sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Do bani z takim sądem


Damian B. chodzi po ulicy i śmieje się wszystkim w twarz. Nie ma się czego bać. Sąd mu krzywdy nie zrobi. Okazał się wobec niego wspaniałomyślny. Co jeszcze musi zrobić, żeby trafić za kratki?

Damian ma 18 lat, ale naszej policji dał się już we znaki. Już jako nastolatek był kilkakrotnie zatrzymywany za włamania i kradzieże. Stawał przed sądem dla nieletnich. Ale nic go to nie nauczyło. Teraz może już odpowiadać jako dorosły.
W nocy z 14 na 15 października ktoś zadzwonił na policję, bo zauważył, że przy sklepach przy ul. Targowej kręcą się podejrzani młodzi ludzie. – Dyżurny komendy wysłał tam patrol – mówi nadkomisarz Ryszard Nalewajko ze świdnickiej policji. – Okazało się, że włamywacze właśnie okradają sklep spożywczy.
Kiedy radiowóz podjechał na miejsce, funkcjonariusze zauważyli przed sklepem nastolatka. Nie był szczęśliwy, widząc mundurowych. Rzucił się do ucieczki. Funkcjonariusz ruszył w pościg i dogonił złodzieja. Drugi z włamywaczy był w sklepie. Miał kieszenie wypchane słodyczami. Tym „łasuchem” był Damian B.
Włamywacz został przesłuchany w komendzie. Postawiono mu zarzut dokonania włamania. Wyszedł na wolność, bo policja uznała, że nie zasłużył sobie jeszcze na zamykanie w areszcie. Dali mu szansę.
Włamywacza dalej niczego to nie nauczyło. Już w czwartek, 20 października, znowu wpadł w ręce policji. Tym razem włamał się do poloneza zaparkowanego przy garażach przy ul. Hotelowej. Znowu ktoś zadzwonił na policję. Damian B. wybił już przednią szybę, zabrał radio i zapach samochodowy. Gdy przyjechali policjanci – już go nie było. Łup zabrał ze sobą. Być może do dzisiaj pozostałby bezkarny, ale zgubiła go chciwość. W trakcie włamania zostawił… wino obok okradanego poloneza. I wrócił po nie. – Wtedy natknął się na naszych policjantów – mówi Nalewajko.
Tym razem prokurator postanowił zareagować. – Wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o aresztowanie Damiana B. – mówi Beata Wiraszka-Bereza, prokurator rejonowy w Świdniku. – Ze względu na to, że grozi mu surowa kara oraz to, że kilka dni wcześniej został złapany na popełnieniu takiego samego przestępstwa.
Prokuratorski wniosek trafił do Sądu Rejonowego w Lublinie, który okazał się łaskawy dla włamywacza. Sąd doszedł do wniosku, że Damian B. może zostać na wolności. Poddał go tylko pod dozór policji. Damian B. ma się trzy razy w tygodniu zgłaszać w komisariacie. Do dziś prokuratura ma termin, żeby odwołać się od sądowej decyzji do Sądu Okręgowego w Lublinie. Do sprawy wrócimy.
Czy sądy nie są zbyt łagodne dla przestępców? Jak walczyć z nimi? Czekamy na Państwa opinie pod nr 46 26 813 lub 46 26 812. Można również pisać: tygodnik.swidnik@dziennikwschodni.pl
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!