sobota, 16 grudnia 2017 r.

Świdnik

Ze szpitala i pogotowia odprawili z kwitkiem krwawiącego mężczyznę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 czerwca 2009, 20:40

Rana jest zbyt mała - usłyszał w poniedziałek nasz Czytelnik. Z rozoranym blachą ramieniem zgłosił się najpierw do świdnickiego pogotowia, a potem do miejscowego szpitala. Ale pomoc uzyskał dopiero w Lublinie.

- Rana nie była zbyt duża, ale bardzo mocno krwawiłem. Poza tym nie chciałem, żeby została mi blizna - opowiada nam Kamil Bąk. Ramię rozciął sobie przechodząc przez drzwi. Zawadził ręką o kawałek blachy, który się z nich oderwał.
Nasz Czytelnik natychmiast zgłosił się do świdnickiego pogotowia. Stąd skierowano go na izbę przyjęć do szpitala.

- Tutaj usłyszałem, że mam zgłosić się na konsultację do poradni chirurgicznej. Do budynku starego szpitala - relacjonuje dalej pan Kamil. - W poradni okazało się natomiast, że bez skierowania od lekarza rodzinnego nikt mnie nie przyjmie.

Zdenerwowany mężczyzna postanowił szukać pomocy w Lublinie. Zadzwonił do szpitala przy ul. Jaczewskiego. Usłyszał, że jeśli do wypadku doszło w ciągu ostatnich sześciu godzin, to może się zgłosić na izbę przyjęć bez skierowania.

Pan Kamil czuł się coraz gorzej. Wsiadł w samochód i z ociekającą krwią raną pojechał do Lublina.

- Zarejestrowałem się. Po kilkunastu minutach przyszedł chirurg. Bez żadnych problemów zszył ranę. Mam się zgłosić na zdjęcie szwów - mówi mężczyzna i dodaje, że kiedy przyjechał do PSK i opowiedział co go spotkało w Świdniku, lekarze i pielęgniarki tylko się zaśmiali. - Jeden z nich powiedział, że do każdego przypadku trzeba podejść indywidualnie - kwituje rozgoryczony pan Kamil.

Dlaczego w Świdniku nikt nie udzielił mu takiej pomocy? W pogotowiu poinformowano nas, że pacjent został odesłany do szpitala dlatego, że w ciągu dnia pomocy medycznej udziela szpital lub lekarz rodzinny. - Takie są procedury. Możemy działać dopiero po godz. 18 - usłyszeliśmy w pogotowiu.

Jednak w szpitalu pan Kamil także nie doczekał się pomocy. - Nic nie wiem o sprawie, zapraszam jutro. Sprawdzę dlaczego doszło do takiej sytuacji. Jeśli będzie potrzeba, wyciągnę konsekwencje wobec osób, które wtedy pełniły dyżur - zapowiedział wczoraj wieczorem Jacek Kamiński, dyrektor świdnickiego szpitala.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
córka pacjentki
nigdy nie wejdziemy
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 września 2009 o 12:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Za dupę tych konowałów.
Rozwiń
córka pacjentki
córka pacjentki (2 czerwca 2009 o 17:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tacy lekarze są nie tylko w Swidniku.w Puławach jeszcze gorzej.Tam otrzymac pomoc to trzeba byc zdrowym(mam na myśli psełdo kardiologów a dokładnie dr M)odesłał do domu mame ze IRN 9,8 ,z krwawieniem z przewodu pokarmowego i nosa do domu.W szpitalu w Lublinie przyjeli mama z powodu zagrożenia życia.
Rozwiń
nigdy nie wejdziemy
nigdy nie wejdziemy (2 czerwca 2009 o 14:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lekarze niech sobie w świdniku pracują tak jak pracują. O konsekwencjach nie ma mowy.
Należy w takich przypadkach jechać do innego miasta.
Takie artykuły obniżają rangę służby zdrowia.
Nie możemy na takie złe opinie pozwolić.
Konieczne jest wyciszenie sprawy.
Rozwiń
Pacjent
Pacjent (2 czerwca 2009 o 12:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Medal dla Świdnika. Służba Zdrowia żyje we własnym urojonym świecie. Dostałam skierowanie ma prześwietlenie stopy od ortopedy. Zadzwoniłam na Leśmiana z pytaniem kiedy mogę się zgłosić, odpowiedziano mi że pracownia jest czynna, więc pojechałam. Było ok. 12, pusta poczekalnia, żadnego pacjenta. Pani w Rentgenie powiedziała mi że skierowania od ortopedy realizowane są do godz 10, a teraz to tylko od chirurga.... no cóż, jak w starym dowcipie - "okulista piętro wyżej". Drugi temat - rejestracja telefoniczna do poradni płucnej. Pacjent może zarejestrować się przez telefon. Tak, ale w dniu przyjęć ma zadzwonić ponownie aby dowiedzieć się który będzie miał numerek - bo pierszeństwo mają ci pacjenci którzy przyjdą do przychodni. Więc jak ma się zarejestrować ktoś, kto pracuje i nie chce tracić całego dnia na wizytę u lekarza? Wiwat Świdnik, wszystko można zrobić tak, aby było dobrze, tylko trzeba chcieć.
Rozwiń
mariola
mariola (2 czerwca 2009 o 11:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tam sa bardzo nieuprzejmi doktorzy tez mialam przeboje nie chcial mnie przyjac bo powiedzial ze do rodzinnego albo zawolac do domu rodzinnego to paranoja czlowiek szuka pomocy a dostanie kopniaka i siedza laza po tych salach ale pomocy ci nie udziekla tak sie nadstawiaja biurokracja bez serca nie zycze tam sie dostac
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!