poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Zamość

Bezpieczna szkoła? To mit!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 grudnia 2005, 20:54
Autor: Zofia Sawecka

Wuefista zamojskiego Gimnazjum nr 2 przy ul. Lwowskiej dopiero kilka dni temu wrócił do pracy. Przez dwa tygodnie musiał się kurować po tym, jak w czasie lekcji został pobity. Dyrektorka szkoły twierdzi, że to nie jej problem.

Marek Mazur, jak zwykle prowadził lekcję wychowania fizycznego. Zajęcia odbywały się w sali gimnastycznej. Jakiś obcy mężczyzna wszedł do środka, więc nauczyciel usiłował go wyprosić. Wyszli na korytarz. Tam czekało jeszcze dwóch drabów. Mieli po ok. 20 lat. Byli w dresach. Ogolone głowy przykrywały im kaptury.
– Wypraszałem ich ze szkoły. Odwróciłem się na moment i wtedy dostałem. Bili mnie rękami. Nawet nie wiem, czy ktoś mnie kopał. Byłem w szoku, poobijany, opuchnięty – opowiada Marek Mazur. Twierdzi, że nie ma pojęcia po co przyszli, ani za co oberwał. – Może przyszli do którejś dziewczyny – zastanawia się. – W tym momencie w sali ćwiczyły dwie grupy najstarszych uczniów gimnazjum.
Zakrwawionego nauczyciela zobaczyła na szkolnym korytarzu sprzątaczka. Wezwała pielęgniarkę. Ktoś zadzwonił po policję. Poszkodowany czuł się na tyle dobrze, że sam dotarł do lekarza. Tymczasem jego oprawcy spokojnie wyszli ze szkoły, a lekcja dobiegła końca.
Młodzież od razu zorientowała się, co zaszło. – To były prywatne porachunki – twierdzą gimnazjaliści. Po mieście rozeszła się plotka, że nauczyciel został pobity z zazdrości o jakąś dziewczynę. – To jedna z hipotez, jakie przyjęliśmy – potwierdza Adam Lackowski, rzecznik prasowy zamojskiej policji.
Choć prywatne porachunki rozegrały się na terenie szkoły, dyrekcja placówki nie widzi w tym żadnego zagrożenia dla młodzieży. – To sprawa prywatna. Nie jest nijak związana z uczniami. Wszyscy jesteśmy zszokowani tym, co się stało, ale moja szkoła nie jest zagrożona. Nikt obcy nie może tu przebywać – ucina Anna Malczewska, dyrektorka szkoły. Życie pokazało jednak, że jest inaczej. Do gimnazjum może wejść każdy, a szkolni dyżurni nie są w stanie temu w żaden sposób zapobiec.
Gimnazjum nr 2 mieści się w jednym budynku ze Szkołą Podstawową. W podstawówce pracuje jeden z zamojskich radnych. Jego zdaniem, szkoła powinna być monitorowana przy pomocy kamer. W wakacje ktoś powybijał tam szyby i pomalował ściany. Zniszczono wszystkie ławki w okolicy i połamano drzewka. – Po tym pobiciu nauczyciela, mit bezpiecznej szkoły prysł – uważa Wiesław Nowakowski. – Trzeba jak najszybciej wprowadzić monitoring – dodaje. – To nic nie da – odpowiada Malczewska.

Szkoły z monitoringiem

Od 28 listopada system kamer kontroluje sytuację w Gimnazjum nr 4 przy ul. Zamoyskiego. Wcześniej zastosowano go w Szkole Podstawowej nr 3 przy ul. Orzeszkowej i w „Budowlance” przy ul. Piłsudskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!