sobota, 21 października 2017 r.

Świdnik

Przekaż 1 proc: Potrzebuję każdej pomocy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 marca 2012, 20:44

Nasze marzenia już nigdy się nie spełnią – mówi pani Monika. Na zdjęciu: z córką Natalią. (Marek Wie
Nasze marzenia już nigdy się nie spełnią – mówi pani Monika. Na zdjęciu: z córką Natalią. (Marek Wie

Monika Misiak ze Świdnika miała wszystko. Dom, kochającego męża, wspaniałą córeczkę. Miała też plany i marzenia. W styczniu jej świat się zawalił.

– Mąż zmarł nagle, a ja zostałam sama z trójką małych dzieci. Dwoje to bliźniaki, które urodziły się tydzień przed śmiercią Krzysztofa. Widział je tylko na zdjęciach w telefonie – opowiada pani Monika.

Pani Monika mieszka na ostatnim piętrze w bloku przy ul. Kopernika w Świdniku. Kawalerka ma niewiele ponad 20 mkw. To tylko mały pokoik z kuchnią. W budynku nie ma windy, a klatka schodowa jest wąska. – Wyjście z dziećmi na spacer to udręka. Chciałabym znaleźć większe mieszkanie na parterze – mówi kobieta.

Jej dramat zaczął się na początku grudnia ub. roku. – Mąż ciężko zachorował. Lekarze stwierdzili, że jego serce jest w bardzo kiepskim stanie i jedynym ratunkiem będzie przeszczep – opowiada pani Monika.

W szpitalu stwierdzono, że nie jest to pilna sprawa i mężczyzna może poczekać 4–5 lat. – Mąż zapisał się w kolejkę do przeszczepu i na święta wyszedł do domu. Po świętach zachorowała nasza córka, pojechaliśmy z nią do szpitala. Została na oddziale dziecięcym. A mąż, który nagle znowu źle się poczuł, trafił na kardiologię – relacjonuje kobieta.

Okazało się, że przeszczep nie może czekać. Sytuacja zrobiła się dramatyczna. Kobieta była w 30 tygodniu ciąży. Stres sprawił, że też wylądowała w szpitalu. Leżała na sali piętro wyżej niż mąż. 13 stycznia na świat przyszły bliźniaki: Maciuś i Kuba. W tym samym czasie lekarze walczyli już o życie Krzysztofa. nie udało się. 20 stycznia mężczyzna zmarł.

– Wszystko stało się tak nagle. Wcześniej nigdy nie chorował. Pracował, zajmował się córką, na nic się nie skarżył – mówi pani Monika.

Teraz pani Monika czeka na powrót drugiego synka ze szpitala, który w międzyczasie zachorował i już drugi miesiąc leży na intensywnej terapii. Rodzina funkcjonuje dzięki pomocy przyjaciół i ludzi dobrej woli.

– Potrzebujemy każdej pomocy. Wystarczy, że ktoś nam podaruje paczkę pieluch, przyniesie ubranka, mleko, herbatki. Do końca września jestem na urlopie macierzyńskim. Dostaję 1700 zł, do tego rentę po 300 zł na każde dziecko – mówi pani Monika.

Do pracy raczej nie wróci, bo nie będzie jej stać na opiekunkę. Gdyby mąż żył, byłoby zupełnie inaczej. – Mogłabym sobie pozwolić na zostanie z dziećmi w domu. Mąż chciał kupić i wyremontować mały domek. Niestety. Nasze marzenia już się nigdy nie spełnią – mówi łamiącym się głosem kobieta.

Jak możesz pomóc

Fundacja Fuga Mundi udostępniła specjalne konto do wpłat i 1 procenta z podatku. W rozliczeniu podatkowym należy wpisać numer KRS 0000106416, a w rubryce cel szczegółowy wpisać: Dla Kubusia i Maciusia. Można także przekazywać darowizny imienne na numer konta 94 1240 2382 1111 0010 4409 1986. Z dopiskiem: Darowizna dla Kubusia i Maciusia.

1 proc. z Dziennikiem Wschodnim

Jeśli znasz osoby, które potrzebują pieniędzy z 1 proc. podatku, napisz do nas na adres: redakcja@dziennikwschodni.pl. Nie zapomnij o zdjęciu i kontaktowym numerze telefonu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
korzen
dorota
mazus
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

korzen
korzen (22 kwietnia 2012 o 16:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='toś 2' timestamp='1333011718' post='615731']
2600 jestem samotna matka, sam w lublinie w tym strasznym miescie, moje dzieci (ola lat 2 i kuba 4 miesiace)pracuje za minimalna krajowa, mieszkanie wynajmuje od dalekiej rodziny - ok 650 zł miesiecznie, troche mama mi pomaga co jakis czas opiekujac sie dziecmi ale taz parcuje (w inym miescie gdzie tez zyje)wiec tylko lub az weekendy bo tak to przedszkole dla oli i dobra sasiadka dla kuby.... mam alimenty 150na dziecko.. wiec ja sie pytam A MI KTO POMOZE?!
[/quote]
mam pytanie kolego do ciebie a czy za twoje alimenty ma ktos placic , bylo myslec przed , anie po
Rozwiń
dorota
dorota (13 kwietnia 2012 o 09:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wiem jak sie Pani czuje,ktos kto tego nie przezył nie zrozumie..pozdrawiam
Rozwiń
mazus
mazus (29 marca 2012 o 13:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Anna' timestamp='1333011465' post='615727']
Jest podane konto na które można przkazać 1% podatku, a w jaki sposób można przekazać rzeczy tej pani. Z artykułu wnioskuję że bilźniaki mają 3 m-c a ile ma Natalka
[/quote]

Dary rzeczowe dla P. Moniki Misiak można przynosić do działu marketingu Dziennika Wschodniego, Lublin, ul. Staszica 20. Tel. 081-462-68-28.
Rozwiń
llubellak@op.pl
llubellak@op.pl (29 marca 2012 o 12:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='to-ja' timestamp='1333016157' post='615752']
fakt, kobieta przezyla duzo w krotkim czasie. Ale sa i inne osoby w podobnej lub nawet gorszej sytuacji, tylko wstydza sie lub nie wiedza jak poprosic o pomoc. Sami staraja sie uporac ze swoimi problemami, nie naglasniaja ich publicznie.
[/quote]

myślisz, że ona sama po tym wszystkim poszła do DW, do Kuriera Lubelskiego, do rmf fm i tam mówiła i się żaliła. media to rozdmuchały, pokazały. nie sądzę aby jej samej zależało teraz na takim rozgłosie. oczywiście że wielu ludzi przeżywa podobne tragedie ale czy to powód aby już nie pomagać tej jednej?
Rozwiń
to-ja
to-ja (29 marca 2012 o 12:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
fakt, kobieta przezyla duzo w krotkim czasie. Ale sa i inne osoby w podobnej lub nawet gorszej sytuacji, tylko wstydza sie lub nie wiedza jak poprosic o pomoc. Sami staraja sie uporac ze swoimi problemami, nie naglasniaja ich publicznie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!