sobota, 16 grudnia 2017 r.

Świdnik

Klub padnie, bo upadła bramka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 stycznia 2006, 20:55

32 tysiące złotych rekompensaty ma wypłacić rodzicom jedenastoletniego dziś Bartosza klub piłkarski Świdniczanka. Na chłopca przewróciła się bramka i złamała mu nogę.

Rodzice Bartosza pozwali klub ze Świdnika do sądu i proces wygrali. Wyrok jest już prawomocny. Świdniczanka ma też odpowiadać za ewentualne pogorszenie stanu zdrowia chłopca w przyszłości. – To oznacza dla nas całkowitą klapę – nie ukrywa Marek Słotwiński, prezes klubu. – Nasza kasa jest pusta. Komornik może nam zabrać najwyżej stare koszulki zawodników i sprzedać bramki na złom.
Prezes zapowiada, że jeszcze w tym tygodniu zwoła zarząd klubu, podczas którego złoży rezygnację. Ale z zobowiązania ciążącego na klubie nikt rezygnować nie zamierza. – Zastanawiam się już nad tym, jak te pieniądze ściągnąć – mówi mecenas Joanna Dubel-Kamińska, reprezentująca poszkodowanego chłopca.
Może być z tym problem, bo klub nie ma majątku. Bieżącą działalność dotują sponsorzy i gmina. – Nasz roczny budżet wynosi około 10 tysięcy zł. I to tylko wtedy, jeśli znajdzie się sponsor. Dobrze jeśli wystarczy na delegacje, sędziów, sprzęt – wylicza prezes Słotwiński. – A teraz może być jeszcze gorzej. Kto wyłoży pieniądze wiedząc, że od razu zabierze je komornik na odszkodowanie.
Do wypadku doszło w kwietniu 2003 roku na boisku Świadniczanki. Wiosną klub wymienił bramki do piłki nożnej. Nowe przymocowano do podłoża, a stare złożono przy ogrodzeniu. Miały być przerobione na mniejsze, dla młodszych zawodników. Bartosz i 14-letni Piotrek przedostali się przez niewysokie ogrodzenie, by pograć w piłkę. Kopali do opartej o płot zdemontowanej bramki. Pchnięta przez Piotrka bramka upadła Bartoszowi na nogę. Złamanie okazało się bardzo skomplikowane. Chłopiec dwa tygodnie spędził w szpitalu. Początkowo chodził nawet o kulach. Biegli stwierdzili u niego 10-procentowy uszczerbek na zdrowiu.
Rodzice Bartosza uznali, że to wina klubu. – Sąd się z tym zgodził – mówi mecenas Dubel-Kamińska. – Przyznał, że niezabezpieczony sprzęt jest zagrożeniem i trzeba zdawać sobie sprawę, że przez to może dojść do nieszczęścia.
Świdniczanka istnieje od ponad 40 lat. Ostatnio miała tylko sekcję piłkarzy w klasie A oraz drużynę juniorów. Grało w niej około 50 zawodników. Wszyscy w klubie pracują społecznie.
Rodzina Bartosza chciała odszkodowania również od rodziców Piotrka. Sąd doszedł do wniosku, że nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności za brak nadzoru nad synem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!