środa, 18 października 2017 r.

Świdnik

Siedmiolatek zamordował kota

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2006, 19:52

Łukasz zatłukł kamieniem na śmierć małego kotka. Kolegom, którzy się temu przyglądali wyjaśnił, że zwierzak... podrapał go w rękę. Sprawę bada świdnicka policja, która doskonale zna młodego oprawcę. Kilka tygodni temu chłopiec został przyłapany na kradzieży w jednym z hipermarketów.

Do tragicznego zdarzenia doszło w zeszły czwartek. Siedmioletni Łukasz był z grupą rówieśników na placu między blokami jednego ze świdnickich osiedli. Dzieci bawiły się m.in. z małym kotkiem mieszkającym w piwnicy jednego z okolicznych bloków.
- W pewnym momencie Łukasz wziął duży kamień i zaczął okładać nim kota. Po kilku minutach zwierzę nie żyło - opowiada Wanda Karpiuk, mieszkająca w pobliżu placu. - Tak opowiadały mi dzieci, które to widziały.
Zbulwersowana całą sytuacją, pani Wanda natychmiast poszła do domu chłopca. - Łukasz przyznał się do wszystkiego. Powiedział, że zabił, bo kot podrapał go w rękę - wyjaśnia. - Co ciekawe, w rozmowie ze mną chłopiec nie przejawiał żadnej skruchy. Jakby całe to zdarzenie było dla niego błahostką.
W piątek Wanda Karpiuk powiadomiła o wszystkim świdnicką policję. - Natychmiast pojechaliśmy na miejsce. Na stercie kamieni rzeczywiście leżał zabity kot. Na kamieniach były jeszcze ślady krwi - tłumaczy Edyta Mańko, specjalista ds. nieletnich z Komendy Powiatowej Policji w Świdniku. - Z relacji dzieci, z którymi rozmawialiśmy, wynika, że sprawcą zabójstwa jest prawdopodobnie siedmioletni Łukasz. Jutro wezwiemy go do nas razem z rodzicami.
- Jeśli w toku postępowania okaże się, że zabił właśnie ten chłopiec, sprawa będzie jeszcze bardziej bulwersująca. Bo mimo bardzo młodego wieku Łukasz już raz miał konflikt z prawem. Został przyłapany na kradzieży w jednym z hipermarketów - mówi Mańko. - Tak czy inaczej, to nie jest normalne, żeby dziecko z premedytacją zabijało małe zwierzę, bo to go podrapało. Aż strach myśleć, co może się zdarzyć za kilka lat, jak chłopiec będzie starszy.
Nam nie udało się wczoraj porozmawiać ani z Łukaszem, ani z jego rodzicami. Drzwi do ich mieszkania otworzyła nam ciotka chłopca. - Ja nie komentuję tego zdarzenia - ucięła rozmowę. - A kiedy rodzice dziecka będą w domu? - Nie wiem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!