niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Byli prezesi Delii skazani za niepłacenie składek ZUS

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 marca 2009, 12:09
Autor: Bogdan Nowak

Na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz oraz kary finansowe skazał zamojski sąd zbyłych prezesów Delii za nieodprowadzanie składek na ZUS. Ale pokrzywdzone szwaczki dalej czekają na sprawiedliwość.

- To tylko część krzywd doznanych przez tych ludzi - mówi Andrzej Magdziak, wiceprzewodniczący zamojskiej "Solidarności”, były pracownik "Delii” S.A. - Dobrze, że ten wyrok zapadł. Jednak nasz proces ciągle trwa i jego końca nie widać. Pokrzywdzonych jest ok. 700 osób. Wszyscy nadal czekamy na sprawiedliwy wyrok naszego sądu.

O kłopotach zamojskich szwaczek piszemy od dawna. Ich zakład upadł ponad dwa lata temu. Na ławie oskarżonych zasiedli byli prezesi spółki.

Jak się okazało, przez prawie 3 lata (od końca 2001 r do listopada 2004 r.) nie odprowadzali załodze składek na ubezpieczenie społeczne. Zaległości wynosiły ok. 2,7 mln zł.

Andrzej K., Marek J. i Michał B., byli prezesi "Delii” zostali skazani na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata (od 3,2 do 4 tys. zł.).

Sąd uznał, że nie dopełnili obowiązków służbowych i właśnie wydał wyrok. Byli prezesi zaskarżyli go do wyższej instancji, bo czują się niewinni.

Załoga "Delii” czeka jednak na inną decyzję sądu. Chodzi o łamanie przez zarząd Delii przepisów prawa pracy (czyli m.in. o niewypłacalnie wynagrodzeń w terminie i przekraczanie norm czasu pracy). Końca procesu nie widać.

- Sąd powołał biegłych i bada m.in. finanse spółki - mówi Magdziak, który jest w procesie oskarżycielem posiłkowym. - Dlatego zapewne trwa to długo.

To tylko część kłopotów załogi. Tzw. druki RP 7, które potwierdzają zatrudnienie byłych szwaczek w zakładzie są niedostępne. Zostały zamknięte na cztery spusty w piwnicy byłego biurowca Delii. Nie są tam bezpieczne.

Dlaczego? Blisko 4-hektarowy teren po zamojskiej szwalni nabyła P.A "Nowa” z Gliwic. Spółka buduje m.in. obiekty handlowe oraz działa w branży deweloperskiej. Jej pracownicy pozyskują grunty, a potem stawiają różnego rodzaju obiekty (także szkoły i hale sportowe). Głównymi ich odbiorcami są jednak sieci handlowe: Kaufland, Tesco oraz Plus Discount.

- Po Delii zostało jedynie rumowisko - mówi Ryszard Pastuszak, mieszkaniec jednego z bloków przy ul. Monte Cassino. - Codziennie widzę je z okna. Pośrodku został tylko dawny biurowiec. Żal na to patrzeć.

- I ten budynek też zaczęli rozbierać - martwi się Magdziak. - Wczoraj wyjmowali z niego okna. Boję się o los archiwum. Co mamy robić? Czekamy. Z poczuciem krzywdy.

Magdziak twierdzi, że pracownicy zakładu wielokrotnie prosili prezesów o wydanie dokumentów. W końcu sprawa trafiła do Państwowej Inspekcji Pracy, prokuratury i na policję.

- I nic - denerwuje się Magdziak. - Nie ma na byłych prezesów siły. W fatalnej sytuacji są kobiety urodzone w 1953 r., wybierające się na emeryturę. Ich świadczenia mogą być o połowę niższe.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
zatroskana
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zatroskana
zatroskana (30 marca 2009 o 15:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to na tych polach pszenno-buraczanych nie ma jednostki ZUS. Od 2001 roku nie raczyła inspekcja ZUS przeprowadzić kontroli, a może ich zaorali ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!