sobota, 16 grudnia 2017 r.

Świdnik

Na mrozie nie wyzdrowiejemy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 listopada 2005, 18:03

Chcesz się zapisać na wizytę do ortopedy? Nic prostszego - musisz stanąć w kolejce. Najlepiej w środku nocy. Na mrozie. Po kilku godzinach stania masz szansę, żeby dostać numerek.

- Żona dwa razy chciała dostać się do ortopedy przy Leśmiana - żali się nasz Czytelnik. - Mimo że przychodziła o świcie, nie udało się jej ani razu. Dopiero kiedy ustawiłem się w nocy w kolejce i stałem na zimnie do 7, zdobyłem dla niej numerek. To skandal! Nie wiem, dlaczego chorzy muszą przez to przechodzić. Czy nie można przynajmniej teraz, kiedy jest zimno, wpuszczać kolejkowiczów do środka? - pyta.
W poniedziałek numerki do przyjmującego w tym dniu ortopedy - dr. Stanisława Króla rozeszły się błyskawicznie. - To najgorszy dzień. Najwięcej osób chce się zapisać właśnie do tego lekarza - mówi Bożena Szostakiewicz, rejestratorka z ul. Leśmiana - Mimo że gabinet ortopedyczny jest czynny przez cztery dni w tygodniu, chorzy chcą być przyjęci najczęściej w ten dzień. W poniedziałki ortopeda przyjmuje aż 30 chorych, w pozostałe dni od 15 do 25.
- Do ortopedy nie prowadzimy zapisów z wyprzedzeniem - tłumaczy Szostakiewicz. - Rejestrujemy w dniu przyjęcia. Także telefonicznie.
Pacjenci oburzają się: To bzdura. Telefoniczna rejestracja zaczyna się od godz. 8 rano, a ta "wystana” przy okienku godzinę wcześniej. Jak dzwonię, aby się zapisać, to słyszę, że numerków już nie ma, że wszystkie dostali ci, którzy przyszli osobiście - komentuje starsza kobieta, czekająca pod gabinetem ortopedy.
Co na to dyrekcja? - Przez wiele lat prowadziliśmy zapisy chorych; mieli wyznaczaną konkretną godzinę wizyty - tłumaczy dr Edmund Fijałkowski, dyrektor do spraw lecznictwa SP ZOZ. - Połowa pacjentów nie zgłaszała się później do lekarza. Tworzyły się absurdalne historie: lekarz siedział w pustym gabinecie, a chorzy mieli pretensje, że wolne terminy są odległe. Wróciliśmy więc do rejestracji bieżącej.
A co w takim razie z otwieraniem holu w przychodni, aby oczekujący chorzy nie marzli na dworze?
- Nie ma takiej możliwości - ucina dyrektor Fijałkowski. - Musiałbym zatrudnić nocnego portiera, a na to nie mamy pieniędzy. To nie jest złośliwość, ani chęć utrudniania chorym życia.
Dyrektor obiecał jednak, że rozważy możliwość powrotu do zapisu pacjentów.
- Nic na to nie poradzę, że wszyscy chcą się leczyć u jednego lekarza. Ale jeśli taka będzie wola pacjentów, jesteśmy gotowi rozważyć powrót do zapisów - dodaje.

W lubelskim biurze praw pacjenta wyjaśniają: Zgodnie z obowiązującymi przepisami, pacjent ma prawo zarejestrować się do lekarza na konkretny termin osobiście, telefonicznie lub przez osobę trzecią. O tym, czy dana placówka prowadzi zapisy chorych z wyprzedzeniem, decyduje kierownictwo przychodni. W większości poradni w naszym regionie chorzy są zapisywani na konkretny termin.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!