środa, 18 października 2017 r.

Świdnik

Śmigłowcem, czyli ucieczki po świdnicku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 czerwca 2006, 18:53

Uciekali, jak tylko mogli. Samolotem, przez "zieloną granicę”, znikali na oficjalnych zagranicznych wyjazdach. Nieważne jak, ważne, żeby osiągnąć cel - uwolnić się od "nadopiekuńczych” łap PRL-u.

Historia ucieczek z Polski Ludowej sięga czasów powojennych. Wtedy zdesperowani obywatele próbowali po prostu przedostać się na Zachód przez "zieloną granicę”. Ten proceder zakończyły władze, zaopatrując przygraniczne zapory w druty pod napięciem. Zanim wieść o "modyfikacji” rozniosła się, na elektrycznych drutach zginęło kilkadziesiąt osób. Ale, mimo utrudnień, chętni do ucieczki nie dali za wygraną. Władza zaostrzała rygory, oni wymyślali kolejne sposoby na ucieczkę. Nie uda się przejść? Trzeba przepłynąć, przejechać, albo... przefrunąć na zachodnią stronę. I tu pojawia się świdnicki akcent wystawy "Uciekinierzy z PRL-u”, otwartej w Miejskim Ośrodku Kultury.
- Dokładnie jeszcze nie wiemy, czy ci piloci, którzy uciekli Mi-2 do Szwecji, to są świdniczanie. Ale wiele na to wskazuje - mówi Leszek Olechnowicz, dyrektor MOK. - Niedługo będziemy gościć u siebie pilota, który zna tę historię. Wtedy przekonamy się, jak to naprawdę było.
A na razie jest tak: w 1983 roku na nadmorskim lotnisku w Szwecji ląduje śmigłowiec. Okazuje się, że jest to dobrze znany w Świdniku Mi-2. Piloci uprowadzili maszynę i tylko dzięki temu wyrwali się z łap ówczesnej władzy.
Ale to był tylko jeden ze sposobów. Każda okazja była dobra, żeby wyrwać się z kraju. W ucieczce pomagało np. członkostwo w polskich eksportowych zespołach "Mazowszu” i "Śląsku”.
- Niekiedy zdarzało się, że po zagranicznym wyjeździe nie wracała połowa zespołu - opowiada Leszek Olechnowicz.
Na wystawie można się dowiedzieć o wielu mniej lub bardziej spektakularnych ucieczkach z ludowej ojczyzny. Znajdziemy tu opis zniknięcia takich osobistości, jak Czesław Miłosz czy płk Kukliński. Możemy się też bliżej zapoznać z owianą legendą ucieczką płk. Światły, szefa jednego z departamentów Ministerstwa Bezpieczeństwa. Odnajdziemy też zdjęcia słynnych braci Zielińskich. Na podstawie historii ich ucieczki powstał głośny film Macieja Dejczera "300 mil do nieba”.
Na wystawie można także przeczytać relacje osób, którym udało się uciec. W niektóre historie trudno wręcz uwierzyć. "Uciekinierów z PRL-u” przygotował katowicki oddział IPN. W świdnickim MOK będzie ich jeszcze można oglądać do 25 czerwca. 
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!