czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Bo sąd pogubił się w papierach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 lutego 2007, 16:30
Autor: Anna Szewc

Mirosław Kurowski z podtomaszowskiej Łaszczówki dowiedział się, że został skazany dopiero, gdy wyrok był już prawomocny.

Nie miał szansy ani na obronę, ani na protest. A wszystko dlatego, że sąd wysyłał do niego pisma pod niewłaściwym adresem.

- Kiedy otrzymałem wezwanie do zapłacenia grzywny i pokrycia kosztów sądowych, po prostu zdębiałem - opowiada Mirosław Kurowski. - Nie wiedziałem nawet, że toczyła się przeciwko mnie jakaś sprawa.
Zanim mężczyzna zwrócił się do nas z prośbą o interwencję, próbował sprawę wyjaśnić na własną rękę. W sekretariacie Wydziału Grodzkiego Sadu Rejonowego w Tomaszowie Lubelskim poinformowano go, że 200-złotowa grzywna to kara za zniszczenie sąsiadowi murowanego ogrodzenia. - Usłyszałem, że wyrok jest już prawomocny, bo się od niego nie odwołałem. A jak mogłem to zrobić, skoro nic na ten temat nie wiedziałem? - pyta z żalem Kurowski.
Ustalił, że listy były do niego wysyłane, ale pod niewłaściwym adresem. - Sprawdziłem wszystko na poczcie. Listy do mnie szły na ulicę Południową, ale w Tomaszowie Lubelskim i tam były awizowane, a ja mieszkam w Łaszczówce. Teraz mam ponieść karę za to, że sąd ma bałagan w papierach - mówi mężczyzna.
Jak można skazać człowieka, nie informując go o oskarżeniu? - To raczej nie jest możliwe - odpowiada Justyna Rzepa, wiceprezes tomaszowskiego sądu, ale zastrzega, że do takiej sytuacji może dojść, gdy chodzi o tzw. wyrok nakazowy. - A tak było w tym przypadku. Chodziło o wykroczenie, które jest rozstrzygane bez wzywania obwinionego na rozprawę - dodaje Grażyna Podkowa, przewodnicząca Wydziału Grodzkiego sądu w Tomaszowie. - W takiej sytuacji wyrok zapada w oparciu o zebrane dowody i ewentualne zeznanie świadków.
Sędzia Podkowa przyznaje jednak, że Kurowski miał prawo odwołać się od wyroku, który, jak ustaliliśmy, zapadł 22 grudnia ub. roku. - Mógł to zrobić w ciągu siedmiu dni od daty otrzymania pisma z informacją o decyzji sądu - precyzuje Podkowa. Problem w tym, że nasz Czytelnik nigdy się o tym nie dowiedział. - Bo doszło do omyłki przy wysyłaniu korespondencji. To się zdarza - rozkłada ręce tomaszowska sędzia. Zapewnia jednak, że jak tylko dowiedziała się o całym zamieszaniu, postanowiła naprawić błąd. - W czwartek wydałam decyzję o anulowaniu wezwania do zapłaty. Do pana Kurowskiego, już pod właściwy adres skierowaliśmy kolejne pismo z informacją o wyroku. Kiedy je otrzyma, będzie miał tydzień na złożenie odwołania - mówi Grażyna Podkowa. - To wstyd, że sąd popełnia tak kardynalne błędy. Dobrze, że przynajmniej potrafi się do nich przyznać - komentuje mieszkaniec Łaszczówki. Do wczoraj nie otrzymał jeszcze oficjalnej informacji o wyroku, ale zapowiada, że z prawa do odwołania na pewno skorzysta.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!