niedziela, 19 listopada 2017 r.

Zamość

Chcą Włochowi skopać ogródek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 kwietnia 2008, 18:10
Autor: Bogdan Nowak

Pismo z Zakładu Gospodarki Lokalowej zamojski restaurator Luigi Tondelii oprawił w ramkę i powiesił na ścianie swojego lokalu.

Uczucia ma mieszane. Nie wie już czy się śmiać, czy płakać.

- Tuż przed sezonem turystycznym dostaję zawiadomienie, że... być może nie będę mógł na Rynku Wielkim wystawić ogródka piwnego - złości się Luigi Tondelli. - Dlaczego? Przez złośliwość. W tym mieście nie da się prowadzić interesów.

Tondelli jest właścicielem znanej w Zamościu "Piwnicy u Włocha”. Rok temu stanął do przetargu na dzierżawę tzw. Morandówki, kamienicy przy ul. Staszica. Chciał tam stworzyć m.in. hotel i restaurację. Wcześniej otrzymał projekt adaptacji budynku. Wyliczył, że całość miała obejmować powierzchnię ok. 1100 mkw. Przetarg wygrał. Jednak potem okazało się, że brakuje w niej ok. 200 mkw. powierzchni. Włoch się na to nie zgodził, odbioru nie podpisał. Dlatego magistrat rozwiązał z nim umowę.

Tondelli szuka sprawiedliwości w sądzie (proces trwa, kolejna rozprawa odbędzie się 26 maja), złożył także do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa urzędników. - Muszą się tłumaczyć. I teraz rzucają mi kłody pod dogi. Skandal! - kwituje.

Właśnie dostał od prezesa ZGL pismo, które wyprowadziło go z równowagi. Czytamy w nim: "Otrzymaliśmy z UM pismo, mówiące o zamiarze prowadzenia badań archeologicznych, a następnie być może rekonstrukcji studni, która prawdopodobnie znajdowała się na terenie Rynku Wielkiego. Może zaistnieć sytuacja, że w obecnym sezonie letnim nie będzie pan mógł zorganizować ogródka kawiarnianego, lub będzie on ograniczony”. - Nic z tego nie wynika - złości się Tondelli. - Tylko to, że ktoś chce mnie wkurzyć. Przecież muszę właśnie organizować stoliki, krzesła, zatrudniać ludzi. Dwa lata temu remontowano płytę Rynku Wielkiego i o żadnej studni nie było mowy. Teraz znów będą kopać? Poza tym, archeolodzy mogą pracować poza sezonem. Słów na to brakuje.

Stanisław Koziej nie ma sobie nic do zarzucenia. - Magistrat poinformował nas o takiej możliwości i powiadomiliśmy o tym pana Tondellego - tłumaczył nam wczoraj prezes ZGL. - Nie wiemy jednak dokładnie, o jaką studnię i jakie badania tak naprawdę chodzi. Jednak o tym czy będą one podjęte, jeszcze dzisiaj zadecyduje pan prezydent Zamościa. Tyle mogę powiedzieć.

Wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z prezydentem Marcinem Zamoyskim. Był jednak dla nas przez cały dzień nieuchwytny. Jego rzecznik jest natomiast na urlopie. Zajęty był także Jan Radzik, szef Wydziału Planowania Przestrzennego Budownictwa i Ochrony Zabytków UM.

Studnia we włoskim ogródku

Na Rynku Wielkim w Zamościu studni nie ma i najstarsi mieszkańcy miasta nie pamiętają, aby tam kiedykolwiek była. Jednak na jednej z akwarel wykonanych przez Jana Piotra Lelewela z 1824 r. widać Ratusz, Rynek Wielki oraz jego pierzeję północną i wschodnią. To najstarszy przekaz ikonograficzny tej części miasta. Przed jedną z kamienic widać m.in. okazały budynek studni miejskiej z zadaszeniem z tzw. arkadowym obejściem. Traf chciał, że stała ona prawdopodobnie akurat w tym miejscu, gdzie Luigi Tondelli wystawia w sezonie ogródek. Studnię można odnaleźć również na historycznych planach miasta. Jej istnienie mają potwierdzić badania archeologiczne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!