sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Będą ratować bezdomnych

Dodano: 6 listopada 2006, 09:44
Autor: Bogdan Nowak

Za kilka dni na zamojskich ulicach pojawią się kilkuosobowe Gorące Patrole. Będą odwiedzać dworce, opuszczone domy, zaułki staromiejskich kamienic i szukać bezdomnych. Wspólnie z wolontariuszami miasto mają patrolować strażnicy miejscy.

- Te patrole mają ratować bezdomnych przed śmiercią z wychłodzenia - wyjaśnia Mirosław Liczbański, prezes fundacji "Ocalenie”. - Będziemy mieli przy sobie jedzenie, gorące napoje, ciepłe ubrania. Chcemy też, aby w skład takiej grupy wchodził lekarz. Każdemu bezdomnemu zaoferujemy miejsce w naszym ośrodku.
Liczbański pochodzi z Wielkopolski. Tam działał m.in. w znanej Fundacji "Barka”. Często przyjeżdżał do przyjaciół w Peresołowicach. - Zobaczyłem na Zamojszczyźnie morze ubóstwa - wspomina. - Postanowiłem tu zostać i pomóc. Założyliśmy fundację i postaraliśmy się o sponsorów. Mamy już 600 podopiecznych, którym rozdaliśmy 40 ton jedzenia pozyskanego m.in. z tzw. Banku Żywności.
Gorące patrole organizowane przez wolontariuszy m.in. z lubelskiego Centrum Duszpasterstwa Młodzieży działają już w Lublinie. Na Zamojszczyźnie są nowością. - Ktoś może zapytać dlaczego chcemy patrolować Zamość, skoro mamy ośrodek w małej, hrubieszowskiej wiosce - mówi Liczbański. - Odpowiedź jest prosta. Bo bezdomni ciągną zimą do większych miast, nieraz z różnych zakątków Polski.
Z danych zamojskiej Straży Miejskiej wynika, że każdej zimy w mieście pojawia się ponad 30 bezdomnych. Nocują zwykle na dworcach lub w opuszczonych budynkach przy ul. Ogrodowej. Dotychczas funkcjonariusze sami patrolowali te rejony. - Pamiętam bezdomną dziewczynę, która przez 4 godziny stała na bosaka w jednym ze sklepów - wspomina Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej. - Na dworze był trzaskający mróz. Przyjechała do Zamościa spod Białegostoku. Tylko my jej pomogliśmy... Takie zimowe patrole są bardzo potrzebne.
Dotychczas zamojscy bezdomni byli zimą "odstawiani” do miejscowego schroniska im. Brata Alberta. Teraz mogą także pojechać do Peresołowic. Schronisko jest dość przytulne, chociaż brakuje w nim jeszcze podstawowych sprzętów. - M.in. szafek, stołów i łóżek - mówi Liczbański. - Potrzeba nam także żywności i ubrań. Jeśli ktoś zechce nam pomóc, przyjmiemy go z otwartymi rękami. Każdy drobiazg się liczy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!