poniedziałek, 25 września 2017 r.

Świdnik

Czerpać radość z muzyki

Dodano: 28 września 2006, 15:56

Mają na koncie mnóstwo sukcesów. Największy to ten, że codziennie na ich zajęcia przychodzą dziesiątki uczniów. Ale to nie koniec. Przed nimi kolejne wyzwania i tysiące chętnych do poznania prawdziwej muzyki.

W małym, trochę zaniedbanym, domku przy Racławickiej 9A muzyka rozbrzmiewała już od 1976 roku. Była tu nawet zanim powstało obecne osiedle. Wtedy występowała jeszcze pod szyldem Lubelskiego Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego. Po wielu latach organizacja zwinęła swoje skrzydła w Świdniku. Ale w małym domku między blokami muzyka nie ucichła nawet na chwilę. Nauczyciele pracujący w świdnickim oddziale lubelskiej organizacji postanowili działać. I tak właśnie w 1996 roku powstało Świdnickie Towarzystwo Muzyczne pod wodzą Jerzego Oleszczuka.

Urodziliśmy się razem z festiwalem
- Wszystko zaczęło się od... kapitalnego remontu naszego domku - śmieje się Jerzy Oleszczuk. - Kiedy rozpoczynaliśmy naszą pracę 10 lat temu, nie było tu nawet centralnego ogrzewania, zimą trzeba było palić w piecach węglowych. Pomógł nam Andrzej Ćwiek, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej. Po kilku miesiącach budynek był po kapitalnym remoncie, a my wprowadziliśmy się na piętro.
Towarzystwo Muzyczne powstało dokładnie w tym samym roku co Festiwal Jazzowy w Świdniku. Nic dziwnego, że zaczęły rozwijać się wspólnie. Jerzy Oleszczuk został dyrektorem artystycznym imprezy. Powołał wtedy Małą Akademię Jazzu. Właśnie na niej uczestnicy zajęć w ognisku muzycznym, ale też młodzież i dzieci z całego Świdnika poznawali jazz. Na zajęcia do Świdnika przyjeżdżały sławy z całej Polski.
- Był u nas Hosse Torres, Adam Wendt, Wojtek Pilichowski, Tomek Stańko, Janusz Szrom, Andrzej Dutkiewicz, Jean Gorgant i wielu innych - wylicza Jerzy Oleszczuk. - Przyjemnie było patrzeć jak to się rozwija. I każdego roku przychodzi więcej osób. Przez te wszystkie lata przewinęło się przez akademię ok. 8 tys. młodych ludzi.

Nasza misja: Upowszechniać kulturę muzyczną
Ale Towarzystwo Muzyczne to nie tylko Mała Akademia Jazzu. Ta jest zaledwie raz w roku. A na co dzień domek przy Racławickiej rozbrzmiewa dźwiękami i głosami 60 uczniów. Wszyscy przychodzą na zajęcia do ogniska muzycznego.
- O to właśnie chodzi w tej naszej działalności - mówi Oleszczuk. - Chcemy dać młodzieży, dzieciom i dorosłym jakąś alternatywę. Przekonać ich, że fajna może być też muzyka kompletnie inna od tej puszczanej stale w MTV. I cieszy mnie to, że stale jest u nas wielu uczniów, których udało się przekonać. I, że ciągle przychodzą nowi.
A czego się uczą? W Świdnickim Towarzystwie Muzycznym pod okiem 4 nauczycieli wszyscy wielbiciele muzyki mogą się uczyć gry na perkusji, fortepianie, akordeonie, gitarze klasycznej, basowej i elektrycznej.
- Ale ważne jest to, że my nie stawiamy tylko na klasykę. Dajemy przede wszystkim możliwość grania muzyki rozrywkowej. Oczywiście po opanowaniu przez ucznia minimum programowego - opowiada Jerzy Oleszczuk. - Razem gramy, ale i słuchamy tych wielkich i sławnych, bo często z uczniami z ogniska wyjeżdżamy na koncerty.

Nasze sukcesy to nasi uczniowie
Ogromna ściana na korytarzu już nie jest w stanie pomieścić wyróżnień i dyplomów dla uczniów Świdnickiego Towarzystwa Muzycznego. Widać na niej sukcesy całych dziesięciu lat.
- Bardzo się z nich cieszę - przyznaje Oleszczuk. - Ale największym sukcesem jest dla mnie to, że spotykam na najróżniejszych koncertach moich uczniów. Po prostu przychodzą i słuchają. Widać, że zaszczepiona u nas miłość do muzyki stale w nich żyje.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!