piątek, 19 stycznia 2018 r.

Świdnik

Ares wystraszył się fajerwerków, nie żyje. Mira czeka na nowy dom

Dodano: 9 stycznia 2018, 16:59

Jednym z psów, który szuka nowego domu jest Mira. W ostatnich dniach straciła wieloletniego przyjaciela z boksu Aresa.

Psiak był chory na padaczkę i dostawał leki. W przeddzień sylwestra w lesie niedaleko schroniska ktoś odpalał fajerwerki, a psy w schronisku panicznie się boją strzelaniny. Ares się przestraszył i dostał ostrego ataku. Natychmiast został przeniesiony do domu, ogrzany, dostał leki. Niestety w nocy odszedł. Biedna Mira nie wiedziała, co się dzieje, również była przestraszona a teraz została sama.

Kontakt w sprawie adopcji psów: Schronisko Krzesimów Gajówka 237, gmina Mełgiew, powiat Świdnik. Telefon 691-522-924.

idiota
Użytkownik niezarejestrowany
HyTZeL
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

idiota
idiota (10 stycznia 2018 o 18:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Kiedy 500+ na psa? KODziaki, Petruchy i inne obywatle-bu z GazWybem na zele do BOOOOJU!
 moe, to pisowce za pieprzenie i rozmnażanie płacą
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2018 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Ares trafił na Boże Pastwisko" - zapomniałeś wziąć leki.
Rozwiń
HyTZeL
HyTZeL (10 stycznia 2018 o 11:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak cię nie stać na psa to go nie kupuj. Miasta są dla ludzi, a nie dla zwierząt. To, że banda pacanów trzyma zwierzęta w miastach, co gorsze nawet w blokach, gdzie nie ma z nich pożytku, jest godne kary, a nie pochwał. I nie jest to moim udziałem, mimo całej mojej iście franciszkańskiej empatii dla zwierząt. Nie wymagajcie abym był poprawny politycznie i przytakiwał i potakiwał, i cierpiał nad losem psów. Sam przekonuje rodzine, która utrzymuje psy stróże/pasterskie w domu na wsi, żeby części z nich się pozbyli bo nie ma wiele inwentarza, którego muszą pilnować. Co do śmierci psa, nie upatrywałbym winy w fajerwerkach, czy sylwestrze, a raczej w diecie psa, lekach, naturalnych uwarunkowaniach, i oczywiscie opiekunie, który nie zapewnił Aresowi nauszników ani koca na czas wzmożonych wystrzałów.  Szczególnie, że wiedział wczesniej, że pies ma padaczkę, cierpi żyjąc, i jest chory, lub niesamodzielny. W ten sposób, Ares co prawda trafił na Boże Pastwisko, gdzie jest mu napewno lepiej, niżby miał dalej cierpieć na padole ziemskim. Alwayz look at the bright side.
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2018 o 10:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jednego pchlarza mniej, co tu płakać
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2018 o 07:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja się wystraszyłem psa spacerując po Adampolu. są za ogrodzeniem, ale wyskakują bydlaki z jazgotem i atakują
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!