poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Zamość

Cool(towe) Fortalicje

Dodano: 29 lipca 2002, 15:38

Fortalicje to uzdrowienie polskiego teatru przez improwizację, rozumianą jako świadomy, twórczy proc
Fortalicje to uzdrowienie polskiego teatru przez improwizację, rozumianą jako świadomy, twórczy proc

Tu się nie wstawia kitu, a każdy z pojawiających się wykonawców dysponuje o wiele większą wrażliwością, niż przeciętny artysta-tradycjonalista - mówi o festiwalu Paweł Dudziński, twórca awangardowego Teatru Performer który dwanaście lat temu po raz pierwszy ściągnął do Hetmańskiego Grodu twórców sztuki intuitywnej z całego świata. Wtedy właśnie narodziły się Fortalicje, jedyna tego rodzaju impreza w kraju.

Podczas zeszłorocznych Fortalicji szerokim echem odbił się zwłaszcza występ Wojtka Skowronka, kiedy to rozebrany do naga artysta przeszedł się ulicami Starego Miasta. Interweniowały służby porządkowe. Paweł Dudziński zapowiadał wtedy, że to ostatni festiwal w Zamościu. Ze względu na zadłużenie wobec Zakładu Gospodarki Lokalowej, dowodzony przez niego Teatr Performer musiał wyprowadzić się z zajmowanego dotychczas klubu Brama.
Dudziński zmienił jednak zdanie. - Planowaliśmy zrobić Fortalicje w Bondyrzu, ale cały świat kojarzy ten festiwal z Zamościem - mówi zamojski szaman, który osiem lat temu zasłynął na całym świecie zamalowując farbami całe Zamojskie Stare Miasto. Artystyczny projekt "Amrita” trafił nawet do Księgi Rekordów Guinesa.

Zamojskie Fortalicje na stałe weszły do kalendarza niekonwencjonalnych imprez kulturalnych. Jest to festiwal o unikatowej formule artystycznej i jako taki jedyny w kraju, a może i w Europie. Jego istotą jest tworzenie nowego języka teatru przez zasilanie go zdobyczami najnowszej sztuki: audio art., body art., personal graffiti, body action paiting, taniec butoh i perfomance.
- Uważamy, iż sztuka zasadzająca się na improwizacji jest sztuką trudniejszą i wyższą niż sztuka mozolnie komponowana i usilnie ćwiczona w celu sprawnego i bezpiecznego odtwarzania - uważa Bożena Dudzińska z Teatru Performer.
Fortalicje to festiwal niekomercyjny o bardzo skromnym budżecie, finansowany tylko częściowo przez władze miasta i województwa. Istnieje od lat dzięki datkom zamojskich firm, a przede wszystkim dzięki poświęceniu rodziny Dudzińskich i grona ich przyjaciół. Nigdy warunki uczestnictwa nie były komfortowe, jednak co roku latem artyści z kraju i zagranicy ciągną do Zamościa. Organizatorzy nigdy nie mieli kłopotów artystycznych, bo na festiwalu panuje dobra atmosfera. Artysta ma komfort psychiczny: czuje się bezpieczny, może się otworzyć, pójść na całość.
Pozytywna jest też percepcja publiczności. Klimat tego festiwalu to przede wszystkim energia generowana przez występujących w Zamościu artystów, która idzie od wykonawcy do widza, a ten ją kupuje. Wracając, energia potężnieje. Na Fortalicje artyści przyjeżdżają czasem za przysłowiową miskę strawy.
Tegoroczny festiwal podzielony został na dwie równoległe sesje: teoretyczną i performatywną. Idea intuitywnej sztuki zaistniała jako logika (cykl wykładów teoretycznych) oraz fakt (dzieła sztuki). W Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji prowadzono wykłady, zaś w Biurze Wystaw Artystycznych - Galerii Zamojskiej występowali artyści.
Głównym celem festiwalu są wspólne produkcje artystyczne. Zawsze bywało tak, że intuitywna energia imprezy powodowała powstawanie nowych dzieł. Produkcje te, na zasadzie jam sessions, ujawniały się na koniec każdego dnia imprezy, by zatriumfować w ostatnim dniu festiwalu pod hasłem "Zjednoczone Siły Fortalicji”. Tak było i w tym roku.

Największy odjazd, czyli Paweł Dudziński, szef Teatru Performer i twórca Fortalicji

- Kilka lat temu Fortalicje odbywały się w Kazamacie nr 1. Nic nie wiedziałem o tym, że wcześniej dwie dziewczyny z naszego teatru przez tydzień zbierały płatki róż. Zebrały tego dwa worki i obsypywały się nimi podczas spektaklu. Ten śmierdzący loch i pachnące płatki stanowił niesamowity kontrast. Na dodatek na Fortalicje przyjechali wówczas niespodziewanie muzycy z górnej półki awangardy jazzowej: Andrzej Przybielski z ekipą przebywał gdzieś w okolicy i wpadł do Zamościa. Towarzyszyli nam podczas spektaklu. Od tamtej pory miejsce to nazywamy Kazamatą Różaną.

Wojciech Konikiewicz, warszawski kompozytor

- Myślę, że największy odjazd dopiero przed Fortalicjami. Z Pawłem Dudzińskim znamy się od 16 lat i jestem pełen uznania dla tego, co robi. Mam pewne plany dużych przedsięwzięć. Planujemy zorganizowanie dużych akcji performatywnych m.in. w Japonii i Wielkiej Brytanii. Tam na pewno nastąpi absolutne zrozumienie jego sztuki, bo w wioskowej Polsce bywa z tym różnie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO