piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Małe Soleczniki są dzięki niemu wielkie

Dodano: 1 czerwca 2006, 18:11

18 maja 1938 roku 20-letni pilot wystartował z Bezmiechowej (Bieszczady) na szybowcu PWS-101. Wylądował dokładnie 577,8 km dalej. W Małych Solecznikach niedaleko Wilna. Tadeusz Góra, jeden z najwybitniejszych polskich pilotów mieszkający dziś w Świdniku, jeszcze wtedy nie przypuszczał, że tym przelotem ustanowił rekord świata w długości lotów. I na zawsze przejdzie do historii światowego lotnictwa.

Za przelot z Bezmiechowej do Małych Soleczników Tadeusz Góra – jako pierwszy pilot na świecie – został nagrodzony przez Międzynarodową Federację Lotniczą Medalem Lilienthala, najwyższym szybowcowym wyróżnieniem. Bezmiechowa, z której wystartował pilot, uczciła to wydarzenie pamiątkową tablicą.
– Właśnie wtedy pomyślałem, że na upamiętnienie zasługuje także miejsce, gdzie pułkownik wylądował – wspomina Tadeusz Chwałczyk, wielki miłośnik lotnictwa i przyjaciel Tadeusza Góry.
W 2003 r. płk Góra wraz z Tadeuszem Chwałczykiem przylecieli do Małych Soleczników, żeby odszukać miejsce, w którym ponad pół wieku wcześniej wylądował pilot.
– O ile ustalenie dokładnego miejsca startu z Bezmiechowej nie było żadnym problemem, o tyle umiejscowienie lądowania było bardzo trudne. Tu dzisiaj wszystko wygląda inaczej – twierdzi Tadeusz Góra.
Piękno go przyciągnęło
Kiedy polski pilot wylądował, hrabia Plater zaprosił go do siebie na obiad. I choć dziś nie ma tu śladu po dworze Platerów, to jednak po ponad pół wieku udało się ustalić dokładne miejsce lądowania. Ciągną się tu piękne łąki, które kwitną właśnie w maju. Kilka kilometrów dalej jest niewielka miejscowość zamieszkana głównie przez Polaków. A najbliżej miejsca, gdzie Tadeusz Góra wysiadł ze swojego szybowca, znajduje się polska szkoła. To właśnie tutaj w 68 rocznicę wielkiego przelotu odsłonięto pamiątkową tablicę. Polskie dzieci z litewskich Soleczników będą ją teraz codziennie oglądać, idąc na lekcje.
– Kiedy ustaliliśmy już, że lądowanie było niedaleko szkoły, wysłałem list do dyrekcji, w którym opisałem to wielkie wydarzenie. Bardzo się ucieszyli. Zaczęliśmy wspólnie dążyć do tego, żeby uratować pamięć o tym lądowaniu – wspomina Chwałczyk.
Kontakty zaowocowały niebawem partnerską współpracą Soleczników i Świdnika, którego Tadeusz Góra jest zasłużonym mieszkańcem. Wszyscy byli zgodni: wielki człowiek i wielki lot zasługują na wielką pamięć. – Pułkownik Góra wystartował w nieznane jak Ikar. A gdzie wylądował? W naszych Małych Solecznikach. Chyba piękno tego terenu tak go przyciągnęło – mówiła ze wzruszeniem Danuta Butko, dyrektor szkoły w Solecznikach. – Ja bym chciała, żebyśmy dorównali temu wspaniałemu czynowi.
Na szczęście wylądował u nas
Na uroczystości odsłonięcia pamiątkowej tablicy zjawili się przyjaciele Tadeusza Góry, wielcy polscy lotnicy i miłośnicy lotnictwa. Ryszard Hać, rektor Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dę

blinie wyraził nadzieję, że trasą z Bezmiechowej do Soleczników na której jest Dęblin, Świdnik i Wilno będą latać tak wybitni piloci, jak Tadeusz Góra.
– Pewnie chciał dolecieć do Wilna – dodał Leonard Talmont, mer rejonu solecznickiego. – Ale na nasze szczęście zatrzymał się u nas. Dzięki temu sława naszej małej miejscowości poleci wraz z tym wielkim pilotem daleko poza Polskę i Litwę.
O rekordowym locie słyszeli też Polacy, którzy żyją w pobliskich Dużych Solecznikach. – Już od dawna głośno u nas o tym – mówiła Maria Kozakiewicz. – Cieszymy się, bo większość z nas w tym rejonie to Polacy. Jeździmy do Polski, śledzimy na bieżąco, co się dzieje w kraju. A tu się okazało, że mieliśmy w naszych rodzinnych stronach takie wielkie wydarzenie za sprawą naszego rodaka.
Burmistrz Świdnika przyznał, że lot Tadeusza Góry połączył po latach Świdnik z Solecznikami. – I to w tym najważniejszym, ludzkim wymiarze – stwierdził Waldemar Jakson.
Litwini uhonorowali polskiego pułkownika Medalem Sił Powietrznych Litwy.
– Każdy z nas od dzieciństwa doświadcza wielu granic; miasta, kraju, talentu, wiedzy – mówił proboszcz miejscowej parafii. – Za wszelką cenę dążymy do tego, by je przekroczyć. Są granice, których przekraczać nie można – dobra, sprawiedliwości, wolności. Pułkownik Tadeusz Góra przekroczył granicę rekordu. Dobrze, że stało się tu tuż obok szkoły – miejscu, gdzie przekraczane są granice wiedzy. To wspaniały wzorzec dla naszych dzieci. Oby idąc przykładem pułkownika Góry pokonywały same dobre granice.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!