sobota, 21 października 2017 r.

Świdnik

Szok przyszedł w środę po południu. W radiu zaczęli mówić u księdzu Mirosławie W. aresztowanym za molestowanie dziewczynki. I padło, że duchowny jest z Trawnik.
Wieczorem podała to telewizja. Następnego dnia napisały gazety. Ludzie w Trawnikach nie mogli uwierzyć, że chodzi o księdza Mirka. O ich księdza.

Czekali na granicy

15 lutego, środa. 3.50 nad ranem. Ksiądz Mirosław W. wraca pociągiem z Ukrainy. Spędził tam ostatnie kilka miesięcy, jak powiedział śledczym, na działalności misyjnej. Oficjalnie - w sierpniu kuria wysłała go na urlop zdrowotny.
Ksiądz nie wie, że Straż Graniczna zawiadomiła już policję, że przekroczył granicę. Od połowy grudnia jest poszukiwany przez Prokuraturę Rejonową w Świdniku. Policjanci przywożą go na przesłuchanie. Prokurator stawia zarzut dopuszczenia się "czynności seksualnej” wobec 11-letniej dziewczynki. I to wielokrotnego. Prokuratura ujawnia jedynie, że chodzi o dziewczynkę, która przyjeżdżała do Trawnik do rodziny. Ksiądz ją zapraszał na plebanię... Widziała to jej koleżanka. I potwierdziła, czego duchowny się dopuścił.
Jeszcze tego samego dnia do sądu trafia wniosek o aresztowanie. O godzinie 17. duchowny zostaje aresztowany.

Ks. proboszcz: Przecież ktoś by mi powiedział

To szok dla miejscowych księży. Proboszcz Jan Kalinowski jest w Trawnikach dopiero od pół roku. Księdza Mirosława nigdy nawet nie spotkał. - Żaden z parafian nie wspominał mi o jego niestosownych zachowaniach - mówi. - Przecież coś by mi ludzie powiedzieli...
Ksiądz Mirosław w Trawnikach był wikarym przez trzy lata. Przyszedł tu z parafii w Wilkowie. - Nikt nigdy się na niego nie skarżył - mówi ks. Piotr Stańczak, dziekan dekanatu piaseckiego. - Przez kilka lat spotykaliśmy się przy różnych okazjach. Potem został przeniesiony do Kraśnika.
O swoim podwładnym nie chce rozmawiać Grzegorz Stąsiek, były proboszcz trawnickiej parafii. Odkłada słuchawkę...

Ulica mówi o księdzu dobrze

Mieszkańcy Trawnik także nie mogą dojść do siebie po aresztowaniu księdza. Bronią swojego wikarego i zapewniają, że nigdy nie uwierzą w oskarżenia. Przynajmniej ci spotkani na ulicy.
- To niemożliwe, żebyśmy o tym nie wiedzieli. To niemożliwe... - mówią ludzie z przekonaniem. Twardo, niechętnie, ze złością.
Bo oskarżenie księdza o molestowanie dziewczynki to plucie na świętość. Właściwie na nich samych.
- Dawał nam ślub, potem ochrzcił dziecko... Zawsze taki ciepły, życzliwy. Nigdy nie uwierzę, że mógł zrobić coś... coś takiego... - Dziewczyna pracująca w sklepie spożywczym ma łzy w oczach, gdy opowiada o księdzu Mirku.
- To jest taki szok, że nie wiadomo co powiedzieć... Znaliśmy człowieka, był jednym z nas... - mówi Elżbieta Lis, właścicielka baru w Trawnikach.
Kilka dni po aresztowaniu księdza, niektórym w Trawnikach rozwiązują się języki. Nagle starsza kobieta przypomina sobie zwierzenia wnuczka, który mówił, że ksiądz lubił podszczypywać dziewczynki w klasie...

Kto doniósł?

Oficjalnie nikt tego nie powie. Na pewno nic takiego, co by rzuciło cień na księdza Mirosława. Bo to nie on, ale ksiądz Grzegorz, poprzedni proboszcz, był postrzegany jako niesympatyczny i taki zasadniczy.
- Ale ksiądz Mirek to co innego... Potrafił z ludźmi rozmawiać. Wszyscy do niego lgnęli.
Dlatego parafianie chcieliby wiedzieć, kto rzucił takie wstrętne oskarżenie. Kto śmiał oszkalować dobrego księdza. - Niech się przedstawi, pokaże swoją twarz. Skoro taki odważny - mówią wzburzeni ludzie.
- Nawet gdyby to była prawda, to ja bym to inaczej załatwiła - zapewnia matka nastolatki. - Poszłabym do drania i powiedziała, że jak jeszcze raz tknie dziecko, to mu nogi z d... powyrywam. Żadne tam "proszę księdza”, ale na "ty” - prosto z mostu wywaliłabym. Nie mieszałabym do tego policji, ani nikogo. Dlaczego? No bo wstyd... Dla dziecka, dla całej rodziny...
- No właśnie, co to za rodzina?... - zastanawia się Jerzy Szpakowski, wójt gminy Trawniki. - Ludzie są ciekawi, kto oskarżył księdza. Wiem, bo przed wójtem nic się przecież nie ukryje. I wiem też, że kilka rodzin jest typowanych... To niedobrze, bo nietrudno o pomyłkę. A to przecież chodzi o dzieci.

Szkoła: Żadnych skarg nie było

W Gimnazjum w Trawnikach ksiądz Mirosław uczył drugie i trzecie klasy. Odszedł z końcem ubiegłego roku szkolnego, zostawiając po sobie jak najlepsze wrażenie. Tu też nikt złego słowa o nim nie powie. Dyrekcja przysięga, że nie miała żadnych sygnałów o niewłaściwym zachowaniu duchownego.
- Wesoły, kontaktowy, nie było z nim żadnych problemów - wspomina Renata Maziarz, dyrektor Gimnazjum w Trawnikach.
Do pani dyrektor zaprowadziła nas przypadkowo spotkana dwunastoletnia dziewczynka.
• Ksiądz Mirek miał z tobą religię?
- Nie, bo on uczył tylko w Gimnazjum, a ja chodzę do podstawówki. Ale go znałam...
• Pewnie z kościoła?
- Zaczepił mnie kiedyś, jak wracałam z koleżanką do domu... Powiedział, żebyśmy przyszły do niego i pomogły mu posegregować znaczki... Nie poszłyśmy.
Dyrekcja szkoły twierdzi, że ksiądz Mirosław W. nie miał kontaktu z młodszymi dziećmi.
- Uczył tylko w Gimnazjum. To co prawda ten sam budynek, ale różne piętra - tłumaczy Renata Maziarz. - Nasi uczniowie nigdy się na niego nie skarżyli. A mogliby i to anonimowo, bo mamy specjalną skrzynkę na skargi.

Chciał, żeby mu poukładać obrazki...

– Towarzyski, czasem napiliśmy się razem herbaty. Młodzież go bardzo lubiła – potwierdza Stanisław Kalwarczyk, wicedyrektor szkoły. Gimnazjaliści też nie powiedzą o księdzu złego słowa. – Lubił pożartować, pośmiać się. Taki luzak – opowiadają uczniowie.
Mirosław W. angażował się w swoją pracę. Kupił nawet nagrody w konkursie biblijnym, ufundował krzyż do sali katechetycznej. Katechetce Agnieszce Sidor drży głos, gdy wspomina księdza. – Przyjemny człowiek był z niego, każdy to potwierdzi...
Wychodzimy ze szkoły. Na dole, przy drzwiach spotykamy grupkę dziewczynek.
• Znałyście księdza Mirka?
Śmiech. Zakłopotanie. Dziewczynki patrzą na siebie. Po chwili jedna z nich wskazuje na swoją koleżankę. – Mówił, żebyśmy przyszły do niego poukładać obrazki... We dwie.
• Ile macie lat?
– Jedenaście.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!