niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Zamość

Chce wysłać sąsiada do "psychiatryka"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 kwietnia 2008, 15:39
Autor: Bogdan Nowak

Konflikt sąsiadujących ze sobą rodzin z Bełżca trwa od 10 lat. Ostatnio się jednak zaostrzył.

Jeden z mężczyzn złożył do sądu wniosek o zamknięcie sąsiada... w zakładzie psychiatrycznym.

- Sąsiad jest agresywny - żali się Adam P. z Bełżca (nazwisko do wiadomości redakcji). - Za groźby karalne wobec nas został już skazany przez sąd na cztery lata w zawieszeniu. To nie ostudziło jego zapędów. Obawiam się o bezpieczeństwo mojej rodziny, w tym 7-letniego dziecka.

Zwaśnione rodziny mieszkają kilkadziesiąt metrów od siebie. Ich konflikt zaczął się od kładki nad rzeczką. Należała do Leszka L., ale korzystali z niej też inni. Ktoś ją ukradł i spirala wzajemnych oskarżeń zaczęła się nakręcać. Doszło do coraz ostrzejszych kłótni. Sprawa trafiła w końcu do sądu, który uznał, że Leszek L., "wielokrotnie, posługując się widłami groził sąsiadowi zabójstwem i spaleniem jego zabudowań”. Wyrok zapadł w 2003 r. Leszek L. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata oraz grzywnę. - Ani w sądzie, ani na policji nie chcą męża słuchać! Bo cierpi na zespół omamowo-urojeniowy i ostrą psychozę. Sąsiedzi to wykorzystują. To oni go prześladują, rzucają w niego kamieniami i wyzywają - żali się Zofia L., żona Leszka.

Ostatnio konflikt się zaostrzył. - Sąsiad zaatakował moją 60-letnią matkę - mówi Adam P. - Upadła i się potłukła. Teraz moja rodzina boi się wychodzić z domu! Jeśli ktoś tego człowieka nie powstrzyma, dojdzie do tragedii. Złożyłem do sądu wniosek o zamknięcie go w zakładzie psychiatrycznym. - Ta kobieta przechodziła obok mnie i się potknęła - tłumaczy Leszek K. - Byłem zdumiony, kiedy mnie oskarżono. Czuję się prześladowany. Napisałem w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W nasze sądy przestałem już wierzyć.

Co na to mieszkańcy wioski? - Pana Leszka widuję często - mówi jeden z rolników. - Jeździ sobie do sklepu rowerem i nikomu nie wadzi. To sąsiedzki konflikt, który można rozwiązać przy odrobinie dobrej woli. - Rodzina P. jest taka, że do rany przyłóż - mówi 20-latek, którego spotkaliśmy pod sklepem. - Jak trzeba wypiją, czy pogadają. A ten Leszek to psychiczny. Takich nikt we wsi nie chce i nie lubi.

Filip Kościuszko - psychiatra z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu

Zespół omamowo-urojeniowy oraz ostrą psychozę można leczyć. Jeśli osoba cierpiąca na takie zaburzenia bierze leki, może normalnie w społeczeństwie funkcjonować. Czy to kwalifikuje do leczenia w zamkniętym zakładzie? Gdyby każdą osobę z zaburzeniami psychicznymi zamykać, dotyczyłoby to ok. 3,5 mln Polaków! Jednak o tym może zdecydować jedynie sąd na podstawie opinii biegłych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
miecio
wiem co mówie
hj
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

miecio
miecio (22 czerwca 2012 o 16:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Odpowiem pani powyżej;z sąsiadką trzeba się dogadać i nie szukać sprawiedliwości w sądzie bo jej tam nie ma-jeśli chce sie pani o tym przekonać to proszę iść do sądu-straci pani zdrowie,pieniądze i wiarę w sprawiedliwość w sądzie,Najlepsze wyjście to znosić sąsiadkę,albo lepsze-się z nią zaprzyjażnić....czy nie lepiej razem kawę wypić niż włóczyć się po sądach...pozdrawiam
Rozwiń
wiem co mówie
wiem co mówie (10 maja 2008 o 18:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja mam przeczucie że biedna rodzina ma problemy, ma taką samą sąsiadkę pisałam już o mojej sprawie na innym forum. Ludzie nie litujcie się nad psychicznie chorymi tylko ich leczcie!!! Moja też ma zaburzenia psychiczne, tylko to że wpędza moją rodzine do grobu stałymi awanturami i obelgami to już nikogo nie interesuje! Ona ma problem z sobą a przez to nich idzie po pomoc. Powoli mnie wpędza w chorobę psychiczną i co wy na to? Gdzie tu sprawiedliwość??? Ja takich ludzi to bym wysłała na księżyc!!! Pytanie do tego pana głowy rodziny jak on to zrobił i na jakiej podstawie oskarżył sąsiada? jeśli jest jakiś wyrok w tej sprawie, na który mogłabym się powołać to proszę o pomoc pomóżcie i mi wiem przez jakie piekło przechodzicie.
Rozwiń
hj
hj (19 kwietnia 2008 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mógłby być.
Rozwiń
elo
elo (19 kwietnia 2008 o 03:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
odpowiem ps.stroskany a gdyby było rok więzienia w zawieszeniu na 4 lata okresu próby-czy mógłby być taki wyrok?
Rozwiń
Gość
Gość (18 kwietnia 2008 o 21:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To że ktoś choruje nie znaczy, że jest zagrożeniem dla ludzi. Choroba jak każda inna, nie należy od razu skazywać takiej osoby, oraz pozbawiać obrony. W tym wypadku Pan L. nikomu nie zagraża... to tylko urojenie sąsiadów którzy za wszelką cenę chcą go wykończyć. Dlatego że choruje nie są jego zeznania brane pod uwagę.
Adam Przednowek myśli że jest ponad prawem i może zrobić z sąsiadem co mu się podoba.
Jak można być takim, aby w niedzielę pod ołtarzem wyciągać jęzor po komunię, a po wyjściu z kościoła być oprawcą dla sąsiada.
Wymyślają jakieś zdarzenia a Policja kieruje sprawę do sądu. Pani Maria Przednowek upozorowała upadek na chodniku.... i oskarżyła o to Pana L. i co? sprawa trwa 2 lata, koszty pokrywa Państwo, a sąd chce sprawę umorzyć.
Ze względu na chorobę nie może dowieźć swoich racji. I dlatego, że uchodzi im to płazem brną coraz bardziej w kłamstwa. Policja każdą skargę na L. kieruje do sądu(prawdopodobnie dla profitów) i tak sądy mają co robić a koszty pokrywa zazwyczaj Państwo.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!