piątek, 24 listopada 2017 r.

Świdnik

PZL-Świdnik gotowy do startu w nowym przetargu na śmigłowce dla polskiego wojska

Dodano: 26 lutego 2016, 07:38
Autor: Newseria

Liczne błędy proceduralne i naruszenia ustawy offsetowej sprawiają, że przetarg na wielozadaniowe śmigłowce powinien zostać unieważniony – podkreślają przedstawiciele PZL-Świdnik. Na drugą połowę marca zapowiadana jest kolejna rozprawa w tej sprawie, ale polski producent śmigłowców liczy, że rozstrzygnięcia dokona sam MON. Tym bardziej że przeciągająca się sprawa może w konsekwencji dużo kosztować budżet państwa.

W styczniu ruszył proces wytoczony Inspektoratowi Uzbrojenia MON przez PZL-Świdnik, firmę, której oferta na śmigłowce wielozadaniowe została odrzucona ze względów proceduralnych.

– Niedawno odbyło się pierwsze posiedzenie sądu, było to zapoznanie sędzi prowadzącej ze sprawą i ze stanowiskiem stron. Kolejne posiedzenie będzie miało miejsce w drugiej połowie marca, widać więc, że sąd nadaje sprawie duże tempo – mówi Krzysztof Krystowski, wiceprezes Finmeccanica Helicopter Division. – Występujemy o to, żeby przetarg został zamknięty bez wyboru zwycięzcy ze względu na liczne naruszenia prawa i procedury postępowania. Wymaga tego sama reguła postępowania przyjęta przez zamawiającego, który z niezrozumiałych powodów sam jej nie przestrzegał.

W ubiegłym roku MON odrzuciło oferty PZL-Świdnik ze śmigłowcem AW149 oraz konsorcjum Sikorsky Aircraft i PZL Mielec z maszyną Black Hawk w przetargu na zakup 50 wielozadaniowych śmigłowców dla wojska. Do końcowego etapu postępowania został dopuszczony śmigłowiec Caracal produkcji Airbus Helicopters. MON wskazał, że przyczyną odrzucenia ofert były błędy formalne.

– Zarzuty prawne dotyczą zarówno naruszeń procedury i reguł postępowania, jak i złamania ustaw, w tym dwa bardzo poważne (naruszenia - red.) w zakresie ustawy offsetowej. To powoduje, że umowa offsetowa, gdyby została podpisana, okaże się nieważna, a wówczas całe postępowanie również będzie nieważne – przekonuje Krystowski.

Podkreśla, że wątpliwości budzi też fakt wyboru jednego typu śmigłowca do siedmiu różnych rodzajów misji. Istotne byłoby też zastąpienie śmigłowców morskich Mi-14 i lekkich Mi-2 nową maszyną, a nie wybór następcy śmigłowców transportowych Mi-8/ Mi-17, które wciąż mogą jeszcze pełnić swoją funkcję. Dlatego też, jak podkreśla Krystowski, MON powinien raz jeszcze przyjrzeć się przetargowi, a jeśli uzna, że naruszenia były poważne, to powinien zamknąć postępowanie.

– Wówczas nasze wnioski do sądu okażą się bezprzedmiotowe i wycofamy pozew – zapowiada wiceprezes Finmeccanica Helicopter Division. – Gdyby jednak się okazało, że będziemy musieli czekać na rozstrzygnięcie postępowania sądowego, pojawia się ogromne ryzyko dla Skarbu Państwa. W naszym przekonaniu dojdzie do zamknięcia postępowania na drodze sądowej, ale jeżeli już wtedy rozpoczną się dostawy, to konsekwencje w postaci potencjalnych odszkodowań nie tylko dla nas, lecz także dla firmy Airbus mogą być ogromne.

Krystowski dodaje, że gdyby MON rozpisał nowy przetarg, PZL-Świdnik jest gotowy ponownie w nim wystartować. Wykluczenie z przetargu już negatywnie wpłynęło na stan zatrudnienia w polskich firmach, które w nim wystartowały. PZL-Świdnik w ubiegłym roku zwolnił ok. 100 pracowników, a ryzyko dalszego ograniczania zatrudnienia w dalszym ciągu jest wysokie. Pracę w PZL Mielec straciło ok. 500 osób.

– To bardzo poważne decyzje gospodarcze, ale też odbijające się na życiu zwykłych ludzi, naszych pracowników – podkreśla Krystowski.

Jak wskazuje wiceprezes Finmeccanica Helicopter Division, mimo przegranego przetargu 2015 był kolejnym rokiem wzrostu firmy, a główną część przychodów spółki pochodziła z eksportu. Śmigłowce ze Świdnika trafiły do Ugandy, Hiszpanii, podpisano umowę z Czechami oraz na dostawę polskich maszyn do Chin. Ponadto firma na bieżąco dostarcza lotnicze komponenty i usługi serwisowe dla śmigłowcowej floty Sił Zbrojnych RP.

– Nasza firma wspólnie z kolegami z Mielca odpowiada za ponad połowę całego polskiego eksportu uzbrojenia – mówi Krzysztof Krystowski. – W tym roku będziemy realizowali o kolejne zlecenia zarówno dla klientów krajowych, jak i zagranicznych, dlatego uważamy, że 2016 rok okaże się dobry dla firmy.

Gość
Gość
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 marca 2016 o 20:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zwalniają pod byle pretekstem, tam rządzi klika cwaniaków związkowych i pani Kamińska, za nic mają pracownika i człowieka, jestem tego osobistym przykładem!!! Donsirmario
Rozwiń
Gość
Gość (4 marca 2016 o 12:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niech firma wyplaci bonusy prywatyzacyjne pracownikom kturzy odeszli w 2010r okradziono ich z legalnych pieniedzy
Rozwiń
Gość
Gość (28 lutego 2016 o 13:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie jestem specjalistą, ale czytałem na specjalistycznych portalach wiele złych opinii na temat terminowości dostaw śmigłowców dla naszego wojska przez Włochów. Mamy więc kolejny dylemat - wiemy że dotychczasowy partner jest niesolidny choć "polski" w lokalizacji i zatrudnieniu, i mamy nowego gracza który wygrał przetarg w "podobno niejasnych" okolicznościach. Oby tylko jedynym przegnanym nie okazała się armia biorąca na swój garnuszek "wygranych inaczej" ...
Rozwiń
Gucio
Gucio (28 lutego 2016 o 09:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ile swidnik zrobil już tego awd i gdzie on był sprawdzony w warunkach bojowych.takie pytanie mam.

żeby śmigłowiec brał udział w działaniach bojowych , to najpierw musi być zakupiony przez wojsko , a wczesniej wyprodukowany  .

jak sobie wyobrażasz sprawdzenie śmigłowców w bojowych warunkach bez wcześniejszego zakupu przez wojsko ?

Rozwiń
bela
bela (27 lutego 2016 o 16:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jeszcze chwila, a ten zakład całkiem na psy zejdzie, nie śmiglowca, ale motyki ani grabii nie będzie w stanie wyprodukować. Zarządzany jest fatalnie i te 5 lat pod nadzorem włoskim to porażka dla zakładu, Świdnika, lotnictwa jako takiego w regionie

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!