sobota, 21 października 2017 r.

Świdnik

Korytarz ekologiczny? Zasypać!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 kwietnia 2006, 16:59

Chcą nam zniszczyć piękny teren i zanieczyścić wodę – denerwują się mieszkańcy Kolonii Stróża. Tym bardziej że tereny, o których mowa, leżą w tzw. korytarzu ekologicznym. Czyli tuż przy parku krajobrazowym.




– Przecież tu jest tak pięknie – mówi Dariusz Machałek, pokazując dookoła. – Po co to niszczyć?
Pan Dariusz jest mieszkańcem Kolonii Stróża i radnym w gminie Trawniki. I to jego mieszkańcy wsi wybrali na swojego przedstawiciela w tej sprawie. A o co chodzi?
– Kilka lat temu teren w naszej wsi, w dolinie rzeki Giełczwi, został kupiony przez prywatnego właściciela – mówi Dariusz Machałek. – Okazało się, że ten pan postanowił rekultywować teren skałą przywożoną z Bogdanki.
Radni gminy nie chcieli się na to zgodzić. Zwłaszcza że skała z kopalni miałaby się znaleźć na terenie leżącym w tzw. korytarzu ekologicznym.
– Przedstawiliśmy wójtowi nasze stanowisko – mówi Dariusz Machałek. – Stwierdziliśmy,
że nie chcemy, żeby na terenie naszej gminy rekultywować tereny przy użyciu tej skały.
Wójt jednak nie uwzględnił głosu radnych. Wydając opinię dla starostwa przychylił się
do pomysłów nowego właściciela.
– Ja mam plan zagospodarowania przestrzennego gminy. I na jego podstawie napisałem swoją opinię – mówi Jerzy Szpakowski, wójt Trawnik. – A według tego dokumentu ten teren jest przeznaczony do rekultywacji.
Pomimo pozytywnej opinii wójta, powiat sprzeciwił się wywozowi skały płonnej w dolinę Giełczwi.
– To jest teren zalewowy – mówi Krzysztof Małysz, członek Zarządu Powiatu. – Cała skała spłynie stamtąd na pola i łąki. Poza tym ten pan tłumaczy, że będzie na zrekultywowanym terenie prowadził działalność ogrodniczą. Ale dokładnie w tym miejscu ma jeszcze kilka hektarów ziemi, które cały czas leżą odłogiem.
Mieszkańcy boją się też, że po rekultywacji cały teren zamieni się w pustynię, na której nic nie urośnie.
Pierwszą decyzję powiatu właściciel zaskarżył do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO uchyliło ją. I ponownie skierowało sprawę do starostwa.
– Po raz drugi sprawdzamy sytuację. Okazało się też, że to jest teren archeologiczny – mówi Krzysztof Małysz. – Dlatego zwróciliśmy się
do konserwatora przyrody po ocenę.
Wójt przedstawił ponownie swoją opinię. Podobnie jak poprzednia – jest pozytywna.
– Jemu po prostu nie zależy na naszej rodzimej przyrodzie – denerwuje się Dariusz Machałek. – Ale my się nie poddamy!

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!