Sport

Ruch Chorzów - Górnik Łęczna 0:2

Dodano: 18 lipca 2015, 17:27
Autor: ARTUR OGÓREK

Górnik wygrał w Chorzowie 2:0. Pierwszego gola w tych rozgrywkach zdobył Fedor Cernych, drugiego pozyskany latem Bartosz Śpiączka

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Potrzebujemy trochę czasu, aby zespół zaczął grać taką piłkę, jaką chcemy. A chcemy grać dobry i fajny futbol – podkreślał przed sezonem Jurij Szatałow. Podobnie mówił też szkoleniowiec Ruchu. – Czas będzie działał na naszą korzyść, z każdym meczem powinniśmy prezentować się lepiej – twierdził Waldemar Fornalik.

Pierwsze kolejki zawsze są duża niewiadomą. Tym bardziej, że do rozgrywek drużyny przystępują w przemeblowanych składach. „Niebiescy” przede wszystkim stracili swoich dwóch najlepszych i najskuteczniejszych graczy – Grzegorza Kuświka i Filipa Starzyńskiego. Górnik też przeszedł małą rewolucję. W Chorzowie w pierwszej jedenastce wyszli obrońca Leandro oraz trzej zawodnicy odpowiedzialni za ofensywę – Kamil Poźniak, Grzegorz Piesio i Jakub Świerczok. W porównaniu do ostatniego sparingu w składzie nastąpiła tylko jedna zmiana – właśnie na pozycji „dziesiątki”.

Łęcznianie mieli prostą, ale wyrachowaną taktykę – poczekać na to co zrobią gospodarze i wykorzystać ich błędy. „Zielono-czarni” przyczaili się na własnej połowie, bo w potwornym upale trudno było stosować wysoki pressing i biegać w szybkim tempie od bramki do bramki. I taki moment nastąpił w 35 min, kiedy kapitalnym podaniem z głębi pola popisał się Veljko Nikitović. Wbiegający z prawej strony szybki Fedor Cernych oszukał Pawła Oleksego i Michała Koja, „zgasił” piłkę i lekkim, przytomnym strzałem posłał ją obok bramkarza. To była pierwsza groźna akcja Górnika, ale od razu palce lizać.

Ruchu w tej części nie było stać nawet na jeden strzał, Sergiusz Prusak był zupełnie bezrobotny. – Górnik gra podobnie do nas, ale strzelił gola – zaznaczył w przerwie przed kamerą kapitan miejscowych Rafał Grodzicki. – My sobie pykamy i nie wiemy co mamy dalej robić. Mam nadzieję, że w szatni trener powie nam kilka ostrych słów, narysuje jak strzelić gola i w drugiej części nasza gra wreszcie się zmieni. Liczę, że przeciwnik też w końcu popełni błędy – dodał. – Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się do tego meczu, obserwowaliśmy Ruch w sparingu z Cracovią i trener uczulał nas, żeby posyłać takie piłki. Musimy cały czas być czujni. Pogoda jest ciężka, ale w Bundeslidze swoje mecze też zaczynają o godz. 15.30 – przypominał z kolei Veljko Nikitović, który błysnął świetną asystą.

Po zmianie stron podopieczni Jurija Szatałowa nadal byli cofnięci, ale Ruch zaczął wreszcie przedzierać się przez defnsywę rywali. Dużo ożywienia wniósł młody Patryk Lipski, który zastąpił zupełnie bezbarwnego doświadczonego Macieja Iwańskiego. Pierwszy strzał oddał w 50 min Łukasz Surma, ale naprawdę groźnie porobiło się w 62 min – Marek Zieńczuk dośrodkował z lewej strony, a Eduards Visņakovs główkował w słupek.

Bardzo gorąco zrobiło się w końcówce – dosłownie i w przenośni. Przyjezdni tylko się bronili i mogli za to zapłacić wysoką cenę. Najpierw gospodarze mieli pretensje do sędziego, że nie podytkował rzutu karnego, a potem dwukrotnie bliski wyrównania był Lipski. Na szczęście Prusak zachował czyste konto.

Ruch nie miał nic do stracenia, atakował mocniej, a dzięki temu naraził się na kontry. W efekcie Bartosz Śpiączk mógł skompeltować hat-tricka, gdyby tylko było skuteczniejszy. Ale i tak to wprowadzony na boisko napastnik uspokoił sytuację. Już w doliczonym czasie pojedynek główkowy wygrał Przemysław Pitry, Śpiączka popędził z piłką przez pół boiska nic nie robiąc sobie z biegnącego za plecami Grodzickiego i kopnął przytomnie obok Matusa Putnockiego. Ten gol postawił już kropkę nad „i”. – To moja pierwsza bramka w nowym zespole, ale miałem jeszcze dwie sytuacje, które powinienem wykorzystać. Na szczęście udało się zreahabilitować. Trzeba cieszyć się z trzech punktów, bo mimo wszystko debiut miałem udany. Cała drużyna spisała się bardzo dobrze – podsumował Bartosz Śpiączka.

Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 0:2 (0:1)

Bramki: Cernych (35), Śpiączka (90+2).

Ruch: Putnocky – Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy – Gigołajew (62  Efir) Surma,  Urbańczyk, Iwański (46 Lipski), Zieńczuk – Visnakovs (78 Mazek)

Górnik: Prusak – Mierzejewski, Szmatiuk, Bożić, Leandro – Nowak, Nikitović – Piesio, Poźniak (74′ Pitry), Cernych (86 Sasin) – Świerczok (67 Śpiączka)

Żółte kartki: Gigołajew, Koj, Surma – Mierzejewski

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów: 4673.

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Ekstraklasa

WYNIKI KOLEJKI

16. KOLEJKA 17-20 listopada
Jagiellonia Białystok - Bruk-Bet Termalica 0:0
Lechia Gdańsk - Wisła Płock 3:0
Legia Warszawa - Górnik Zabrze 1:0
Piast Gliwice - Cracovia 1:0
Sandecja Nowy Sącz - Lech Poznań 0:0
Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 1:2
Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 1:0
Zagłębie Lubin - Korona Kielce 0:0

TABELA

1. Legia 16 31 20-14
2. Górnik 16 29 33-23
3. Wisła K. 16 27 20-16
4. Jagiellonia 16 27 21-19
5. Korona 16 26 25-15
6. Lech 16 25 24-14
7. Zagłębie 16 24 22-17
8. Arka 16 22 17-17
9. Lechia 16 20 22-24
10. Śląsk 16 20 20-24
11. Wisła P. 16 20 18-23
12. Sandecja 16 18 14-18
13. Bruk-Bet 16 17 15-19
14. Piast 16 16 17-25
15. Cracovia 16 15 19-24
16. Pogoń 16 9 12-27
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!