sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Na jezdni siedział mężczyzna. Przejechał go walec drogowy

Dodano: 2 stycznia 2017, 20:51

Półtora roku w zawieszeniu na trzy lata. To kara dla kierowcy walca drogowego, który przejechał swojego kolegę. Skazano również brygadzistę, który nadzorował prace i według śledczych nie zareagował na zagrożenie.

Sprawę rozstrzygnął w poniedziałek Sąd Rejonowy Lublin Wschód w Świdniku. Proces dotyczył tragicznego wypadku na budowie trasy S 17. Doszło do niego we wrześniu 2012 roku przy ul. Piaseckiej. Pod kołami walca drogowego zginął jeden z pracowników – 52-letni Jacek K.

Świdnicka prokuratura postawiła później zarzuty pięciu osobom, w tym trzem pracownikom Budimex – głównego wykonawcy robót. Żadna z tych osób nie przyznała się do winy.

W późniejszym procesie najpoważniejsze zarzuty dotyczyła Tomasza S. To on w dniu wypadku prowadził walec. Miał wprasować oznaczenia w nową warstwę asfaltu. Według prokuratury nie zachował przy tym odpowiedniej ostrożności. Nie widział, co znajduje się tuż przed walcem. Nie poprosił innego pracownika o pomoc. Tymczasem na jezdni, tyłem do zbliżającej się maszyny siedział Jacek K. Operator walca najechał na 52-latka. Jego ciało znaleziono później między bębnami maszyny.

Sąd uznał, że Tomasz S. jest winny nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna został za to skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wymierzono mu również 1500 zł grzywny.

Na ławie oskarżonych wraz z Tomaszem S. zasiadało jeszcze kilka innych osób. Ryszard S. i Krzysztof Ż. to inżynierowie pracujący dla głównego wykonawcy. Według śledczych nie dopilnowali zasad bezpieczeństwa na budowie. Krzysztof Ż. miał również akceptować przekroczenia czasu pracy. Z kolei Piotr P., szef jednej z firm pracującej na S17, miał nie dopełnić obowiązków związanych z bezpieczeństwem na budowie. Wszyscy trzej mężczyźni zostali uniewinnieni.

Oprócz kierowcy walca, wyrok skazujący wymierzono tylko Ryszardowi L. Mężczyzna pracował na S17 jako brygadzista. Był zatrudniony przez jednego z podwykonawców. Z ustaleń prokuratury wynika, iż widział, że 52-latek jest w niebezpiecznym miejscu. Nie zareagował, czym przyczynił się do tragedii. Ryszard L. został za to skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Wyrok nie jest prawomocny.

Czytaj więcej o: sąd wyrok budimex walec drogowy
R
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

R
R (7 stycznia 2017 o 15:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
w każdej firmie nie przestrzega się norm pracy . Sam pracuję dla Sk.......a , i tam notorycznie łamane są takie przypadki przekroczenia norm godzin
Pracuję w Budimexie i tu pracuje się minimum 10h dziennie. 
Rozwiń
Gość
Gość (5 stycznia 2017 o 11:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A na to przepisy BHP, że 52-latek zamiast myśleć o sąsiadce z naprzeciwka to powinien skupić się na robocie. Winny jest on, bo do obsługi walca drogowego potrzeba więcej osób, a operator ma zachować tylko ostrożność. Inni również są zobowiązani do zachowania ostrożności.
Rozwiń
Gość
Gość (3 stycznia 2017 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A to takie proste - zamontować kamery przed walcem. Że też nikt na to nie wpadł. Co na to przepisy BHP?
Rozwiń
Gość
Gość (3 stycznia 2017 o 09:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
poprawka pracowalem
Rozwiń
Gość
Gość (3 stycznia 2017 o 09:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w każdej firmie nie przestrzega się norm pracy . Sam pracuję dla Sk.......a , i tam notorycznie łamane są takie przypadki przekroczenia norm godzin
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!