17 10 14-29
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!