sobota, 23 września 2017 r.

Świdnik

Nowa "wueska" już jedzie. Na papierze

Dodano: 3 września 2017, 07:52
Autor: Paweł Puzio

Nie wiele jeszcze wiemy o nowej „wuesce”, ale już dziś jest dobra atmosfera wokół nowego motocykla. Sentyment do kultowej marki w narodzie jest duży. Każdy czeka na kompletny projekt nowego modelu, któremu fachowcy wróżą sukces

Teren trawiastego lotniska w Świdniku w ostatni weekend zamienił się w wielki autodrom. Podczas jubileuszowego, 10. Zlotu Motocykli WSK, atmosfera była odpowiednia: ze sceny grała fajna muzyką z kultowym „Harley mój” w wykonaniu grupy Dżem. Dymiły grille, złocisty napój płynął z nalewaków, a ludzie odurzeni oparami z dwusuwowych silników bawili się doskonale. Ta motoryzacyjna idylla była tłem dla prezentacji pierwszych szkiców nowej „wueski”.

Narodziła się w Kwidzyniu

Gdy impreza nabierała tempa, przed zielonym namiotem organizatorów zlotu zbierał się tłumek. Każdy pytał się o projekty nowej „wueski”. Z lekkim poślizgiem, kilka minut po godzinie 17 w sobotę, zaczęto wywieszać szkice nowego motocykla. Tłum nieco zawiedziony skromnością ekspozycji przedstawiającej szkice ramy z zabudowanym silnikiem, nie szczędził komentarzy.

- Mnie nie podoba się, bo jest jednomiejscowy. Żona nie zgodzi się na zakup. No i ma 24 konie, czyli już trzeba będzie mieć prawo jazdy na motocykl. Mimo wszytko trzymam za nich kciuki - mówił Daniel.
- Całkiem fajny projekt. Nawet nieźle wygląda. Myślałem jednak, że dziś zobacz nieco więcej, niż tylko te szkice - dodawał Przemysław Lewicki, który na zlot przyjechał z Zamościa. Większość opinii była pozytywna.

Ludzie jednak chcieli więcej szczegółów, a autor projektu, Jędrzej Jacek Synakiewicz z Kwidzynia, wciąż odpowiadał na pytania ciekawych. - Nad koncepcją nowej „wueski” pracujemy już dwa lata. A same szkice powstały w ciągu miesiąca - mówi Jędrzej Jacek Synakiewicz. - Na początek zastosujemy dwusuwowy silniki o pojemności 125 ccm i mocy 24 koni. Projekt tego silnika jest już gotowy. Będą wersje jedno- i dwuosobowe.

Wersje rozwojowe

Projekt wznowienia produkcji „wueski” będzie realizowany przez Lubelski Klaster Motoryzacyjny i Maszynowy. Ma to być motocykl w stylu supermoto. Po pierwszej wersji planowane są wersje rozwojowe: 250 ccm i 45 KM, 500 ccm i 90 KM oraz 1000 ccm i 180 KM. Pierwsza maszyna ma być wyposażone w 5-biegowa skrzynie, potem ma pojawić się bezstopniowa, automatyczna przekładnia CVT. Motocykl ma powstawać w wersji turystycznej, rekreacyjnej i sportowej.

Nieco więcej powiedział Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika i jeden z głównych animatorów odrodzenia marki, posiadacz kilku motocykli WSK: - Za rok przedstawimy kompletny projekt motocykla, za dwa lata prototyp. Maszyna będzie produkowana w okolicach Świdnika. Nie powiem gdzie, choć podobno w internecie już to wyciekło.

Ambitny plan

Konstrukcja w ponad 90 proc. ma składać się z polskich części. Serce, czyli silnik to opracowana w kraju i tu produkowana konstrukcja - tak zakłada plan. Produkcja ma być zorganizowana i uruchomiona w okolicach Lublina i Świdnika.

Na pierwszy rzut oka plan wygląda bardzo ambitnie. Czy jednak ma szansę na powodzenie?
- Rynek jednośladów stale się rozwija. Jeżeli będzie dobrze zrobiony i fajnie wypromowany, może być traktowany jako produkt niszowy, prestiżowy - mówi Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Samar. - Oczywiście, na rynku trudno jest walczyć z potentatami. Uważam jednak, że jest miejsce na taki produkt.

Miłość nie rdzewieje

10. Zlot WSK w Świdniku przyciągnął mnóstwo fanów kultowych jednośladów. Były motocykle perfekcyjnie odrestaurowane, jakby przed chwilą opuściły halę montażową. Hitem jednak była maszyna gruntowanie przerobiona. - Pierwszym właścicielem był mój tato. Motocykl stał zapomniany przez lata. I tak gruntownie go odnowiłem, nieco modyfikując - mówi Przemysław Lewicki, właściciel błękitnej „wueski”. - W ramie zabudowałem silni Rotax, który ma 33 KM i kreci się do 14 tys. obrotów. Jeszcze nie sprawdziłem pełnych możliwości tego motocykla.

Tradycji trzymał się Paweł Karwacki z Łęcznej, który w swoją rodzinną „wueskę” włożył pół roku pracy. - Pasję, tak jak i motocykl, mam po ojcu. Odrestaurowanie zajęło mi sporo czasu, ale chciałem trzymać się jak najbliżej oryginału. Udało się - opowiada Paweł Karwacki. - Jak dziś jadę do sklepu, to ludzie się oglądają. Często mnie zaczepiają i pytają o motocykl.

Czytaj więcej o: Świdnik motocykle projekt WSK produkcja
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 września 2017 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ci to ma kur.wa być na tym szkicu??
Rozwiń
Gość
Gość (3 września 2017 o 09:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak nawiązanie do WSK , to choć trochę powinien być podobny do pierwowzoru ! po co dawać dawną nazwę , jak to koromysło zupełnie nie przypomina tamtego
Rozwiń
Gość
Gość (3 września 2017 o 09:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Romet już zdobył rynek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!