piątek, 20 października 2017 r.

Świdnik

Soboń nie jest autorytetem!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 listopada 2006, 11:22

Jeśli jesteś członkiem spółdzielni mieszkaniowej i wymieniłeś stare okna, to nie licz na szybki zwrot poniesionych kosztów. Będziesz miał szczęście, jeśli stanie się to w tej dekadzie. Dlaczego? Bo wymiana okien przerosła spółdzielnię. Artur Soboń, rzecznik UM, twierdzi, że mieszkańcy mogliby odliczać te koszty z czynszu.

Edward Wojtalik ma 68 lat i jest emerytem. Cztery lata temu musiał wymienić w mieszkaniu stare okna. Wydał prawie 4 tys. zł. Jednak spółdzielnia nie spieszy się ze zwrotem wydatków.
- Chciałbym dostać te pieniądze jeszcze za życia - gorzko żartuje pan Edward.
Na wcześniejszy zwrot nie ma jednak szans. W odpowiedzi na swoje prośby emeryt usłyszał, że... powinien się cieszyć z faktu, że w ogóle jest w kolejce po pieniądze. I że sam sobie jest winien - nikt nie zmuszał go do wymiany okien na własny koszt. Mógł poczekać, aż zrobi to spółdzielnia.
- Mamy teraz długi. Jeśli ten pan powie nam, jak je spłacić, to z chęcią oddamy mu pieniądze. Niektórzy mogą czekać na zwrot nawet 17 lat i nie robią z tego afery - argumentuje Andrzej Ćwiek, prezes spółdzielni. - Poza tym, wymiana tych okien nas przerosła: wymieniano je tysiącami. A przecież wiele z nich było jeszcze całkiem dobrych.
Wojtalik zwrócił się o pomoc do rzecznika Urzędu Miasta.
- Jeśli spółdzielnia będzie konsekwentnie odmawiać należnej mieszkańcom kwoty za wymianę okien w zasobach spółdzielczych, można będzie próbować zastosować art. 498 kodeksu cywilnego, gdzie zapisane jest, że każda ze stron ma prawo dochodzić nawzajem od siebie wierzytelności - mówi Artur Soboń, rzecznik UM. - A w razie konieczności obie wierzytelności można potrącać. Co oznacza, że mieszkańcy będą mogli kwotę, którą zapłacili za okna, potrącić sobie, np. z comiesięcznego czynszu
Prezes Ćwiek komentuje sprawę krótko - Pan Soboń nie jest żadnym autorytetem. Jest urzędnikiem UM, a nie spółdzielni i nie będzie dyktował nam żadnych rozwiązań. Poza tym nie ma tu mowy o żadnej wierzytelności.
Najgorsze dla pana Edwarda Wojtalika jest to, że został potraktowany jak intruz, który próbuje wyłudzić pieniądze:
- Wszystkie pisma, które dostałem ze spółdzielni były "na odczepne”. Brakowało w nich jakichkolwiek argumentów. Dowiedziałem się tylko, że jestem w kolejce i żebym czekał. Pewnie aż do śmierci... - irytuje się emeryt.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!